/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [8 Mieczy] Garrett Gray

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Saitosa
Trolldad
Trolldad
avatar

Male Dołączenie : 04/12/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: [8 Mieczy] Garrett Gray   Sro Gru 05, 2012 6:50 pm

Personalia

Imię: Garrett
Nazwisko: Gray
Pseudonim/zawołanie: -----------------------

Cechy fizyczne

Takson: Człowiek.
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Waga: 66,6 kg


Statystyki (uzupełnia Demiurg!)

Siła:
Zwinność:
Wytrzymałość:
Intelekt:
Urok osobisty:



Wyposażenie:
Ciemno-niebieska koszula z dosyć miękkiego i lekkiego materiału, co ciekawe, koszula ta miała kaptur! Zapewne przyszyty - krawiec w takim wypadku spisał się wyśmienicie. Ciemnego koloru skórzane spodnie oraz lekkie skórzane buty, z miękką podeszwą. Nosi dodatkowo na sobie pasek, z żelazną klamrą przedstawiającą maskę. Co ciekawe, klamra ta jest "uszkodzona estetycznie" z powodu grubego "pęknięcia" po środku, zupełnie jakby ktoś uderzył ją toporem czy też innym ostrym narzędziem, nie robiąc z tego bezużytecznego badziewia. Tylko po co?
Na plecach nosi skórzany plecak w którym napakował bóg wie co. Grubą, dosyć długą linę z hakiem, która nie raz była pomocą w jego przygodach. Jego ukochana garota oraaaaaz jabłuszko. Co? Dziwisz się czemu jabłuszko? A NIE POWINNO CIĘ DZIWIĆ, CZEMU NOSI ZE SOBĄ LINĘ I GAROTĘ?!
Do pasa ma przyczepiony krótki miecz oraz sztylet. Nic szczególnego, doprawdy. Na swojej łydce ma ukryty kolejny sztylet, tak na wszelki wypadek - nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć, nieprawdaż? Posiada jeszcze ze sobą parę wytrychów.
Nosi też jakieś pieniądze, nie za dużo ale na parę luksusów wystarczy. Najważniejsza dla niego rzeczą jest jednak kartka papieru, z jakimś adresem....


Kraina

Księstwa.


Biografia
... I nagle, jego ciało upadło na marmurową posadzkę roznosząc głuchy dźwięk po pomieszczeniu. Nikt nie słyszał. Nikt nie mógł usłyszeć. Zakapturzona postać spoglądała na jego ciało, leżące we krwi wyciekającej z jego szyi, chwilę wcześniej przeszytej ostrzem sztyletu. Ten wyraz twarzy, niemalże krzyczący po pomoc, błagający o życie. Troszkę za późno. Zabójca podniósł swą prawą stopę i natychmiastowo opuścił ją na twarz swej ofiary, miażdżąc jej głowę...

Wróćmy do początku, gdy to pewien rzezimieszek brutalnie zgwałcił jedną z arystokratek, młodą damę, chociaż mężatką była już od kilku lat. A może to nie był gwałt, lecz milutki romansik z odrobinką brutalnej erotyki, który skończył się spłodzeniem nowego życia, a że dziewczę o licu gładkim jak jedwab nie chciało zostać ukarane za rozpustę, to wymyśliło bajeczkę o gwałcie? Tego nikt nie wie, oprócz matki Garretta i jego prawdziwego ojca. Garrett, tak owe dziecię zostało nazwane. Spłodzony z grzechu przez mordercę, złodzieja. Garrett już jako mały szkrab wywoływał zgorszenie u swojego przyszywanego ojca, który zdawał się widzieć nim prawdziwego demona, szczerzącego do niego swoje mordercze kły. Jonathan Gray, spędzał noce przy płonącym piecyku, a że umiał pisać oraz czytać - o dziwo - to zapisywał strony w swoim malutkim notatniku, jak to obawia się o swoje życie, widząc "tego małego bękarta". Czując się zupełnie jak zwierzyna tropiona przez bardzo cierpliwego łowcę, czekającego na dogodną okazję na śmiercionośny atak.

Garrett rósł zdrowo. W końcu, czemu nie miałby, będąc w rodzinie której bogactwo wydawałoby się nieograniczone. Młody Garrett był bardzo aktywnym dzieciakiem, wspinał się na drzewa, biegał zawsze i wszędzie... było go pełno. Młodziak był też uczony czytania oraz pisania przez swojego prywatnego nauczyciela zwanego Hans Goldwin. Albo też "Pan" Goldwin, jak to sobie życzył. Akcentując "PAN". Goldwin najwyraźniej był całkiem zadowolony z postępów Garretta w nauce, będąc pod wrażeniem jego zdolności do szybkiej nauki, często używając swoich dziwnych porównań - które wraz ze starszym wiekiem Garretta brzmiały coraz bardziej obscenicznie. Erotycznie. Garrett był chętny do zawierania nowych znajomości, ludzie go lubili "od pierwszego wejrzenia". Do czasu w którym Garrett przeżył swoje piętnaście wiosen, był już powszechnie znanym, szanowanym młodym mężczyzną. Wysportowany, uczony, charyzmatyczny. Jako, iż należał do rodziny Arystokratów, to potrafił się też posługiwać mieczem - i to całkiem sprawnie! Wolał jednak krótką odmianę miecza, gdyż znacznie mniej go obciążała, łatwiej mu było się przemieszczać. Nie trzeba tego też taszczyć po podłodze.

Zastanawiające jest to, dlaczego jego ojciec na to pozwolił. Przecież tak mocno obawiał się, że zostanie zabity przez to szatańskie nasienie. Więc co się stało, czemu mu na to pozwolił?
...
Naprawdę, wierzysz w to? Nie, nie pozwolił mu, oczywiście! Ale Garrett jest na tyle sprytny, że potrafi sobie poradzić, chociażby się wymykając do jednego ze swoich licznych przyjaciół na nocne treningi. Jako, że jego ojciec nie chciał go widzieć, nie miał odwagi przejść koło jego pokoju, to było całkiem łatwe. I tak minęły lata jego młodości. Garrett miał już szesnaście lat. Jego czarne, długie - lecz zadbane - włosy były jednym z jego znaków rozpoznawczych. Żaden z jego znajomych nie miał takich włosów - ba, większość musiała je przymusowo ścinać gdy tylko próbowali zapuścić swoje grzywy. Jego charakterystyczny uśmiech zwykł sprawiać młode damy w zakłopotanie, szczególnie przez to, że większość z nich pragnęła młodego chłopaka noszącego nazwisko Gray. Młode dziewki pragnęły otworzyć przed nim swe nogi i uprawiać miłość z nim aż do białego ranka, rozkoszując się nocą pełną ekstazy. Garrett jednak był troszeczkę inny. Podobnie jak jego siostra, która dotychczas tak ważna w tej historii nie była. Otóż, mimo, że mógł chędożyć się z tyloma pięknymi dziewczętami, chętnymi na takie spędzenie cichej nocy, to wolał to robić ze swoją (pół)siostrą. Zarówno ona była oczarowana nim, jak i on nią. Kiedykolwiek tylko mogli się wymknąć z domu, bądź też ich rodzice wywędrowali gdzieś, zawsze to kończyło się czasem pełnym jęków i krzyków z rozkoszy. Zakazany romans trwał niemalże rok, gdy pewnego razu ojciec młodych kochanków nakrył ich - zaspokajających swoje erotyczne pragnienia. Natychmiast Garrett został wypędzony ze swojego domu, ledwo co mógł wziąć swoje rzeczy, ledwo co się ubrał. Chociaż, byłoby troszeczkę ciekawie, jakby go któraś z tych niewiast opisanych wcześniej go odnalazła, bez żadnego nakrycia.

Garrett musiał odejść. I zrobił to. Jedyne co miał ze sobą to swoje ubrania, plecak oraz krótki miecz by się bronić przed tymi, którzy go będą chcieli ograbić. Ale jednego nie zapomni. Nie zapomni jak to został wyrzucony ze swojego domu, o nie. Cóż ten młodzieniec zrobił, wygnany z miejsca które zwał niegdyś bezpiecznym, miłym... domem? Czy szukał schronienia u przyjaciół, pomocy u nich? Nie. Miał całkiem inne plany. Otóż, była tam gdzieś w podziemiach miasta pewna grupka zabójców na zlecenie. Ludzi, którzy za odpowiednią sumkę złota sprawią, że będziesz jedynie wspomnieniem. Garrett do nich dołączył. Jak? Całkiem prosto - zabił ich szefa. To akurat jest tajemnicą. Nikt tego nie wie, nikt tego nie pamięta. Nikt nie chce pamiętać. Garrett rozpoczął za równo swój trening jak i pracę. Nauczył się jak otwierać zamki wytrychem, jak kroczyć cicho i niedostrzeżenie, jak polować na swą ofiarę, jak wtopić się w tłum odpowiednim przebraniem.. Nauczył się także jak piec szarlotkę. Lata mijały, a Garrett stał się jednym z lepszych skrytobójców w swojej malutkiej bandzie. Przez te 5 lat, nagromadził ekwipunek który służy mu do teraz - wliczając tą niezwykłą klamrę.

W tym samym czasie, wyłapywał wszystkie 'nowości' o swojej rodzinie. Dowiedział się, że jego siostra znalazła sobie męża... przepraszam, "znalazła". Ktoś jej znalazł. Ktoś, kogo nasz ukochany skrytobójca szczerze nienawidził. Dowiedział się także, że jego matka wyjechała razem z nią. Złowrogi uśmiech zawitał na jego twarzy. To oznacza, że jego cel jest zapewne sam w domu. Spakował swój ekwipunek i wyruszył z podziemia. Słońce już powoli chowało się za horyzontem, pozwalając ciemności przejąć kontrolę. Garrett bacznie obserwował swój stary dom, który za parę chwil miał się stać grobem dla syna ladacznicy. Faktycznie, tak jak przypuszczał, nikogo - oprócz jego ofiary - nie było w domu. Gdy ciemność zapadła już całkowicie, Garrett nałożył na swą głowę kaptur i włamał się do domu, otwierając zamek w drzwiach swoim wytrychem. W przeciwieństwie do większości swoich "polowań", nie zamierzał się chować po kątach. Nie. Tym razem nie było żadnych strażników. Żadnych możliwych światków. Zamknął cichutko drzwi po czym wszedł po marmurowych schodach na piętro. Kroczył cicho, acz z determinacją, dumnie - niczym łowca który zakończył żywot ogromnej bestii. Wiedział dokładnie, gdzie jego "ojciec" przebywał. Otworzył drzwi szeroko, wkraczając do środka, ku zaskoczeniu ofiary. Doskoczył do niej, chwytając nią za jej luksusowe, drogie ubrania i...
... I nagle, jego ciało upadło na marmurową posadzkę roznosząc głuchy dźwięk po pomieszczeniu. Nikt nie słyszał. Nikt nie mógł usłyszeć. Zakapturzona postać spoglądała na jego ciało, leżące we krwi wyciekającej z jego szyi, chwilę wcześniej przeszytej ostrzem sztyletu. Ten wyraz twarzy, niemalże krzyczący po pomoc, błagający o życie. Troszkę za późno. Zabójca podniósł swą prawą stopę i natychmiastowo opuścił ją na twarz swej ofiary, miażdżąc jej głowę. Garrett był wniebowzięty. Przeszukał dom w poszukiwaniu zarówno jak i pewnych kosztowności jak i miejsca pobytu reszty swojej rodziny. Znalazł obie te rzeczy. Tą drugą w notatniku martwego człowieka. Wyrwał tą stronę, zachowując ją dla siebie, zaś resztę notatnika rzucił do pieca, upewniając się, że cała reszta słów zniknie z tego świata. Wyszedł z tego przeklętego miejsca i odszedł, wyjechał z miasta... Któż wie. Może znajdzie resztę swojej rodziny, minęło już co prawda sześć lat....


Koncept
Jestem skazany na łaskę wielmożnego MG, ktokolwiek by nim był. Chociaaaaż. Poprosiłbym, żeby w jakimś momencie przygody (preferencje: środek) było możliwe spotkanie się z tą jego rodziną, która mu została.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Garrett Gray   Sro Gru 05, 2012 8:34 pm

Wygląda na to, że zostaniesz moim pierwszym graczem Smile.

Potrzebuje od ciebie dwóch rzeczy: szybkiej formy kontaktu (gg/facebook/cokolwiek) oraz wyboru typu sesji: poważna, luźna, mieszana ?

Kolejna rzecz - co prawda grasz jeno człowiekiem, ale perki na początek to super sprawa. Więc twoje cechy charakterystyczne to:

  • klasyczne wykształcenie - umiesz czytać, pisać, znasz starożytną i najnowszą historię, orientujesz się w co ważniejszych rodzinach i geografii.
  • urok nicponia - sprawiasz dobre pierwsze wrażenie i szybko zyskujesz sympatie innych ludzi.
  • znany w półświatku - twoje nazwisko jest rozpoznawalne wśród ludzi zajmujących się nie do końca prawymi rzeczami

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saitosa
Trolldad
Trolldad
avatar

Male Dołączenie : 04/12/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Garrett Gray   Sro Gru 05, 2012 8:36 pm

Oczywiście. A więc tak:
GG - 5949818 - jestem praktycznie zawsze.
Typ sesji - Mieszana może?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Garrett Gray   Sro Gru 05, 2012 8:39 pm

dobrze więc. Zamykam kartę. Przygoda będzie dzisiaj albo jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Garrett Gray   

Powrót do góry Go down
 
[8 Mieczy] Garrett Gray
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Sprawy ważkie :: Karty Postaci-
Skocz do: