/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:13 pm

Było sobie razu pewnego Lodowe Szczyty. I już kiedy zmierzchały, pojawił się tam Gracz. Goras96. Goras96 swoim piórem, lotnością umysłu i wdziękiem z miejsca powalił nas wszystkich, maluczkich. Jego dzieła zebrane można znaleść na ś.p. lodowych szczytach, tutaj:
http://lodoweszczyty.powerrpg.com/t149-kyle-arkadis
Ale, jeżeli logować się komu nie chce, tutaj wyciągam samą esencje jego boskości:

Część I, KP której miało nie być.

Historia: Urodziłem się w niesamowitej rodzinie. Po paru latach zacząłem uczyć się różnych stylów walki, ale najbardziej przypadł mi do gustu łuk. Na początku miałem zwykły mały łuk z patyka, ale później na polowaniu wraz z tatą zabiliśmy jelenia. Ojciec zauważył, że jego rogi niedługo i tak by odpadły, więc odciął je starannie. Były wielkie, więc naprawdę nadawały się na łuk. Gdy wróciliśmy do domu, mojej mamy i brata nie było. Zdziwiliśmy się z tatą, ale i tak po pewnym czasie zaczęliśmy robić łuk. Niestety brakowało nam jakiejkolwiek żyłki. Nie tracąc czasu zaczęliśmy szukać, ja znajdowałem różnego rodzaju patryki na strzały, a ojciec próbował znaleźć jakiegoś sznurka. Gdy szukał natknął się na mame i brata wracających ze sklepu. Zauważył, że kupili sznurek zrobiony z grzywy jednorożca. Od razu wyprosił Go od nich i wrócił. Gdy Go zobaczyłem razem z mamą i braciszkiem zaczęliśmy razem robić nasze dzieło. Mama wcisnęła pare diamentów znalezionych w pobliskim lesie, a tata założył sznurek. Brat nie wiedząć co robić pomagał rodzicom. W końcu łuk był zrobiony. Gdy chciałem wybrubować jak daleko i jak mocno strzela, podniosłem Go i strzeliłem w drzewo. Niestety nie trafiłem. Uniosłem jeszcze raz i gdy chciałem strzelać mój tata krzyknął i podbiegł do mnie po czym wyjął pierścień jego i mamy oraz naszyjnik. Kazał mi je włożyć na palce i szyje co oczywiście zrobiłem. Uśmiechnął się i oddalił. Tym razem gdy strzeliłem strzała trafiła w to miejsce, które chciałem. Po paru latach musiałem wyprowadzić się i zacząć własne życie. Co pare dni nabywałem wiele widzy i zręczność. Polowałem na zwierzynę, którą potem sprzedawałem, robiłem futra i jadłem mięso. W końcu przyszła mi ochota na dom, który oczywiście wybudowałem.



Ostatnio zmieniony przez ___ dnia Wto Gru 04, 2012 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:14 pm

Część II: Podanie na temat "Oblężenie"
[pisownia oryginalna]

Pewnego dnia w odległej krainie rozpętała się przewidziana wojna ogrów z ludźmi. Był w wojskach pewien człowiek o imienie Awangar. Wszyscy walczyli dzielnie. Niektórzy umierali od samego patrzenia na ogra, ponieważ były to najpiękniejsze istoty na świecie, a niektórzy w walce. Awangar uciekł z miejsca bitwy do małej wsi, gdzie zbierał rekrutów, z których wybierał i ćwyczył najsilniejszych żołnieży. W jego wojka wchodzili magowie, piechota, lekka i ciężka jazda konna i łucznicy. Razem z wszystkimi żołnieżami wrócił do miejsca gdzie walczył. Zamek był już zajęty przez ogry. reszta żołnieży nie wytrzymując uciekła do groty, gdzie też nasz dzielny wojownik się udał. Gdy ich spotkał ćwiczyli, a więc byli już gotowi na oblężenie. Zebrał wszytkich po czym rozkazał oblęrzyć zamek przjęty przez ogry. Okrążyli go, a na syknał ogniowy rozpoczęli szturm. Łucznicy strzelali z daleka wraz z magami, a reszta zaatakowała. Awangar przypomniał sobie tą chwilę gdy uciekł. Po pau godziach walki ogry zaczęły się rozpraszać do komnat, gdzie biegali za nimi jednostki lekkiej jazdy. Na nieszczęście przyszły posiłki dla sił wroga. Wielu żołnieży znów ucikło, ale inni się nie poddawali. Walczyli dzielnie i długo. rwało to krótko, gdyż wielkie oddziały magów i elfów nadeszły z pomocą. Jeszcze raz oblęzyli zamek i wszyscy zaczęli atakować. Po paru minutach za wygraną mogli wziąść już wojownicy Awangara. Gdy wygrali wyprawili wielką ucztę i odbudowali budynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:18 pm

Czytając teraz ten temat widzę, jacy wyrozumiali byli MG. Już trzecia strona źródłowego tematu, a tutaj ani jednej sarkastycznej krytyki. Same dobre rady. goras obiecał więc zwiększyć wkładany wysiłek i napisał:

część III: Oblężenie po raz drugi

Pewno popołudnia, młody myśliwy Awangar wybrał się ze swej osady na polowanie. Idąc nie zwracał na nic i na nikogo uwagi, aby nie wypaść z koncentracji. Jednak po chwili musiał zajść do sklepu, gdyż zapomniał o jedzeniu dla siebie i przynęcie dla zwierzyny. Po paru minutach wyszedł i tym razem już pewny siebię poszedł w stronę lasu. Gdy doszedł pewien stary przybłedy spytał się czy nie chce czasami silnego i pięknego konia, na którym mógłby polować. Myśliwy po zastanowieniu musiał odmówić. A zły starzec spojrzał się na niego i zamieniając się w kruka odleciał w stronę Krainy Ciemności. W tej krainie roiło się od barbarzyńców, ogrów, mrocznych elfów i właśnie takich czarodzieji. Chłopak przestraszony wszedł do lasu mając przeczucie winy. Szedł i szedł, a jego kroki stawały się coraz to cięższe. Nagle zauważył pięknego jelenia. Niestety, po tym widoku zrobiło mu się słabo i zemdlał. Po paru godzinach wstał widząc nad sobą przepiękną istotę. Była to Alsmera, królowa wróżek i elfek. Zerwał się na nogi i nie bacząc na nich walnął prosto z mostu, czego chce ta królowa. Elfka odezwała się i odpowiedziała, że uratowała mu życię, a jego miastu grozi niebiezpieczeństwo od strony tym razem mrocznych elfów i czarodzieji z krainy ciemności. Słysząc tą wiadomość odrazu spytał co trzeba począć, a ono odrazu odpowiedziała, że należy powiadomić o tym króla. Po chwili udali się do pałacu. Król słysząc tą wiadomość zwołał całą szlachtę i rycerzy na plac boju. Wszyscy ćwiczyli, a czasu mieli coraz mniej. Nastąpił dzień bitwy. Mroczne elfy i czarodzieje oblężyli miasto, a rycerze ustawiali szyki obronne. Nastąpiła ta chwila. Nagłe natarcie żołnieży króla Resolta, władcy krainy ciemności lekko sszokowało wojowników, ale koncentracji nie stracili co pomogło i przezwyciężyć wojka władcy i wygrać. Awangar bardzo się ucieszył, ale nadal czuł to poczucie, że to wszystko przez niego. Po paru latach ożenił się z elfką Alsmerą i żyli długo i szczęśliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:21 pm

W tym momencie Lesij, z nietypową u siebie czułością i troską o młody umysł dał zestaw dobrych rad. Taki o:

Cytat :
A prościej- dam Ci w punktach to, co masz napisać. Rozwiniesz to, pokażesz jakiś poziom, jesteś z nami, nie... Cóż... Better luck next time...

1. Strony (kto bierze w niej udział)
2. Podłoże polityczne (jak do wybuchu doszło- na przykład do Wojny Trojańskiej doprowadziło porwanie Heleny)
3. Opis obu armii- kawaleria i machiny oblężnicze* (ew lotnictwo) najeźdźców, systemy obronne tych co się bronią (twierdza, fort, bastion a może rów w ziemi?)
4. Przygotowania- zakreśl rys psychologiczny żołnierzy przed bitwą. Skup się na ogóle jednej i drugiej strony (tę, która jest mniej ważna ze względów psychiki- np. nieumarłych- możesz pominąć zupełnie i zająć się tylko jedną stroną), potem przejdź do szczegółu- co o wojnie sądzą pojedynczy ludzie w niej biorący udział?
Ten uważa, że to debilstwo, drugi jest fanatykiem i chce walczyć- na przykład...
5. Rozegranie oblężenia- albo wyrwane obrazy z perspektywy jednostek albo całościowe ujęcie- planowe- Ci zaatakowali tu taki a taki dostal odpór, etc., etc.
6. Po bitwie- Kto wygrał? Co się stało z niedobitkami? Psychika zwycięzców, psychika przegranych...

Jak Ci się będzie chciało możesz spróbować zrealizować tę bitwę w dojrzalszy sposób- pominąć część akcji i opisać ją ogólnikowo a skupić się na przeżyciach jednostek i ogółu- postarać się ukazać zmiany psychiczne, bezsens (a może sens?) przelewu krwi...
Ale to tylko wtedy kiedy jesteś wyjątkowo pewny swojego stylu i WIESZ, że nie nakiełbasisz...
Masz plan- klawiatura w dłoń i do boju!

Zapewniam was, kto Lesija nie znał, takie natężenie dobrych rad przy niedomiarze soczystej, mięsnej krytyki było czymś nienormalnym. Gracz to docenił i wyprodukował :

Część IV: Oblężenie, jeszcze raz, w wydaniu do kroniki PRL:
W tej wojnie biorą udział potężne wojska ciemności, w których skład wchodzą ogry i mroczne elfy i słabe wojska światła, elfy leśne i łucznicy. Do tej wojny doszło przez króla ciemności Elnera, i króla Resernora, władcy światła, gdyż obydwoje chcieli mieć jedną żonę. Gdy wojska ciemności przyszły na bitwę, obrońcy - rycerze światła byli lekko poddenerwowani, ale też gotowi i skupieni. Jak obronę mieli mur drewniany, za którym stał drugi, kamienny. Pomagały im też wielkie kusze i katapulty do wyrzutu kamieni. Żołnierze ciemności nie mieli wcale łatwiej! Mieli jedynie machinę oblężniczą oraz katapultę. Ogry to potężne potwory. Nie boją się nikogo i niczego, tak samo jak mroczne elfy. Gorzej mają elfy leśne oraz łucznicy. Są poddenerwowani, ale nigdy się nie poddadzą. Każdy z tych jednostek, zarówno zła i dobra, mają respekt co do wojen. Ale wolą walczyć niż zostać zwalczonym. W końcu nadeszła chwila wojny. Jako pierwsi zaatakowali jednostki ogrów, a zaraz za nimi mroczne elfy. Wielkie stwory jakimi były ogry taranowali wojska elfów leśnych. Zaś łucznicy z łatwością pokonywały mrocznych elfów. Po paru godzinach każdej jednostki było coraz mniej. Nagle co zdziwiło dobrych, ogry i mroczne elfy z krainy ciemności wyparowały. Wszyscy cieszyli się niezmiernie, ale po chwili to ustało, gdyż na horyzoncie pokazał się władca ciemności. Rozgniewany jechał ku nim na koniu z wielką prędkością. Nagle jeden łucznik wystrzelił i zranił jeźdźce. Reszta poszła w jego ślady i także wystrzeliła. Każdy strzał był celny, a król już nie żył. Tym razem wszyscy stali bacznie spoglądając to w jedną to w drugą i wszyscy na raz uradowani krzyczeli i się bawili.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:24 pm

W tym miejscu do akcji włączył się Arcymistrz Archiwlimłoteczkopodobny, który chyba nie wytrzymał i skomentował:
Cytat :

Tak swoją drogą:

Cytat :
słabe wojska światła, elfy leśne i łucznicy.

Uwaga, w bestiariuszu fantasy pojawiła się nowa rasa! łucznicy!

Cytat :
Do tej wojny doszło przez króla ciemności Elnera, i króla Resernora, władcy światła, gdyż obydwoje chcieli mieć jedną żonę.

No, a prastary obyczaj kazał mieć po dziesięć Sad. To się biedni wkurzyli.

Cytat :
Żołnierze ciemności nie mieli wcale łatwiej! Mieli jedynie machinę oblężniczą oraz katapultę.

Uh, ależ potężna ta amimia ciemności, z jedną katapultą i jedną machiną oblężniczą. Rozumiem, że więcej ich nie mogli wybudować, bo im się gwoździe pokończyły, a wszystkie sklepy już zamknięte?
Tak dla twojej informacji: sprzęt oblężniczy budowało się na miejscu. Serio.

Cytat :
Gorzej mają elfy leśne oraz łucznicy. Są poddenerwowani

poddenerwowany to jest pacjent przed wizytą u dentysty.

Cytat :
zarówno zła i dobra, mają respekt co do wojen
.

Mają respekt? Jakaś amerykańska nowomowa? Czują respekt, okazują respekt, mieć to można szacunek.

Cytat :
W końcu nadeszła chwila wojny.

czyli armia ciemności podchdziła pod mury podczas pokoju? Jako co, wyprawa harcerska? czy przebrani za japońskich turystów?

Cytat :
Jako pierwsi zaatakowali jednostki ogrów, a zaraz za nimi mroczne elfy.


przykład jak jedna literówka przeinacza zdanie - kto zaatakował jako pierwszy jednostki ogrów? Razz

Cytat :
Zaś łucznicy z łatwością pokonywały mrocznych elfów.

do adnotacji w bestiariuszu: łucznicy to forma żeńska, zapamiętać.
Cytat :
Po paru godzinach każdej jednostki było coraz mniej.

noo... metr miał już tylko 60 centymetrów, kilogram był jakiś taki lichy, a decybele ledwo piszczały.

Cytat :
Nagle co zdziwiło dobrych

Też bym się zdziwił, jakby zobaczył Co

Cytat :
ogry i mroczne elfy z krainy ciemności wyparowały.


Wszyscy obrońcy, którzy na nich patrzeli, postanowli zrobić przerwę na herbatkę i nie widzieli jak tamci się chowają? Ale odbra, to fantasy przecież, może faktycznie i dosłownie wyparowali. To się wilgotne powietrze musiało zrobić...

Cytat :
gdyż na horyzoncie pokazał się władca ciemności

I rozkazał ciemności zapaść. Ciemność zapadła. i było ciemno.


Cytat :
Rozgniewany jechał ku nim na koniu z wielką prędkością.

Taki koń z wielką prędkością strasznie cenny musi być. Nadziany był ten władca ciemności.

Cytat :
Nagle jeden łucznik wystrzelił i zranił jeźdźce.

Celny koleś, że trafia do poruszającego się celu, który dopiero co pojawił się na horyzoncie. A jaki Uk musiał mieć. No hydrauliczny jak nic.

Cytat :
Reszta poszła w jego ślady i także wystrzeliła. Każdy strzał był celny, a król już nie żył.

I z taką ilością snajperów mieli jakiś problem z jakąkolwiek armią? A król musiał chyba ataku apopleksji dostać, widząc taką ilość celnych strzał.

Cytat :
Tym razem wszyscy stali bacznie spoglądając to w jedną to w drugą
chcieli przejść przez ulice?

Cytat :
i wszyscy na raz uradowani krzyczeli i się bawili.

I nikt nie przejmował się klimatem cieplarnianym powodowanym przez wyparowaną amię mrocznych elfów (dużo dwutlenku węgla, oj dużo) i ogrów?


A tak swoją drogą, jaki sens miało zniknięcie całej armii ciemności i najazd samego władcy ciemności, bez jakiejkolwiek eskorty? może to był Kamikadze i miał wybuchowego konia z wielką prędkością?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:29 pm

Goras96 wykazywał jednak upór godny lepszej sprawy. Zmobilizował wszystkie swoje umiejętności i siłę życiową, by wyprodukować istną epopeje, dzieło, którego nie przeczyta się w rok!

Część V i ostatnia: "dobro było wspomnieniem"

W dawnych czasach, gdy dobro było wspomnieniem, żyła trójka potężnych wojowników walczących dla spraw samego wygnańca - Algorissa. Podróżował on z nimi po całej krainie cienia wypełniając swe przeznaczenie, które miało na celu zniszczenie władcy duchów Akolprisa, ponieważ zabił on mu, całą rodzinę. Liderem czwórki był Kreo, rycerz o lśniącej zbroji i runicznym mieczu. Drugim był zaś jego brat Algifis, mag zza siedmiu mórz. Trzeci to ich przyjaciel Norey, znany jako Obrońca Ognia. Posiadał wielką moc w władania ogniem. Algoriss mieszkał w krainie światła za panowania króla Antrisa, który w późniejszym czasie zmarł w wojnie, a na jego tron usiadł jego zły brat Akolpris, a pare dni później został wygnany z miasta za złe ocenianie króla ciemności. Czwórka udająca się od miasta Algoripmis do wsi Wiss postanowiła przenocować tam przed dalszą podróżą
-Kreo, co zrobimy, gdy zabijemy go? - Spytał Algifis
-Nooo, będziemy sławni, ale nie o tym nam teraz śnić. Najpierw trzeba pokazać na co nas stać!
Gdy już dotarli Algoriss, Algifis i Norey rozłożyli posłania i rozpalili ognisko. Kreo poszedł rozejrzeć się po okolicy. Po paru minutach zobaczył wielkiego jelenia.
-Ooooo tak, jesteś mój... - Zamruczał i ukrył się w krzakach, a gdy jeleń się zbliżył wyskoczył i próbując ugodzić jelenia mieczem potknął się o gałąź. Gdy wstawał zobaczył mocno oślepiające światło, a jak już się zaciemniało zauważył człowieka.
-Kto zamierzał zabić to niewinne stworzenie!? - krzyknął nieznajomy
-Ja! Ale musiałem to zro.... - wypowiedź Kreo jednak przerwał nieznajomy
-Nic nie musiałeś zrobić! Wystarczyło iść do sklepu... - powiedział lekko ironicznie i dodał
- A tak w ogóle to jestem Beuur, mag - przedstawił się
-Ja jestem Kreo i mam na celu zniszczenie krain ciemności oraz ich władcy - powiedział odważnie
-Ahhhh taak! To zabawne, bo ja również - rzekł z uśmiechem mag
-No więc wspaniale! Chodźmy do mojego obozu. - powiedział stanowczo Kreo i poszli.
gdy szli było jeszcze ciemniej niż wcześniej, a w gałęziach drzew i krzaków czaiło się wiele niebezpieczeństw. Nagle wojownik usłyszał jak szmer w zaroślach, a po chwili wybiegł z nich ogromny nosorożec. Był on trochę dziwny, gdyż ubarwienie miał koloru czarnego i cztery rogi na nosie i jeden na ogonie. Mag odskoczył i zemdlał, ponieważ nosorożec uderzył go wielkim ogonem. Kreo wyciągnął siecz i cisnął nim w stworzenie. Nosorożec był zabity, a zwycięzca nie przyjdzie z prostymi rękami. Wziął na grzbiet rannego, ale nie wiedział co zrobić ze zdobyczą. Po paru sekundach Beuur obudził się i magią uniósł pożywienie, a następnie udali się w dalszą przechadzkę. Jak doszli wszyscy siedzieli przy palenisku i rozmawiali. Widząc nowego i tak wielką zdobycz oczy otworzyły im się szeroko, a szczęki opadły niżej niż zazwyczaj. Wszyscy głośni rzucili się na jedzenie. Jedli rozcinając mięso i smażąc je na ognisku. Pochłonęli 1/5 stworzenia, a dalej już nie mogli.
-Aha! Zapomniałem was sobie przedstawić. To jest mój brat, Algifis. To jest nasz przyjaciel Norey, a to nasz towarzysz Algoriss. Wszyscy, to jest mag Beuur! - Przedstawił wszystkich
-No więc możemy iść spać? Jutro czeka nas długi i ciężki dzień.
Po tych słowach wszyscy poszli spać. Jedynie Beuur nie mógł zasnąć. Wstał i poszedł w głebi lasu. Algifis widząc to pocichu wstał i poszedł, a racej leciał lekko unosząc się w powietrzu, aby nikt nic nie usłyszał. Po paru metrach Beuur zatrzymał się, a jaego oczy zaświeciły przez chwilę na czerwono potem stały się siwe. Z jego ciała wydobywała się czarna smuga dymu, która po trochu tworzyła kształt czaszki. Gdy była ona już cała jakiś głos odezwał się.
-Akolprisie! Czy plan idzie dobrze? Uwierzyli, że jestem magiem Beuurem? - zapytał głos
-Owszem panie!
-No więc teraz idź i do póki nie dojdą do bram królestwa przekonuj ich, że jesteś dobrą osobą. Wszystko powinno się udać. A gdy już dotrzesz to.....
Głos się urwał, a następnie krzyknął
-Akolprisie, ktoś tu jest! Zabij Go zanim zdoła powiedzieć komuś innemu!
Władca natychmiast wykonał rozkaz po czym magicznym wzrokiem szukał ofiary. Algifis próbował uciec lecz nie udało mu się to. Akolpirs odnalazł go z łatwością i jak cień ukazał się przed nim.
-Nie uciekniesz! - krzyknął po czym wyjął jadowity miecz
Mag wezwał swą magiczną laskę i zdołał uchronić się jeszcze przed pierwszym atakiem, ale za drugim został zraniony w prawą część klatki piersiowej. Nie poddając się uderzył z kulą ognia na szczycie różdżki Akolprisa w twarz, a ten zasyczał z bólu. Miał teraz całkiem poparzoną buzię. Po chwili jednak władca rzucił się na maga i pchnął mu sztylet w głowę, a następnie ją wyjął widząc, że Algifis już umiera.
-Nie uda Ci się to! - wykrztusił z siebie przegrany
-Ale już mi się to udało. - odpowiedział
Gdy władca się odwrócił Algifis wstał i już bez ran rzucił na złego zaklęcie światła. Nauczył się go, pod koniec panowania króla Antrisa. Powodowało one zabicie władcy, ale tylko pod warunkiem, że przed śmiercią król będzie pewny, że wygra. Nauczył się też uzdrowienia. Zaklęcie to pozwalało uleczyć się z każdej rany zadanej przez wroga z krainy ciemności.
-To nie możliwe! - Akolpris wypowiedział ostatnie słowa, a potem znikł.
Wielka czaszka, która była jedynie powietrzem zamieniła się w postać okropnej urody. Cień uciekł od razu do zamku, gdzie rekrutował wielkie wojska. Algifis pobiegł do obozu i pobudził wszystkich, a następnie opowiedział o wszystkim. Drużyna na nic nie czekając wyruszyła w dalszą drogę. Gdy byli w połowie drogi zatrzymali się na chwilę w mieście Wilnrej. Okazało się, że miasto jest jedynym miastem z krainy ciemności. Było tam wielu ludzi chętnych do walki zwłaszcza z siłami zła. Bohaterzy zadowoleni z osiągnięcia celu, czyli zabicia Akolprisa udali się do najbliższej karczmy. Było tam wielu ludzi, którzy pojedynkowali się.
-Drinki dla moich kolegów, a dwa dla mego bohaterskiego brata Algifisa, który zabił Akolprisa, króla krainy ciemności! - krzyknął na całą karczmę Kreo
Wszyscy spojrzeli się na nich, a niektórym powypadały fajki z buź. Podeszli ku śmiałkom i spytali się
-Czyli, że jesteśmy wolni i kraina cienia przegrała?
-Nie do końca, gdyż musimy zniszczyć cytadelę, ale nasza czwórka nie wygra sama. Potrzebujemy ochotników.
-Ha, ochotnicy? Przyjdźcie jutro o wschodzie słońca na główny plac!
Przybysze zadowoleni z najbliższych udanych zbiegów losu poszli do hoteliku, w którym już wiedziano o nich. Dostali oni darmowe pokoje. Po paru godzianch snu pozbierali się i zgodnie z założeniami udali się na plac. Gdy dotarli nie mogli uwierzyć własnym oczom. Przed nimi stał ogromny oddział żołnierzy palących się do walki.
-Wystarczy? - spytał ten sam co spotkał ich w karczmie - A tak w ogóle to jestem Alnrod.
-Czy wystarczy!? Jest ich tak wielu! Na pewno wystarczy! - powiedział z przekonaniem Norey.
Wszyscy byli gotowi na bitwę, a niektórzy nie mogli się niej doczekać. Ruszyli. Wielkie oddziały kierowały się ku murom. Na powitanie wystrzelono pare strzał z łuków. Oszołomieni zbiegiem akcji jednostki ciemności natychmiast uformowały szyk obronny. Otworzono dwie główne bramy przez, które wybiegały liczne jednostki piechoty i jazdy konnej.
-Czy jesteście ze mną!? - krzyknął zachęcając Kreo
-Tak! - odkrzyknęli wszyscy i za znakiem dowódcy ruszyli ku jednostkom cienia z wielkim zapałem. Jednostki światła były jak tyrany, a zaś cienia jak suchy piach, który można łatwo przekopać. Kreo, Algifis, Norey i Algoris walczyli mężnie. Kreo toczył walkę z jednym z jazdy konnej, gdy nagle z drugiej strony jeden z ludzi piechoty przebił mu serce. Umarł. Norey został ugodzony strzałą w lewę ramię, lecz walczył dalej wyciągając strzałę z ręki. Zaś Algoris nie odniósł jeszcze żadnych obrażeń. Jednostek cienia było coraz to mniej i mniej, a światła prawie to nie ubywało. Nagle ta sama czarna czacha wyleciała z sali tronowej w zamku i było można widzieć na niebie walczącego ducha Kreo z Mrocznym Cieniem. W pewnym momencie Kreo zabił Mrocznego Cienia i ukłonił się walczącym. Wojna skończyła się szybko. Następnie zaczęto zajmowanie obszarów w zamku, a reszta drużyny szukała Kreo, lecz znalazła tylko szczątki. Pogrzebali go w tym samym miejscu co umarł, a następnie udano się do fortecy. Na następny dzień ukoronowany został brat Kreo, Algifis, który władał królestwem mądrze. Założył on rodzinę i został ojcem syna, który został następcom tronu. O tych ludziach opowiadano bardzo długie legendy i próbowano być takimi jak oni, ale nikt nie był tak odważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:30 pm

Swoje posty cytuje :< Ciul :< I jeszcze się od arcymistrzów wyzywa :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:32 pm

Trzeba było przyznać, że w stosunku do poprzednich opowiadań, to nie dostarczało już tak szalonych emocji. Ale Archi tak czy siak skomentował:

Cytat :
Cytat :
W dawnych czasach, gdy dobro było wspomnieniem,

To znaczy, że co? Znaczy, że dobra nie było? Wszystkie zupy były przesolone, ludzie biegali na golasa i nie mieli żadnych dóbr, w teatrze były same gnioty?

Cytat :
żyła trójka potężnych wojowników walczących dla spraw samego wygnańca - Algorissa.

I byli ŹLI! Przecież dobra nie było w tamtych czasach.

Cytat :
Podróżował on z nimi po całej krainie cienia wypełniając swe przeznaczenie, które miało na celu

Patrzajcie, przeznaczenie mające cele. Toż to w takim razie świadom istota jest z tego przeznaczenia.

Cytat :
zniszczenie władcy duchów Akolprisa, ponieważ zabił on mu, całą rodzinę.

Potężny był ten władca, skoro zabił przeznaczeniu rodzinę.

Cytat :
Liderem czwórki był Kreo, rycerz o lśniącej zbroji i runicznym mieczu.

Czyli – ta czwórka walczyła „dla spraw” Algorissa, ale ich liderem był ktoś inny? Ciekawe.

Cytat :
Drugim był zaś jego brat Algifis, mag zza siedmiu mórz.

To ich rodzice musieli sporo podróżować.

Cytat :
Trzeci to ich przyjaciel Norey, znany jako Obrońca Ognia. Posiadał wielką moc w władania ogniem.

A przed czym ten ogień tak bronił? Przed strażakami?

Cytat :
Algoriss mieszkał w krainie światła…

Wyprodukowanej przez firmę ostram? I o ile pamięta, dobra wtedy nie było, więc to musiało być takie złe światło powodujące efekt cieplarniany i oślepiające kierowców.

Cytat :
… za panowania króla Antrisa, który w późniejszym czasie zmarł w wojnie,…

Chyba raczej zginał na wojnie. No, chyba że pojechał na wojnę i zmarł na niej ze starości, bo to długa batalia była.

Cytat :
… a na jego tron usiadł jego zły brat Akolpris, a pare dni później został wygnany z miasta za złe ocenianie króla ciemności.

Czyli obecny król został wygnany za złe ocenienie króla ciemności, którym był on sam? Pewnie jeszcze sam się wygnał.

Cytat :
Czwórka udająca się od miasta Algoripmis do wsi Wiss postanowiła przenocować tam przed dalszą podróżą

Skoro udawała się do tej wioski, to jaka była ta dalsza podróż?


Cytat :
-Kreo, co zrobimy, gdy zabijemy go? - Spytał Algifis
-Nooo, będziemy sławni, ale nie o tym nam teraz śnić. Najpierw trzeba pokazać na co nas stać!

Cholerne snoby i burżuje. Będą pokazywać na co ich stać.


Cytat :
Gdy już dotarli Algoriss, Algifis i Norey rozłożyli posłania i rozpalili ognisko. Kreo poszedł rozejrzeć się po okolicy. Po paru minutach zobaczył wielkiego jelenia.
-Ooooo tak, jesteś mój... - Zamruczał i ukrył się w krzakach, a gdy jeleń się zbliżył wyskoczył i próbując ugodzić jelenia mieczem potknął się o gałąź.


Jak wiadomo, od dawien dawna powszechną techniką polowania jest dźganie zwierzyny z zaskoczenia mieczem.

Cytat :
Gdy wstawał zobaczył mocno oślepiające światło, a jak już się zaciemniało zauważył człowieka.

Czyli leżał tak aż do zmierzchu?


Cytat :
-Kto zamierzał zabić to niewinne stworzenie!? - krzyknął nieznajomy
-Ja! Ale musiałem to zro.... - wypowiedź Kreo jednak przerwał nieznajomy
-Nic nie musiałeś zrobić! Wystarczyło iść do sklepu... - powiedział lekko ironicznie i dodał

Jak wiadomo, we wszystkich takich quasi-średniowiecznych wioskach mieli w pełni wyposażony sklep rzeźniczy, gdzie można było kupować dowolne ilości dziczyzny.


Cytat :
- A tak w ogóle to jestem Beuur, mag - przedstawił się
-Ja jestem Kreo i mam na celu zniszczenie krain ciemności oraz ich władcy - powiedział odważnie
-Ahhhh taak! To zabawne, bo ja również - rzekł z uśmiechem mag
-No więc wspaniale! Chodźmy do mojego obozu. - powiedział stanowczo Kreo i poszli.

Jak głosi stare ludowe przysłowie: „Kiedy polując na jelenia potkniesz się o gałąż, a chwile potem znikąd pojawi się mag, opieprzający cię za polowanie na jelenia, a chwilę potem oznajmi że chcę niszczyć kraje ciemności, to jest to człowiek do rany przyłóż i możesz mu bezgranicznie ufać”


Cytat :
gdy szli było jeszcze ciemniej niż wcześniej, a w gałęziach drzew i krzaków czaiło się wiele niebezpieczeństw. Nagle wojownik usłyszał jak szmer w zaroślach, a po chwili wybiegł z nich ogromny nosorożec.

Nosorożec… w lesie. Musiał być ogromy, ale dosyć płaski, żeby się między drzewami zmieścić.

Cytat :
Był on trochę dziwny, gdyż ubarwienie miał koloru czarnego i cztery rogi na nosie i jeden na ogonie.

Więc to nosoiogonorożec!

Cytat :
Mag odskoczył i zemdlał, ponieważ nosorożec uderzył go wielkim ogonem.

To znaczy: odskoczył, dostał, zemdlał? A może dostał, odskoczył, zemdlał? Ale wydaje mi się że raczej: odskoczył, zemdlał, dostał.

Cytat :
Kreo wyciągnął siecz i cisnął nim w stworzenie.

Jak wiadomo „Siecze” to idealnie nadająca się do ciskania broń. Celność lepsza niż z kuszy.

Cytat :
Nosorożec był zabity, a zwycięzca nie przyjdzie z prostymi rękami.

Bo miał lumbago i mu je powykrzywiało

Cytat :
Wziął na grzbiet rannego, ale nie wiedział co zrobić ze zdobyczą.

Czyli z rannym? Niech go sprzeda do łódzkiego pogotowia, oni będą wiedzieć

Cytat :
Po paru sekundach Beuur obudził się i magią uniósł pożywienie, a następnie udali się w dalszą przechadzkę.

Wiadomo, nieprzytomni po odzyskaniu świadomości zaraz są pełni sił i gotowi do działania. No i nie ma to jak romantyczna przechadza po lesie z truchłem lewitującym ci za plecami

Cytat :
Jak doszli wszyscy siedzieli przy palenisku i rozmawiali. Widząc nowego i tak wielką zdobycz oczy otworzyły im się szeroko, a szczęki opadły niżej niż zazwyczaj.

Wychodzi na to, że zazwyczaj chodzili z otwartymi gębami. To ci prezentacyjni zbawcy ludzkości.

Cytat :
Wszyscy głośni rzucili się na jedzenie.

A cisi byli bardziej kulturalni i podeszli?

Cytat :
Jedli rozcinając mięso i smażąc je na ognisku. Pochłonęli 1/5 stworzenia, a dalej już nie mogli.

Upolowali, nie oprawili, powycinali mięcha na chybił trafił i zostawili. Zero profesjonalizmu.


Cytat :
-Aha! Zapomniałem was sobie przedstawić. To jest mój brat, Algifis. To jest nasz przyjaciel Norey, a to nasz towarzysz Algoriss. Wszyscy, to jest mag Beuur! - Przedstawił wszystkich
-No więc możemy iść spać? Jutro czeka nas długi i ciężki dzień.

Się przejęli prezentacją, normalnie zafascynowani wszyscy nowym towarzyszem.


Cytat :
Po tych słowach wszyscy poszli spać. Jedynie Beuur nie mógł zasnąć. Wstał i poszedł w głebi lasu.

Żeby jeszcze jakieś czarne nosoogonororożce na niego powyskakiwały i żeby poobijać się o drzewa?

Cytat :
Algifis widząc to pocichu wstał i poszedł,…

A ponoć wszyscy spali…

Cytat :
… a racej leciał lekko unosząc się w powietrzu, aby nikt nic nie usłyszał. Po paru metrach Beuur zatrzymał się, a jaego oczy zaświeciły przez chwilę na czerwono potem stały się siwe. Z jego ciała wydobywała się czarna smuga dymu, która po trochu tworzyła kształt czaszki. Gdy była ona już cała jakiś głos odezwał się.
-Akolprisie! Czy plan idzie dobrze? Uwierzyli, że jestem magiem Beuurem? - zapytał głos

Jaka subtelność, ostrożność, trudne do rozgryzienia szyfry i nie wzbudzająca podejrzeń metoda komunikacji…




Cytat :
-Owszem panie!
-No więc teraz idź i do póki nie dojdą do bram królestwa przekonuj ich, że jesteś dobrą osobą. Wszystko powinno się udać. A gdy już dotrzesz to.....
Głos się urwał, a następnie krzyknął
-Akolprisie, ktoś tu jest! Zabij Go zanim zdoła powiedzieć komuś innemu!
Władca natychmiast wykonał rozkaz po czym magicznym wzrokiem szukał ofiary.

Czyli zabił kogoś, a potem zaczął go szukać? Naprawdę był zdolny…

Cytat :
Algifis próbował uciec lecz nie udało mu się to. Akolpirs odnalazł go z łatwością i jak cień ukazał się przed nim.

To znaczy był taki ciemny, płaski i skierowany w strone przeciwną do źródła światła? Był nawet zdolniejszy niż myślałem.


Cytat :
-Nie uciekniesz! - krzyknął po czym wyjął jadowity miecz

Skąd go wyjał? Pewnie niczym wszyscy bohaterowie FPSów, po prostu go wyjął.


Cytat :
Mag wezwał swą magiczną laskę i zdołał uchronić się jeszcze przed pierwszym atakiem,

Bo jego laska była taka seksowna, że się niemilec zapatrzył.

Cytat :
ale za drugim został zraniony w prawą część klatki piersiowej. Nie poddając się uderzył z kulą ognia na szczycie różdżki Akolprisa w twarz, a ten zasyczał z bólu.

To mał w końcu laskę, różdżkę, oba te dinksy naraz? A może laska przyniosła mu różdżkę?

Cytat :
Miał teraz całkiem poparzoną buzię.

Buzie… o jej Sad biedny….

Cytat :
Po chwili jednak władca rzucił się na maga i pchnął mu sztylet w głowę, a następnie ją wyjął widząc, że Algifis już umiera.

Wyjął mu głowę? No to nieumieranie zrobiło się naprawdę trudne po tym.


Cytat :
-Nie uda Ci się to! - wykrztusił z siebie przegrany

Ale powiedziało to ciało bez głowy, czy ta wyjęta głowa?


Cytat :
-Ale już mi się to udało. – odpowiedział
Gdy władca się odwrócił Algifis wstał i już bez ran rzucił na złego zaklęcie światła.

Odwrócił się od Algifisa trzymając cały czas jego głowę, czy ją gdzieś wyrzucił? Bo jak ją trzymał, to musiało być ciężko się od niego odwrócić. A Akolpris musiał się ładnie świecić po tym zaklęciu światła.

Cytat :
Nauczył się go, pod koniec panowania króla Antrisa. Powodowało one zabicie władcy, ale tylko pod warunkiem, że przed śmiercią król będzie pewny, że wygra.

Ale zapomniałeś dodać, że zabija on władcę urodzonego w maju, mającego poglądy centrolewicowe i nadciśnienie tętnicze.Bo to bardzo wyspecjalizowane zaklęcie.

Cytat :
Nauczył się też uzdrowienia. Zaklęcie to pozwalało uleczyć się z każdej rany zadanej przez wroga z krainy ciemności.

Niestety, nie działało na wrogów z krainy półmroku, oraz takiego ciemnoszarego. No i wydaje mi się, że nawet znając takie zaklęcie, trudno je wyczarować bez głowy. Tudzież ze sztyletem w tejże. Generalnie sztylet w głowie nie daje zbytnich sposobności mówienia czegokolwiek.


Cytat :
-To nie możliwe! - Akolpris wypowiedział ostatnie słowa, a potem znikł.
Wielka czaszka, która była jedynie powietrzem zamieniła się w postać okropnej urody. Cień uciekł od razu do zamku, gdzie rekrutował wielkie wojska.

A skąd je brał? I musiał strasznie szybko biegać.

Cytat :
Algifis pobiegł do obozu i pobudził wszystkich, a następnie opowiedział o wszystkim. Drużyna na nic nie czekając wyruszyła w dalszą drogę. Gdy byli w połowie drogi…

W połowie drogi dokąd?

Cytat :
zatrzymali się na chwilę w mieście Wilnrej. Okazało się, że miasto jest jedynym miastem z krainy ciemności.

Gorzej by było, jakby się okazało że jest trzema miastami z krainy ciemności.

Cytat :
Było tam wielu ludzi chętnych do walki zwłaszcza z siłami zła.

Ale niekoniecznie z nimi? To dobrze że się jakieś siły zła napatoczyły, bo inaczej by się między sobą lali.

Cytat :
Bohaterzy zadowoleni z osiągnięcia celu, czyli zabicia Akolprisa udali się do najbliższej karczmy. Było tam wielu ludzi, którzy pojedynkowali się.
-Drinki dla moich kolegów, a dwa dla mego bohaterskiego brata Algifisa, który zabił Akolprisa, króla krainy ciemności! - krzyknął na całą karczmę Kreo

Wiadomo, że jak się wchodzi do miasta wroga, to pierwsze co się robi to rozpowiada, że jest się z za drugiej strony barykady.


Cytat :
Wszyscy spojrzeli się na nich, a niektórym powypadały fajki z buź. Podeszli ku śmiałkom i spytali się
-Czyli, że jesteśmy wolni i kraina cienia przegrała?
-Nie do końca, gdyż musimy zniszczyć cytadelę, ale nasza czwórka nie wygra sama. Potrzebujemy ochotników.
-Ha, ochotnicy? Przyjdźcie jutro o wschodzie słońca na główny plac!
Przybysze zadowoleni z najbliższych udanych zbiegów losu poszli do hoteliku, w którym już wiedziano o nich.

Hotelik. Ciekawe….

Cytat :
Dostali oni darmowe pokoje. Po paru godzianch snu pozbierali się i zgodnie z założeniami udali się na plac. Gdy dotarli nie mogli uwierzyć własnym oczom. Przed nimi stał ogromny oddział żołnierzy palących się do walki.

Wiadomo, że w ciągu jednej nocy można zrekrutować w jednym mieście spore ilości porządnie wyekwipowanych i wyszkolonych żołnierzy.


Cytat :
-Wystarczy? - spytał ten sam co spotkał ich w karczmie - A tak w ogóle to jestem Alnrod.
-Czy wystarczy!? Jest ich tak wielu! Na pewno wystarczy! - powiedział z przekonaniem Norey.
Wszyscy byli gotowi na bitwę, a niektórzy nie mogli się niej doczekać. Ruszyli. Wielkie oddziały kierowały się ku murom.

Wygląda na to, że ta cytadela stała w centrum tego miasta, skoro tak szybko zaczeli kierować się ku murom.

Cytat :
Na powitanie wystrzelono pare strzał z łuków.

Ale tylko parę, bo tak naprawdę ciemnymi rządzili zieloni, którzy kazali dbać o drzewa.

Cytat :
Oszołomieni zbiegiem akcji jednostki ciemności natychmiast uformowały szyk obronny. Otworzono dwie główne bramy przez, które wybiegały liczne jednostki piechoty i jazdy konnej.
Cóż za wyrafinowana taktyka - przecież wszyscy wiedzą, że w razie oblężenia fortecy najlepiej samemu otworzyć bramy – co się ma wróg męczyć.


Cytat :
-Czy jesteście ze mną!? - krzyknął zachęcając Kreo
-Tak! - odkrzyknęli wszyscy i za znakiem dowódcy ruszyli ku jednostkom cienia z wielkim zapałem. Jednostki światła były jak tyrany,…

No tak. Nie zapominajmy że nie było dobra, więc każdy był tyranem.

Cytat :
a zaś cienia jak suchy piach, który można łatwo przekopać. Kreo, Algifis, Norey i Algoris walczyli mężnie. Kreo toczył walkę z jednym z jazdy konnej, gdy nagle z drugiej strony jeden z ludzi piechoty przebił mu serce. Umarł. Norey został ugodzony strzałą w lewę ramię, lecz walczył dalej wyciągając strzałę z ręki.

Czyli jedną ręką wyciągał sobie strzałę z drugiej ręki, a wrogów dotkliwie gryzł i palił wzrokiem?

Cytat :
Zaś Algoris nie odniósł jeszcze żadnych obrażeń. Jednostek cienia było coraz to mniej i mniej, a światła prawie to nie ubywało. Nagle ta sama czarna czacha wyleciała z sali tronowej w zamku i było można widzieć na niebie walczącego ducha Kreo z Mrocznym Cieniem. W pewnym momencie Kreo zabił Mrocznego Cienia i ukłonił się walczącym. Wojna skończyła się szybko. Następnie zaczęto zajmowanie obszarów w zamku, a reszta drużyny szukała Kreo, lecz znalazła tylko szczątki. Pogrzebali go w tym samym miejscu co umarł, a następnie udano się do fortecy.

Ależ głęboką stratę przeżli – ten opis smutku i rozpaczy drużyny, bo utracie towarzysza, wiernego druha i kompana! Te wszystkie honory, jakie ramia złożyła jednemu z wodzów, dramatyzm i podniosłość tej sceny! Miodzie.

Cytat :
Na następny dzień ukoronowany został brat Kreo, Algifis, który władał królestwem mądrze. Założył on rodzinę i został ojcem syna,…

Został ojcem syna? Widać on też ma talent. Mógł zawsze zostać dziadkiem wnuka, albo bratem brata.

Cytat :
który został następcom tronu.

Też zdolny – urodził się jako syn króla i został następcą tronu – to się nazywa awans społeczny!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:34 pm

Swantewit napisał:
Swoje posty cytuje :< Ciul :< I jeszcze się od arcymistrzów wyzywa :<

Zaprzeczam jakobym był ArchiwilimłoteczkopodobnymMochanitaninem - zjadłem go kiedyś, stąd pewne podobieństwo. I gdybyś skomentował wtedy te posty to Ciebie też bym zacytował :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 7:41 pm

Też skomentowałem, ale merytorycznie :< Już mnie wszyscy obsmarowali wtedy za bycie Kubą Powiatowym. Że nie można ze mną grać, dogadać się, itd. :< A wszyscy przecie tak pięknie piszą! A ja na nich napadam za nic! I w ogóle :<
Zgrywałem się, a nie miałem do Ciebie pretensje, ___ :* Czill.

EDIT:
O! A jednak coś o mnie skrobnąłeś Razz Co mówiłeś, że nie :< I pod żadnym pozorem nie chodziło mi o zapomnienie o mnie. Raczej o obśmianie Ciebie, bo Ci "ego" (uwaga to znaczenie tego słowa jest w żadnym wypadku niepsychologiczne!) urosło za Twe dawne wybryki. A to przecież takie polskie - ujebać kogoś, kto się za fajnie czuje ;*
Ale żeś zbyt poważnie to potraktował i mi wszystko zepsuł ;< Idę się powiesić Sad

EDIT2:
Tak w ogóle to mnie tknęło - śmieszna to była sytuacja Very Happy Ja broniłem, byłem grzeczny i miły, Ty atakowałeś Razz Takie odwrócenie sytuacji kompletne :< Ale przyznaję - pobiłeś wszystkie moje mięsne krytyki tym kompletnym obśmianiem :<

EDIT3:
Dobre, stare czasy :< Poczułem się taki stary :<
To zabawne, jak te refleksje ponachodziły mnie falami teraz Razz Zupełnie jakbym znowu miał 16 lat i był ultra-mega-emocjonalnym stworzeniem Very Happy Wtedy też poprawiałem jednego posta po 10 razy, bo mi się coś przypominało :<

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
<3 DZIĘKUJEMY CI THAVCIU NASZ!
<3 ZA PRZYPOMNIENIE STARYCH DZIEJÓW! <3
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 8:18 pm

Cytat :
Dobre, stare czasy :< Poczułem się taki stary :<
To zabawne, jak te refleksje ponachodziły mnie falami teraz Zupełnie jakbym znowu miał 16 lat i był ultra-mega-emocjonalnym stworzeniem Wtedy też poprawiałem jednego posta po 10 razy, bo mi się coś przypominało :<

Tak. I słuchałeś chorałów gregoriańskich. A potem przeczytałeś Lalkę Prusa i się zepsułeś.



i BTW - jesteś tutaj jedyną osobą poza soulem, która w ogóle zna mnie pod nickiem Thaven Razz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 8:20 pm

Thavciu pasowało do: http://www.youtube.com/watch?v=7lUFc2LnWu0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Wto Gru 04, 2012 8:44 pm

Ciach. Ja wciąż, po ponownym przeczytaniu tych napocin i wymoczyn, stoję przy teorii, że ten gracz to drugie konto Lesija i jego arcypropaganda dysleksji i dysmózgowia. Gizas. >:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
nameless

avatar

Male Dołączenie : 30/11/2012
Wiek : 29
Skąd : Never, Never Land

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Czw Gru 20, 2012 9:59 pm

Cytat :
i BTW - jesteś tutaj jedyną osobą poza soulem, która w ogóle zna mnie pod nickiem Thaven

Oj wypraszam sobie. Po prostu o wiele łatwiej nasmarować Archi bounce

Brzuch mnie boli po przeczytaniu tego ponownie i mam skurcze mięśni twarzy (one się jakoś nazywają?). Ech, kiedyś to było. Się piło, się jadło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Pią Gru 21, 2012 8:59 am

nameless napisał:

(...) mam skurcze mięśni twarzy (one się jakoś nazywają?).
Służę pomocą :*

klik




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
nameless

avatar

Male Dołączenie : 30/11/2012
Wiek : 29
Skąd : Never, Never Land

PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   Pią Gru 21, 2012 5:15 pm

Aleś Ty Misiu uczynny. Dziękuję ślicznie ;p Teraz znam już wszystkie! bounce
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!   

Powrót do góry Go down
 
Kyle Arkadis - pisarz wszechczasów!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Thomas Kyle Walker

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Agora :: Różne rozmowy z życiem...-
Skocz do: