/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Taradia Agaenei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Taradia Agaenei   Sob Sty 26, 2013 9:57 pm

Zbieg wielu bardzo korzystnych przypadków sprawił, że po krótkim pobycie w Siedmiu Wieżach otrzymałaś prywatną kwaterę w uniwersytecie, którą zaproponował ci sam dyrektor i zarządca Najwyraźniej wydałaś się im wyjątkowo cenna, mimo że nie miałaś okazji, by cokolwiek zaprezentować. Pewnego razu, bez okazji, bogato ubrany mag z herbem uniwersytetu zaczepił cię i po przeszywającym spojrzeniu zaproponował wszystkie te wygody, nie oczekując niczego, prócz cierpliwości w zamian. Zgodziłaś się bez zastanowienia.
Izba, w której cię umieszczono, prezentowała się niczym królewskie komnaty: dywany, gobeliny i łoże z baldachimem, zamknięte w bezokiennym pomieszczeniu oświeconym sztucznym światłem.
Musiałaś jednak przyzwyczaić się do ograniczonej wolności, jako że nie pozwolono ci opuszczać ścian uniwersytetu. Godziło to twoje poczucie wolności. Co prawda została ci udostępniona obszerna biblioteka oraz dziedziniec ze stajniami, które jednak nie były w stanie zrekompensować twojej wewnętrznej pustki.
Jak co dzień, wczesnym porankiem wraz z pokojówką, która przynosiła śniadanie, odwiedził cię twój przyjaciel w sytuacji bez wyjścia, fej Jorry. Członek trupy cyrkowej, który wraz z tobą został przyjęty do uniwersytetu - równie niespodziewanie. Jednak wyjątkowo dziś ubrany był w długą, szkarłatną szatę ze skórzanym pasem. Powitał cię z entuzjazmem.
- Tara! Już czas, już czas. Jesteśmy ponoć gotowi. Mamy zgłosić się do samego dyrektora! - Nie będąc w stanie ukryć radości, trząsł się z niecierpliwości. - Chodź, chodź, chodź! - A jego głęboko zielone oczy lśniły jak u pijanego.


Ostatnio zmieniony przez Kuna dnia Nie Sty 27, 2013 9:36 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Sob Sty 26, 2013 11:12 pm

Na dźwięk tych słów oprzytomniałam błyskawicznie. Sam dyrektor mnie wzywa! No w takim przypadku nie ma mowy o marnowaniu czasu. Jednak gdy popatrzyłam na pyszne śniadanie, zaburczało mi w brzuchu. Dyrektor nie zając - pomyślałam - a nie wiem, co wymyśli, może każe mam pościć 40 dni? Lepiej zjem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Z kawałkiem kiełbasy w ręce popatrzyłam na towarzysza i powiedziałam: Fej, poczekaj na mnie przed drzwiami proszę. Muszę się umyć, a do tej czynności zwykłam się rozbierać. Przecież nie pójdę na spotkanie z Dyrektorem brudna jak parobek z kuźni!. Nie czekając na jego reakcję wyprowadziłam go na korytarz i zamknęłam za nim drzwi. Po 20 minutach, najedzona, umyta i z urodą delikatnie podkreśloną makijażem, otworzyłam drzwi i powiedziałam: - Idziemy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Sty 27, 2013 9:36 am

[Mała poprawka: błędnie napisałem słowo "fej" przed imieniem Jorry z dużej litery, jako że miało oznaczać rasę, a nie imię. I nie wspomniałem nic, że na śniadanie jest kiełbasa - mój błąd, bo zbyt skromny opis - więc nie masz za bardzo skąd jej wytrzasnąć. Ale okei, nic nie poprawiaj. Będę uważniejszy w opisach dalej. Wink ]

Jorry od samego początku nie chciał pozwolić ci na jakąkolwiek zwłokę, wręcz krzycząc za tobą, gdy zamknęłaś mu przed nosem drzwi. Sama w nienaruszonym nastroju dopilnowałaś swojej porannej toalety i w blasku orzeźwionej prysznicem urody, dołączyłaś do przyjaciela. Fej był już purpurowy, czy to ze złości, czy z niecierpliwości. Zeszła jednak z niego cała krew, gdy rzuciłaś polecenie. natychmiastowo wrócił do niego niepojęty entuzjazm. Chwycił cię za dłoń i ruszył biegiem wzdłuż korytarza, pociągając cię niczym wypchaną lalkę.
- Rozumiesz to, Tara, w końcu rozpoczniemy naukę! Tyle już czekaliśmy, wiedziałem, że to w końcu musi nastąpić. Wiedziałem, wiedział, wiedziałem! - Jorry cieszył się jak małe dziecko, skręcając w kolejne korytarze wieży. Ty zaś podziwiałaś dotąd nie odwiedzane części uniwersytetu. Kamienne ściany przechodzące to w granat, to w zieleń, fosforyzujące i lśniące. Na suficie wysoko nad wami płynęła jakimś cudem woda, w której widziałaś swoje odbicie. Biegliście po czarnym dywanie, zdającym się być zrobionym z niczego, gdyż nie czułaś w ogóle jego dotyku, biegnąc wzdłuż korytarza. Nigdzie jednak nie dostrzegałaś okien, a wszystko oświetlone było jakby własnym światłem bez źródła.
Jorry dotąd powtarzający wciąż do siebie "łał, łał, łał" i "matko!", zwolnił w końcu kroku i spojrzał ci w oczy.
- Ponoć magią można ożywić zmarłych... I myślę tu o Deolfasie, Taradia. I o mojej matce. - Widziałaś jego lśniące oczy, pełne nadziei. Pamiętałaś, że jego matka również zginęła w Kotle, bo często ci o niej opowiadał.
W jednym momencie dobiegł twoich uszu cichy szmer dochodzący zza ściany. Jak wtedy, parę chwil przed tym, nim Deolfasa dosięgły zmienione drzewa, które pojawiły się znikąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Sty 27, 2013 12:21 pm

przecież to niemożliwe- pomyślałam- uniwersytet jest chroniony, nic nie ma prawa się tu dziać!. stanęłam jak wryta, gdy w mojej głowie pojawił się dobrze zapamiętany obraz stworów rozrywających mojego mistrza na strzępy. Nie pozwolę, żeby to się powtórzyło, nie dziś! Gdy Jorry spojrzał na mnie, zorientowałam się, że powiedziałam to na głos. Biegnij, dogonię cię - powiedziałam - i nie zadawaj pytań, nie czas na to! - dodałam, widząc że otwiera usta by coś powiedzieć. po chwili zastanowienia dodałam : powiedz Mistrzowi, że słyszałam to samo, co przed atakiem na Deolfasa. A teraz biegnij!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Wto Sty 29, 2013 9:47 pm

[Nie wiedziałaś, czy Jorry otwiera usta, by coś powiedzieć, bo tego nie napisałem]

Spojrzał na ciebie zdziwiony. Zawsze uważałaś, że on jedyny rozumie cię, gdy wszystkich innych nie interesowało co myślisz.
- Nie wygłupiaj się Tara, i tak już jesteśmy spóźnieni. - Jego twarz i ton głosu nigdy nie wyrażały rzeczywistych uczuć. Zawsze starał się być pozytywny, choć teraz czułaś nutkę niecierpliwości w jego głosie.
Szmer na ułamek sekundy zwiększył swe natężenie, po czym równie szybko ucichł.
Zza zakrętu, w stronę którego zmierzaliście, wyszedł Mistrz Mieszko, długobrody botanik. Spostrzegając was, rozpromienił się, unosząc w górę swe krzaczaste brwi.
- Jorry, spóźniliście się! - Powiedział swym gromkim głosem. - Chodźcie! Taradia... wyglądasz jakbyś zobaczyła zmienione drzewo pożerające krowę od środka. - Wręcz homeryckie porównania botanika rzadko bywały tak trafne. - Zaraz się zacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Wto Sty 29, 2013 10:25 pm

poczułam, że twarz pokrywa mi się rumieńcem. A więc to on spowodował ten dźwięk. Głupia dziewczyno, nie ma to jak zbłaźnić się na samym początku kariery.. Poprosiłam Mistrza, żeby poprowadził,sama z przyjacielem zostałam nieco z tyłu. Popatrzyłam na Jorry'ego i powiedziałam: Jestem po prostu przemęczona, mógłbyś zaomnieć o moim wyskoku sprzed chwili? Każdy ma nieco napięte nerwy. Oddam ci śniadanie jak nikomu nie powiesz - rzekłam, posyłając mu buziaka w powietrzu. Jednak idąc nasłuchiwałam uważnie, gdyż podświadomie czułam, że to nie była tylko moja wyobraźnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Czw Lut 07, 2013 8:32 pm

Jorry rozpromienił się, jak gdyby nigdy nic. - Może to twój brzuch, Tara? Widziałem, że dostajesz bardziej obfite śniadania niż ja.

Mistrz Mieszko nie czekał na was i spotkaliście go dopiero przy wysokich, fosforyzujących drzwiach. Wydawał się wyjątkowo rozluźniony, co zbytnio do niego nie pasowało. Pamiętałaś go raczej jako osobę spokojną i małomówną mimo swojego mocnego głosu.
- Moi drodzy. Zapewne domyślacie się co was czeka. Dopowiem wam tylko, że inicjacja przed rozpoczęciem szkolenia eliminuje osoby niegodne. Bądźcie rozsądni i decydujcie mądrze, jeśli już wiecie na czym wam zależy. - Zauważyłaś przebłysk w jego oczach. Wyglądał jakby czymś niesamowicie się cieszył, lecz tłumił to w sobie z jakichś względów. Nic już więcej nie powiedział przekręcając klamkę.

Drzwi zatrzasnęły się za wami bezgłośnie. Odwróciłaś się w stronę Jorry'ego, szukając go wzrokiem. Napotkałaś jednak ciemność. Otaczała cię ze wszystkich stron. Zaraz zaś przebił ją płomień. Znajdowałaś się w klatce. Pod tobą płonęła rzeka lawy. Przed tobą w drugiej klatce leżał Jorry. Zakrwawiony w obdartych ubraniach oddychał chrapliwie.
- Pierwsze zadanie jest proste. - Dobiegł cię głos znikąd. - Ten, kto pociągnie drążek, przeżyje, zabijając drugiego. Jeśli pociągniecie drążki równocześnie. Zginiecie obydwoje. - Wtedy zauważyłaś wystający z ciemności metalowy pręt, będący na wyciągnięcie ręki. Obok Jorry'ego znajdował się taki sam.
- Taradia. Nie zastanawiaj się długo. To ty tutaj zostałaś wybrana. Zabij mnie i idź dalej. Taradia, błagam cię. - Mimo że głos twojego przyjaciela był cichy i pełen bólu, słyszałaś go wyraźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pią Lut 08, 2013 3:20 pm

Nigdy tego nie zrobię - krzyczę - pieprzeni sadyści! Patrzę na Jorrego, ale szybko odwracam wzrok. Widok jest zbyt okrutny . Po chwili jednak zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem Jorry doprowadził się do takiego stanu w tak krótkim czasie. To musi być iluzja - pomyślałam. usiadłam na podłodze klatki, starając się uspokoić. Jeśli wpływają na mój umysł, powinna rozwiać się w momencie, w którym się zorientowałam - myślę - chyba że jest złożona. możliwe też, że nie wpływają na mnie, a na światło i dźwięki. No to trafili - ucieszyłam się, w końcu przez lata zajmowałam się w cyrku iluzjami. no to teraz pozostaje tylko pytanie, jak zneutralizować iluzję. Zrobiłam szybkie podsumowanie, nie rzucałam zaklęć od śmierci Deolfasa, więc zapasy Mocy mam dość duże. Pytanie tylko, kto założył iluzję i ile Mocy w nią włożył, jeśli to Arcymag to mogę nie dać rady, sprawdzić wszystkich możliwości. Podczas tych kalkulacji usiadłam w kącie klatki, udając że płaczę. Ciekawe, ile taki Arcymag ma Mocy? pewnie dużo więcej niż ja. W takiej sytuacji jest tylko jedna możliwość, żeby znieść wszystkie rodzaje iluzji na raz, muszę usunąć wszystkie zaklęcia z pomieszczenia. Pokrzepiona znalezionym rozwiązaniem wstałam i, zużywając całą dostępną mi moc, rzuciłam zaklęcie znoszące działanie wszelkiej magii wokół mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pią Lut 08, 2013 10:28 pm

Nie czułaś żeby jakakolwiek moc przepływała przez twoje ciało. Miałaś raczej uczucie pewnego braku wprawy. Toż od dosyć dawna nie ćwiczyłaś praktycznego używania magii. Zaklęcie zaś nie przyniosło pożądanego efektu, a wręcz mniej pożądany. Nagle ogarnęła cię fala zimna, która w równie szybkim czasie zniknęła, lecz pozostawiła sobie ból na wewnętrznej stronie dłoni. Gdy spojrzałaś na nie, były poparzone. Kropla krwi spłynęła ci z nozdrzy na wargę.
- Nie! Taradia, nie używaj czarów! - Piskliwy i charczący pół-głos Jorry'ego był pełen bólu. - Pospiesz się. Wyjdź stąd i pozbądź się. Nie bez powodu się tutaj znalazłaś. Chodzi im o ciebie i ... agh! - Chłopak złapał się za brzuch i wypluł krew, po czym ze świstem zaczął wdychać i wydychać powietrze. Czułaś smród spalenizny. Płonąca rzeka pod klatkami zdawała się przybliżać.
- Masz do wyboru dwie opcje. Śmierć was obydwoje lub chłopaka. Dobrze o tym wiesz. Żadnej innej, nie jesteś magiem. - Odezwał się zewsząd głos.

- Taradia, idź dalej! Będziesz mogła sięgnąć po moc! Ożywianie, Tara, powrócisz mnie do żywych. Proszę. Nie możesz zginąć razem ze mną! - Czułaś smutną prośbę w jego głosie. Brzmiało to całkiem inaczej niż wcześniej na korytarzu: szczerze i pewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Lut 10, 2013 4:32 pm

Cholera - zaklęłam. Może nie używałam magii, ale sama świadomość, że w razie niebezpieczeństwa będę mogła użyć czarów uspokajała mnie. Teraz, pozbawiona swej mocy, poczułam się słaba i bezbronna. Jeśli z tego wyjdę, nauczę się władać mieczem - obiecałam sobie. Spojrzałam na klatkę Jorrego i poczułam, jak zbiera mi się na płacz. Przepraszam - krzyknęłam, ciągnąc za drążek - Nigdy cię nie zapomnę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Wto Lut 19, 2013 6:50 pm

Po pociągnięciu wajchy nie stało się nic. Jorry popatrzył na ciebie nieokreślonym wzrokiem. Czułaś głęboki przypływ nadziei. Najwyraźniej była to tylko próba. On wcale nie musiał ginąć. Tylko co teraz? Krótki przypływ szczęścia przerwał głośny pisk, a klatka Jorry'ego zaczęła uciekać w ciemność. Jego głos szybko ucichł, a płomienie pod tobą zniknęły. Coś nieokreślonego rzucało blask na otoczenie. Już nie znajdowałaś się w klatce. Klęczałaś na ciemnej przestrzeni, która otaczała cię zewsząd.
- Czymże jest przyjaźń wobec przeznaczenia, moja droga? - Wraz z głosem pojawił się wokół prawdziwy krajobraz. Szare pobojowisko. Wszędzie kości ludzi w zardzewiałych zbrojach i ich wierzchowców. Mgła zakrywała granicę tego miejsca, które mimo tego pozwalały zobaczyć ogrom śmierci, która zebrała tu swoje żniwo. Wystarczająco dawno, by pozostawić nagie trupy, choć nie tak odlegle w czasie, by je pogrzebać. Lekki wiatr przeszywał powietrze. Wszędzie było biało, a smugi rozrzedzonego dymu jako jedyne nadawały dynamiki miejscu.
- Moc nie służy tylko życiu. A nawet jeśli, to życie jest podporządkowane śmierci. Ma ono wobec niej dług. Ona mu pozwala istnieć. Jednak ma ona swoje zasady i kaprysy. Zasad można się nauczyć. Zaś kaprysy okiełznać. - Głos zdawał się zbliżać. Poczułaś oddech na swoich plecach. Obróciłaś się. Jorry. Klęczał w szarych szatach. Jego czarne, długie włosy unosiły się lekko na wietrze. - Taradia. Jesteś. W końcu... - Powiedział zmęczonym głosem i opadł na twoje ramiona. - Myślałem, że każą czekać mi tu do zakichanej śmierci. - Słyszałaś jak próbować wklecić uśmiech w słowa pełne wyczerpania. Spojrzał na ciebie swoimi wyraźnymi oczętami. - W tamtej próbie chcieli, żebym cię zabił. Prosiłaś mnie żebym to zrobił, błagałaś. Ale ja tego nie zrobiłem, Taradia, nie mogłem! - Łkał, przełykając łzy. - To musiała być iluzja. Byliśmy w klatkach. Tam był wajchy. Mogłem ją pociągnąć... I uratować siebie... Tylko, że wtedy ty byś zginęła... Nie mogłem. Taradia, nie mogłem.... - Czułaś, jak mimo osłabienia przytulił się do ciebie, wciąż cicho popłakując.
Nad wami pojawił się łysy, blady mężczyzna w czarnej szacie.
- On umiera Taradia. Sama o tym zdecydowałaś. - Patrzył na przestrzeń za tobą z założonymi na plecach rękami. - Próba była tylko jedna. Teraz musisz zdecydować. Chcecie żyć obydwoje? Czy pozwolisz mu umrzeć? - Jego głos był beznamiętny. Nagle usłyszałaś jak kości wokół ciebie szepcą. Agaenei. Śmierć nie jest przyjemna... Ale śmierć jest uległa... Usłyszałaś głos twojego mistrza Deolfasa: Magia śmierci, Taradia. Ma swoją cenę, ale i najokazalsze nagrody... nasze życie.
- Wybór należy wyłącznie do ciebie. Kontrola nad życiem i nieśmiertelność. Albo smak śmierci wszystkich twoich bliskich do końca twojego marnego życia. - Zapach i smak grozy przetaczał się przez twoje ciało, oziębiając członki.

Zycie czy coś więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Czw Lut 21, 2013 9:26 am

Zgadzam się na wszystko, zapłacę każdą cenę, tylko pozwólcie mi go uratować.Śmierć i życie nagną się do mojej woli. Tak, wybieram więcej niż życie... O wiele więcej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Czw Mar 07, 2013 3:37 pm

Mężczyzna zniknął. Poczułaś chłód płynący od środka, a wraz z nim energię. Przesiąkała cię, przesycała całe twe ciało. Musiałaś wstać, gdyż czułaś jak sztywnieją ci członki. Nabrzmiewała w tobie. Zdawało ci się, że napełniasz się wodą. Zerwałaś szaty, dusząc się. Byłaś naga.
Jorry siedział zlękniony trzymając się za kolana i wpatrując się w ciebie.
Nagle cała energia ulotniła się, a zamiast niej twą głowę przeszyło tysiące głosów - słowa ulgi i podziękowań, zewsząd. Zobaczyłaś wstające trupy. Kości odnajdywały swoje dawne połączenia i dźwigały się niczym podnoszone przez wiatr. Ślepe czaszki bez wyrazu zwracały się w twoją strony. Zardzewiałe pancerze i bronie skrzypiały, rzęziły, trzaskały. Szkielety kompletowały się. Przesycała je energia, tak jak przed chwilą ciebie. Widziałaś bijącą od nich łunę czarnej pary. W krótkiej chwili, w hałasie podnoszących się kości, stanęły przed tobą równe rzędy szkieletów. Słowa w twym umyśle ucichły. Padło w tej ciszy tylko jedno beznamiętne: "Na rozkaz".
Twoja skóra stała się szaro-blada. Wiatr zawiewał na twarz kosmki białych włosów. Nie czułaś jednak zimna. Chłód wciąż przepływał od wewnątrz. Smakowałaś przesycającą cię moc, która płynęła w naczyniach po całym ciele, docierała do każdego zakamarka.
Spojrzałaś na Jorryego. Oddalał się. Wciąż patrząc ci prosto w oczy, starał się drżącymi ruchami odsuwając się samymi rękoma, odejść jak najdalej. Dotknął jednak jednego z trupów. Krzyknął i padł na ziemię. Nie miał siły się podnieść. Przewiercał cię swymi oczętami, mamrocząc coś pod nosem. Z jego uszu i nosa płynęła krew.
Śmierć, Taradia. Nie możesz dopuścić życia. Nie możesz darować życia. Ale możesz darować śmierć. Możesz ją uczynić życiem. - Głos przebrzmiewał obok twoich uszu, gdy Jorry charczał i połykał krew, która ciekła mu z ust razem ze śliną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pon Mar 11, 2013 8:59 am

podeszłam do Jorry'ego, ukucnęłam przy nim i powiedziałam do niego czułym głosem: Jorry, przyjacielu, umierasz. Nie w mojej mocy jest cię uzdrowić, ale mogę przedłużyć ci śmierć w nieskończoność, tak że nie odróżnisz jej od prawdziwego życia. Zresztą, co to za różnica? Życie, śmierć, to tylko semantyka, to różne nazwy tej samej monety. Monety, o której ludzie oświeceni, jak ja, wiedzą, że jej obie strony są identyczne. Więc, przyjacielu, rzucić dla Ciebie monetą życia? Chcesz dołączyć do naszej grupy, jedynej, w której wszyscy są naprawdę równi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pon Mar 18, 2013 11:55 am

Jorry patrzył prosto w twe oczy z głębokim strachem. - Oszalałaś Taradia! Nie rób tego, nie... Ja nie chcę umierać... Ale to jest magia śmierci, Tara... Zło... - Nie był w stanie powiedzieć nic więcej, gdy jego oddech zmienił się w świst przerywany odkasływaniem krwi. Obrócił się na bok nie patrząc już w twoją stronę. - Wolę umrzeć... Nie chcę... - Jorry plątał się w myślach. Ból powodował u niego dreszcze. Ubytek krwi powoli prowadził do wstrząsu.
Patrząc na swojego przyjaciela widziałaś w pewien nowy sposób jak ubywa z niego energii życiowej. Ale równocześnie przybywało tej martwej, nieokreślonej - na miejsce życia przychodziła śmierć, nie mniej żywa, choć to określenie to niej nie pasowało. Śmierć pełna energii. Czułaś, że mogłaś to zrobić. Obrócić wszystko w nowe życie. Życie w śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Sro Mar 20, 2013 2:13 pm

Nie pozwolę ci umrzeć! Teraz mam moc, tym razem nie będę patrzeć bezczynnie. Nie bój się, nie będzie bolało - mówiąc to starałam się dostroić do nowej mocy. Po chwili, gdy byłam już pewna sukcesu, zakrzyknęłam: Ressurectio Mortuus! Daję ci nowe życie!. Poczułam w swej głowie nową część, nie do końca znaną , lecz poddającą się kontroli. Skupiłam się na tej części, podczas gdy to, co do niedawna była Jorrym, zaczęła podnosić się z ziemi. Po chwili stanęła, a ja poczułam, że jej część jest w tej nowej części mojego umysłu. Poczułam, że ta istota( nie mogłam zmusić się do nazwania jej imieniem przyjaciela) zrobi wszystko, cokolwiek jej każę. Na próbę kazałam jej pójść 3 kroki naprzód, wystarczyła sama myśl, żeby istota wykonała polecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pią Kwi 05, 2013 6:50 pm

Efekt zawiódł cię z deczka. Poczułaś bardziej przypływ niż odpływ energii. Jorry w tej chwili zamknął oczy, choć nie miał siły by nawet stęknąć z bólu. Zaczął krwawić z oczu i uszu jeszcze intensywniej. Widziałaś go jako napełniający się dzban, mimo że wola życia i energia upływały z niego, zostawiając coraz mniej.
- Nie masz kontroli nad życiem. Ciebie ono nie dotyczy. Zabij go. Zabij. Włóż w niego swoją moc, zabijając go. - Głos ponownie zabrzmiał w twej głowie.
Czułaś otaczający cię cień. Szkielety stały nieruchomo i bezszelestnie i jedynie nasilający się zimny wiatr szurał piachem po ich odkrytych uzbrojonych kościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Pią Kwi 12, 2013 7:40 am

głosy stały się coraz potężniejsze. Resztki oporu, jaki miałam przed spełnianiem ich poleceń zniknęły. To nie ja zaczerpnęłam moc. To nie ja wstrzyknęłam ją w jego ciało. To nie ja go zabiłam. Ale to ja śmiałam się z radości obłąkańczym śmiechem, gdy poczułam, po raz pierwszy w życiu, że ma moc daje mi władzę absolutną nad innymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Kwi 21, 2013 5:20 pm

Krzyk przeszył powietrze. Twój przyjaciel pobudzony bólem wył jak opętany, gdy jego skóra zaczęła odchodzić od ciała, a krew wylewać się otwierającymi się naczyniami. Puchnął, a przez jego ciało przechodziły przebłyski energii elektrycznej. W krótkiej chwili wyrosło przed tobą blade ciało z wystającymi gdzieniegdzie kośćmi. Zmaterializowała się na nim szata, a pod nią zachrzęściła ocierająca się zbroja.
- Jesteś już gotowa. - Zabrzmiał głos za tobą, gdy spoglądałaś w puste czarne oczy Jorryego skryte pod kapturem. - Czas wrócić.

Nagle pojawiłaś się z powrotem w uniwersytecie. Drzwi, które otwierał przed wami mistrz Mieszko leżały teraz wyrwane z zawiasów pod twoimi nogami. Widziałaś walające się wszędzie łyse kości. Za drzwiami w obszernej sali z klatkami pełnymi zakrwawionych zwłok, dysząc, stał mistrz, a rękawy jego szaty były nadpalone. Gdzieś dalej zauważyłaś kolejnego nauczyciela, mistrza Balzara, łysego, żylastego mężczyznę w średnim wieku. Dzierżył w dłoniach płonący morgensztern, którym rozwalał kolejne wychodzące zza ogromnych półek z książkami szkielety.
- Przeżyłaś to, gnido! - Mistrz Mieszko zareagował ostro, zauważając cię. - Miałaś tam zginąć, ale widać będę musiał sam to załatwić. - Mówiąc to, zaczął formować w dłoniach płomień.
W tej chwili z korytarza po twojej lewej wyszedł nowy Jorry, niosąc zakrwawioną głową. Zaś z prawej poleciały w jego stronę, mijając jednak cel, różnokolorowe błyskawice.
- Giń, pomiocie! - Rzuconym zaklęciom towarzyszył charczący głos.
Poczułaś te kości, które cię otaczały - ich energię.
- Moc jest w tobie. Ty decydujesz. - Przeraźliwie zimny głos przebrzmiał znów krótko w tej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Kwi 28, 2013 1:43 pm

Musiałam reagować szybko. Po pierwsze wezwałam leżące wszędzie kości, by utworzyły tarcze blokującą zaklęcia. Dało mi to czas na skupienie mocy w promień wysysający życie, którym zaatakowałam mistrza Mieszko. Jorremu kazałam za wszelką cenę złapać i obezwładnić mistrza Balzara w celu przesłuchania go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   Nie Kwi 28, 2013 6:59 pm

Jorry stąpał wolno, pomrukując. Kolejne zaklęcia osmalały jego i tak już ciemny pancerz, w który był teraz uzbrojony. Nie zareagował na twoje słowa, wlokąc się w stronę, z której owe błyskawice wylatywały. Szybkim skupieniem energii pobudziłaś leżące kości, które wystrzeliły w górę - akurat, gdy z rąk mistrza wyleciał kulisty płomień. Tarcza z tkanki kostnej zniknęła w buchającym płomieniu, który jednak szybko opadł, pozostawiając popiół. Mistrz Mieszko leżał na ziemi, krzycząc przeraźliwie i trzymając się spalonymi członkami za sparzoną twarz. Widziałaś coraz więcej wychodzących z ciemnych zakamarków ścian i sufitu kości połączonych żółtymi ścięgnami i skonstruowanymi w przeróżne, mniej lub bardziej humanoidalne kształty. Kawałki tkanki mięśniowej zwisały z nieumarłych stworów. Czułaś się jakbyś była wszędzie, gdy twa moc przesiąkała wszystkie te wytwory.
Przez drzwi po przeciwległej stronie sali wbiegła grupka akolitów. Rozpoczęła się feeria zaklęć i dźwięków, a miejsce to zamieniło się w pole walki.
Z ściany płomieni wyskoczył w twoją stronę Balzar, ociekając krwią z nadpalonym ciałem. Zaś wokół niego wirowały metalowe, żarzące się odłamki, a w ręce dzierżył ten sam morgensztern, z którym niebezpiecznie zbliżał się do ciebie. Kątem zobaczyłaś jak Jorry uderza o ścianę obok ciebie, a następnie wstaje z ociężale i zmierza ponownie w to samo miejsce co przedtem- - tym razem jednak bez jednego oka i z kikutem dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Taradia Agaenei   

Powrót do góry Go down
 
Taradia Agaenei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Systemy autorskie :: Ósemka Mieczy :: Przygody-
Skocz do: