/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rozdział I: Poznajmy się!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Rozdział I: Poznajmy się!   Pią Lut 15, 2013 10:14 pm

[Jeśli komuś nie odpowiada narracja, proszę zmienić w odpisie, a ja postaram się dostosować (nie obiecuję, że od razu, bo muszę ogarnąć szóstkę Very Happy]

Emma:
Nocna zmiana... Nie ma to jak nocna zmiana, szczególnie, że nad ranem otoczenie zaroiło się od całych zgrai jakichś bladych lunatyków... Z początku myślałaś, ze to jakaś nowa, kuriozalna zabawa tych ekscentrycznych gogusiów, ale jaka jest zabawa w bez mała dwugodzinnym, monotonnym powłóczeniu kulasami i gapieniu się mętnym wzrokiem w glebę? Coś było nie tak i to bardzo nie tak...
W biurze portowym zostałaś sama... A co z innymi strażnikami? Zostawili Cię?! A może zostali zabici przez tych przebierańców? A może... A cholera ich wie! Ważne, że musiałaś się wydostać, bo ci bladzi jak trupy dziwacy zaczęli forsować już budynek! Nie wiedziałaś czego chcą, czemu się tak snują i czemu koniecznie chcą się do Ciebie dostać - a że do Ciebie to wiedziałaś, bo wodzili za Tobą lubieżnym wzrokiem i... Lizali szyby?! No takiej perwersji to dawno już nie widziałaś... Część z nich wręcz szorowała po tychże zębami i próbowała je rozdrapywać... Ale jakoś żaden nie wpadł żeby podejść do drzwi i pociągnąć za klamkę... Ty za to miałaś na tyle oleju w głowie! Wybiegłaś szybko i umknęłaś w stronę hotelu dla obsługi wyspy - Twoje mieszkanie zdawało się jednym rozsądnym miejscem do którego można się było teraz udać...
Odwróciłaś na chwilę wzrok, kiedy odbiegłaś już trochę od budynku - lunatycy wlekli się w Twoim kierunku z wyciągniętymi łapskami charcząc i bulgocząc coś, trudno powiedzieć czy do Ciebie, czy do siebie nawzajem czy do samych siebie... Ich tempo było jednak żółwie i w momencie, gdy Ty byłaś już dobre sto osiemdzięsiąt - dwieście metrów od biura, oni dociągali do jakiejś pierwszej dziesiątki...
Popędziłaś dalej. Przed hotelem czekała na Ciebie kolejna dziwaczna sytuacja - w promieniach wschodzącego słońca przywitał Cię wielkolud stojący w kałuży krwi i z zapamiętaniem nawalający baseball'em w chodnik. Obok leżała piła motorowa, od której uciekały jakieś pojedyncze, blade członki...

Megan:
Tak czułaś, że kiedyś ten dzień nadejdzie... No i oto stało się - książkowe przykłady zombie wloką się po ulicach...
WRRRRRRRRUUUUUUUM! WRRRRRRRRRRRRRRUUUUUM! WRRRRRRRR... usłyszałaś z dołu. Ostatniemu taktowi tej chaotycznej partii towarzyszył zaś nie-ludzki jazgot... Na dole, tuż pod Tobą stał właśnie w kałuży krwi potężny facet z wielką terkoczącą jeszcze, pomarańczową piłą motorową. dookoła niego walały się zaś blade szczątki jednego z zombie...
Mężczyzna przyglądał się kolejnym, którzy wlekli się, kiwając rytmicznie w pewnym oddaleniu. Odniosłaś wrażenie, że wcześniej byli bliżej... Czyżby na dźwięk piły zaczęli się wycofywać?!
Kątem oka, w pobliżu, dojrzałaś ruch... Nie... To niemożliwe... A jednak - jedna z łap poćwiartowanego przed chwilą potwora, pełzała powoli w stronę mężczyzny! Bez namysłu wycelowałaś i posłałaś weń kulę. Podskoczyła tylko i wędrowała dalej! Drugą! Trzecią! Facet wyraźnie orzeźwiony odgłosami Twojej strzelaniny, odskoczył. Ręka nie zmieniła kierunku - pełzała dalej prosto przed siebie - nie na niego... Potężny mężczyzna wyciągnął kij baseball'owy i zaczął tłuc paskudztwo z całej siły! Usłyszałaś chrupanie, a potem mlaskanie...
Zobaczyłaś, że pozostałe członki stwora również wędrują - jednak tak, jak zostały zostawione - nie kierowały się niczym, jak swoim ułożeniem w chwili rozczłonkowania ich wcześniejszego posiadacza...
Miałaś już cały ekwipunek na podorędziu - złapałaś go więc tylko i zbiegłaś do wielkoluda. A nuż będzie potrzebował jeszcze Twojej pomocy?

Agaenei
Najpierw usłyszałaś warkot, potem strzały... Wyjrzałaś przez okno - z tego pod Tobą sterczała jaką blond główka - chyba kobiety - na dole - w kałuży krwi zaś stał mężczyzna... Dookoła niego pełzały blade członki... Serce szybciej Ci zabiło i zakręciło Ci się w głowie...
To. Twoja. Wina. Przebiegło Ci przez myśl... Może ten człowiek, który stał tam na dole potrzebuje Twojej pomocy? Może trzeba go opatrzyć? Albo... Może już został ugryziony? Może trzeba go będzie... Zabić? Skąd inni mieli wiedzieć, że nie ma na razie opracowanego antidotum i że ICX-67 to nie żaden Nektar, a najgorszy z jadów?!
Zebrałaś wszystko, co mogło okazać się przydatne w zaistniałem sytuacji i zbiegłaś szybko by udzielić pomocy ewentualnemu poszkodowanemu...

Paul
Usłyszałeś jak ktoś szybko zbiega po klatce schodowej hotelu... Strasznie łomotał! Musiał ważyć chyba z dwie tony!
Włożyłeś stopery do uszu.
"Boję się rano wstać." pomyślałeś. "Boję się dnia. Codziennie... Rano boję się otworzyć oczy..." przykryłeś nienagannie złożonym ręczniczkiem, który leżał za Twoją głową na poduszce Twoje ślepia. "Ze strachu przed świtem. Zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem... No nie mogę..." zdjąłeś ręcznik. Otworzyłeś oczy. Wyszeptałeś:
- O kurwa... W imię ojca i syna i ducha świętego - pospiesznie wykonywałeś gesty. Próbowałeś się skupić, pomodlić...
WRRRRRRRRUUUUUUUM! - rozległ się z dołu co prawda stłumiony, ale zawsze hałas jakiejś cholernej maszynerii...
"Mam niby jakieś obowiązki, a przecież... Pustka..."
WRRRRRRRRRRRRRRUUUUUM!
"Jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę, czy nie wstanę... Czy zrobię coś czy nie zrobię..."
WRRRRRRRR...
- Ja pierdolę...
Za oknem słychać było jakiś stłumiony okrzyk...
"Higiena - jedzenie - praca - jedzenie - praca - palenie - proszki - sen"
- Ja pierdolę, kurwa...
Złapałeś się lekko za brzuch i podciągnąłeś w górę wyprostowane nogi. Rozległy się jakieś huki. Powoli opuściłeś nogi... Dopiero wtedy huki ucichły.
- Raz, dwa trzy, cztery, pięć, sześć, siedem... - wysyczałeś na wdechu. W tle ciągle było słychać hałasy - tym razem odgłosy energicznego tłuczenia czegoś... Powoli wypuściłeś powietrze. Podszedłeś do okna. Otworzyłeś je. Na dole zobaczyłeś jakiegoś wielkiego faceta z długim przedmiotem, którym w zapamiętaniu uderzał w chodnik. Obok leżała piła motorowa...
- Czy pan musi tak napierdalać? Od bladego świtu? - krzyknąłeś do niego. - Że nie podbijam karty o siódmej rano na zakładzie, to w twoim robolskim mniemaniu muszę być nierobem? Już możesz inteligentowi JEBAĆ po uszach od brzasku?! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od ciebie, skoro zasnął dopiero nad ranem! I żebym się kompletnie spalił w blokach już na starcie! Grunt, że kurwa inteligent załatwiony! Na dzień cały!

Diego
Miałeś w Twojej rodzinie czarnuchów... Twoja ciotka była czarnuchem. Na starość, jak już kompletnie zbzikowała opowiadała Ci o kapłanach Voodoo, którzy umieli zamienić człowieka w zombie... Nazywała ich bokor... Pamiętałeś te dni, kiedy Twoje zgredy zostawiali Cię ciotce na noc. Oni wtedy szli się bawić - szli na fiestę... A Ty - Ty musiałeś zostawać u niej... Brała Cię na kolana, a ciężki zapach jej perfum jak boa dusiciel oplatał Twoje ciało i kradł Twoje tchnienie. Ona zaś przytrzymywała Cię byś nie uciekł... Czułeś jej okropnie długie, zimne i obrzydliwe w dotyku od lakieru paznokcie na Twoich ramionach - niczym skóra tego węża utkanego z duszących woni...
"I robił taki bokor miksturę z najeżki, a potem dawał ją takim małym niegrzecznym chłopcom! I wiesz co wtedy? Wiesz co wtedy się działo? Chłopiec umierał! I zakopywali go! A bokor przychodził i w nocy go budził! I wtedy... Wtedy chłopiec był już grzeczny! Ale nie miał duszy!" Po tych słowach puszczała Cię i śmiała się opętańczo. A potem zaczynała tańczyć i wykrzykiwała coś, czego nie byłeś w stanie do końca zrozumieć, ale co pamiętałeś bardzo dobrze:
"Ja jestem mambo! Jestem mambo! Loa słuchają moich modlitw! A ja służę im obiema rękami! Świetlistą i mroczną! Jestem mambo! Jestem bokor!" Kiedy już to wyśpiewała, nieważne gdzie byłeś, biegła za Tobą i krzyczała: "Będziesz grzeczny! Będziesz! Albo zamienię Cię w zombie!" I znowu śmiała się przeraźliwie.
Nie bardzo wiedziałeś, gdzie były jej moce, mamby, loy i cała reszta kiedy gulgała zabawnie z Twoim nożem sterczącym z jej grdyki, ale co tam. Najpewniej nic z tego nie miała, tylko jak mówił Twój ojciec - po prostu zwariowała... Ale ten śmiech... Jej śmiech... I te historie - pozostały już z Tobą na zawsze...
Los tak chciał, że właśnie śniłeś o jednym z takich cudownych wieczorków u ciotuni, kiedy obudziło Cię coś ocierającego się o Twoje drzwi. Wyjrzałeś przez judasza. Człowiek, ale jakiś blady... I dziwny... Wziąłeś Twoje niezawodne ostrze i podszedłeś cicho do drzwi. Otworzyłeś. Wpadł do środka i wyciągnął łapska w Twoją stronę. Ciachnąłeś go w łeb... Nóż utkwił w czerepie, a ten dalej - charczał i machał łapcyma... Zombie... Straszny głos ciotki nagle ożył... Słyszałeś go w wyraźnie w Twojej głowie! Powtarzał: "Jestem mambo! Jestem bokor! Przyszłam po ciebie! Zamienię Cię zombie!" W przerażeniu sprzedałeś potężnego kopa bydlakowi... Strach sprawił, że byłeś jeszcze silniejszy niż normalnie! Usłyszałeś jak dudni po schodach. Pobiegłeś co tchu po piłę łańcuchową. Odpaliłeś... Zaterkotała wesoło... Pobiegłeś... Twój przeciwnik stał na wejściu do lobby hotelu i patrzył na Ciebie z gębą wykrzywioną w grymasie paskudnego uśmiechu... A Ty- Ty usłyszałeś wtedy śmiech Twojej ciotki! Rzuciłeś się na niego sprzedałeś mu jeszcze jednego kopa! Wyleciał na dziedziniec - jak w hotelu nie mogłeś tego zrobić - ze względu na sprzęty - tam już mogłeś go spokojnie poharatać!
Zbliżyłeś się...
WRRRRRRRRUUUUUUUM!, zawarczała piła.
WRRRRRRRRRRRRRRUUUUUM! , powtórzyła...
WRRRRRRRR... wryła się w mięso paskudztwa rozchlapując je na Ciebie i wszędzie dookoła... Płucko, serduszko, żołądeczek, wątróbeczka... Wszystko leciało w wióry pod naporem pomarańczowej Husqvarny... Tyle z Twoich zombie, Ciotuniu! Chciałoby się powiedzieć...
Stanąłeś jak wmurowany... Kawałek dalej - co prawda spory, ale zawsze, było. Ich. Całe. Stado... Wlekli się z miejsca na miejsce... Kuśtykali... Człapali... Czyżby Twoja ciotka aż tylu ich upoiła? Aż tylu zmieniła w swoich sługów?
Usłyszałeś strzały... Ręka tego obrzydliwca, którego przed chwilą rozwaliłeś czołgała się w Twoim kierunku! Instynktownie odskoczyłeś, chwyciłeś baseball'a i zacząłeś napierdalać na oślep! Nie wiedziałeś, że aż tak trudno trafić czymś tak prostym jak kij do baseball'a, a tu psikus - bardzo średnio Ci szło... No ale cóż - nie miałeś przecież wprawy...
I kiedy myślałeś, że to już koniec - rozbiłeś ohydne łapsko na miazgę - z okna na jakimś piątym piętrze wychylił się jakiś dziad i zaczął coś do Ciebie krzyczeć... Nie bardzo słyszałeś co, ale po jego tonie mogłeś ocenić, że był nieźle wkurwiony...

Sasza
To był ciężki dzień. 15 godzin patrzenia w ekrany... Dobrze, że ten głupi chuj w końcu przyszedł i Cię wymienił... Wróciłeś późno, napiłeś się zimnego Putinoffa i poszedłeś w kimono. Rano obudziło Cię jakieś napierdalanie pod hotelem. Kurwa, no! Najlepsze na kaca są hałasy o... Spojrzałeś na zegarek... CZWARTEJ RANO?! Tym burżujskim amerykańcom się w dupie poprzewracało od tego dobrobytu! Zdecydowałeś się sprawdzić, co też tam na dole się wyczynia. Chwyciłeś resztkę wczorajszego Putinoffa, wiadomo - klinik - i ruszyłeś na dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pią Lut 15, 2013 11:32 pm

[Ja tylko proszę, by nie pisać za mnie moich wypowiedzi]

Emma:

Byłam uzbrojona. Zawsze daje mi to poczucie pewności, gdy chodzę sama nocą. Teraz, gdy takie cuda wianki wyprawia na wyspie personel, miałam wrażenie, że broń może jeszcze się przydać. Tamci goście, cokolwiek spowodowało, że im się pomieszało, najwidoczniej nie mieli możliwości szybciej się poruszać. Ale to chyba nie tylko tamta grupka tak ochoczo lizała i ssała szyby. Czegoś musieli się najeść. Ciekawe gdzie takie imprezy na tej wyspie robią? Choć w takim stanie już dawno powinni pozasypiać. Cholera ich wie. Muszę to komuś zgłosić.
Ale widok abeesa, który kogoś przed chwilą roztrzaskał już całkiem pomieszał mój odbiór sytuacji. Nie był taki blady jak reszta, ale... cholera... co to ma znaczyć? Zabójstwo na wyspie? Kto na to pozwolił? Wyjęłam pistolet z futerału, odbezpieczyłam go i oddałam pierwszy strzał ostrzegawczy w powietrze.
- Rzuć pałkę i na ziemię! - Strzeliłam ponownie, po czym wycelowałam broń w faceta i ruszyłam przed siebie. Takie sytuacje nigdy nie wyprowadzały mnie z równowagi. Członki i krew nawet nie zwracały mojej uwagi. Ale miałam wrażenie, że dzisiaj wszystko się pomyrdało. I to poważnie.
- Bez żadnych gwałtownych ruchów, ostrzegam!


Ostatnio zmieniony przez Kuna dnia Sob Lut 16, 2013 6:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CoffinShaker

avatar

Male Dołączenie : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sob Lut 16, 2013 2:30 am

Diego

Ocieram z pyska krwawe smarki i rozglądam się. Co tu się kurwa dzieje? Najwiętsza Panienko, jeszcze ten smród. Spaliny przynajmniej maskują część tego syfu, bez tego idzie się porzygać. O tym zacapie babka też mogłaby coś wspomnieć, no ale co ona tam wiedziała. Durna wieśniara. I te bujdy, kurwa. Zombie. Ja pierdole. Srombi.
Rozdeptuję dla pewności szczątki pojebanej ręki i odrzucam bejzbola. Ignoruję drącego ryja dziada, niech się wyżyje, co mnie to. Łaska Pana mu na drogę. Martwi mnie ta cizia ze spluwą. Ładna, ale musi wredna. Na ziemię? Liczy na to, że wyłożę się w tym gównie? Łapcie podniosę, wystarczy jej.
- Opanuj się, kobieto! - wydzieram się do niej - To nie tej pałki powinnaś się obawiać!
Mam jakieś szlugi w kieszeni? Zapaliłbym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sob Lut 16, 2013 9:59 am

Machinalnie spojrzałem na karabin zawieszony na ścianie, tuż nad łóżkiem.
- Noż, zastrzelę skurwysyna. Cel, pal i auf wiedersehen... - mruknąłem. Ciężkim ruchem ręki starłem z twarzy resztki snu. Kolejny wspaniały dzień dla naukowca! W sumie, pora dobra jak każda inna żeby wreszcie się ruszyć. W końcu na stole leżały kolejne tony raportów, sprawozdań i not o sprawach do załatwienia. Uczeni! Lata spędzone w laboratoriach, kroją te swoje żaby, patrzą na mikroby przez mikroskop, wiedzą z czego się wszechświat składa. A jak się srajtaśma w kiblu skończy, to nie wiedzą co zrobić i piszą interpelacje do dyrekcji.

Pośpiesznie ubrałem się w codzienny strój (ach, ta szafa z czterema identycznymi kompletami jeansów i marynarek!), umyłem i złapałem za kromkę chleba w kuchni nie zawracając sobie uwagi zapalaniem światła. Zapiąłem kaburę z pistoletem pod pachą. Kto to wymyślił żeby personel naukowy miał broń? Gorzej niż naziści. To chyba po to, żeby w chwili desperacji walnąć sobie w łeb ostatni nabój, pozostałą część ładując we wszystko co znajduje się wokoło. MP3ka do kieszeni, portfel i dokumenty. Wszystko w porządku. Lata praktyki pozwalały ogarnąć się dość szybko. A może zobaczyć co tam się na dole dzieje? W sumie, to lepsze niż od białego ranka zajmować się papierologią stosowaną.

Złapałem za laskę i ruszyłem przyjrzeć się całej sytuacji. Piła motorowa... na co komu taka na środku ulicy? Chodnik nią ciąć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sob Lut 16, 2013 9:34 pm

Zostaw go! - krzyczę, zbiegając po schodach - To już nie są ludzie!. Dobiegam do mężczyzny i kobiety, zatrzymuję się i jednym tchem oznajmiam: Agata Zbyk, mówcie mi agaenei. Jesteście ranni? Tutaj was nie opatrzę, musimy uciec z ośrodka. Wyjaśnię wam wszystko w bezpiecznym miejscu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
D.A.J

avatar

Male Dołączenie : 28/10/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Nie Lut 17, 2013 5:22 pm

Sasza

Ruszyłem powoli w stronę łazienki klnąc pod nosem na wszystkich. Przepłukałem twarz, wziąłem kilka łyków zimnej wody z kranu i wróciłem do pokoju. Z pokoju wziąłem tylko portfel, ubierać się nie musiałem bo ostatniej nocy zasnąłem w ubraniach. Następnie ruszyłem po schodach w dół, prosto do drzwi. Ubrałem buty, i wyszedłem na zewnątrz.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iosis

avatar

Female Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Nie Lut 17, 2013 11:30 pm

Megan
-Cholera jasna...
Z bliska podrygujące kawałki ścierwa wyglądały jeszcze bardziej przerażająco. Do tego doszedł smród krwi i wnętrzności, który aż domagał się zwrócenia zawartości żołądka. Na szczęście miałam słaby odruch wymiotny.
-Co tu się dzieje? Czemu ci ludzie zachowują się jak jakieś pieprzone zombie? -kiwnęłam głową w stronę grupy wlokących się bez celu.
Fale strachu zalewały mój umysł. Groteskowość sytuacji jeszcze tylko pogarszała mój stan psychiczny. Czy to sen? Jeden z tych dziwacznych, potwornych snów, które zawsze chciałam jak najszybciej zapomnieć? Potrząsnęłam głową. To nie jest czas na tego typu rozterki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pon Lut 18, 2013 10:00 am

[Ci, którzy nie mają specyficznych odpisów reagują na zastaną sytuację wynikającą z odpisów innych i tego. Bez sensu powtarzać co pozostali napisali. Akcje odbywały się zgodnie z kolejnością odpisów w tamtej turze]

No i zrobił się niezły galimatias...
Obok brudnego od krwi i poszatkowanych flaków Diega zebrała się Was cała wielka grupa. Przychodziliście w kolejności: Emma, agaenei, Megan... Niemiec i Rosjanin - Wy spotkaliście się przy drzwiach, gdy już wszyscy pozostali znajdowali się na podwórzu. Dołączyliście do nich.

Paul
Zwróciłeś uwagę na to, że to raczej nie żaden robol, skoro cały upaćkany jest w gęstej krwi. Dookoła niego kręciła się jakaś kobieta w fartuchu [Wybacz aga, nie opisałaś stroju. Tedy MG decyduje :< Zawsze możesz iść się przebrać] z apteczką w dłoni. Druga mierzyła do niego z pistoletu. Sądząc po stroju była jednym z niewielu strażników na tej wyspie. Trzecia z kolei stała i oniemiała patrzyła gdzieś w dal...
Twoje oczy automatycznie przeniosły się w tamto miejsce. Z początku miałeś trudności z dobrym określeniem tego, co się tam działo - kształty były trochę zamazane (w końcu oczy już nie te) - ale po chwili Twój rozum dopasował, jakby się zdawało, niedorzeczne fakty, a równolegle z tym widok nabierał coraz większej ostrości. W pewnym oddaleniu od Was wlekło się bez celu całe stado jakichś bladych lunatyków. Odniosłeś wrażenie, że dość powolnie i jakby nieintencjonalnie, ale cała grupa całkiem systematycznie zaczyna się do Wasz przybliżać.
Dawno to było, ale trochę z lekcji biologii pamiętałeś - stado można by było porównać teraz do ameby, która powoli zaczynała przelewać się w Waszą stronę...

Sasza
Kiedy zszedłeś zauważyłeś właśnie wychodzącego przez drzwi, jakiegoś starszawego jegomościa z laską w dłoni. Wyszedłeś za nim. Na zewnątrz jakiś facet stał w kałuży czerwonego gnoju, a Ciebie zebrało na rzyganie... Chwilę Cię przytrzymało, a potem przychyliło i zwróciłeś treść żołądka pod siebie [wybacz. Kości zdecydowały xD]. Nie trwało to długo, gdyż przede wszystkim miałeś w Twoich trzewiach jedną małą wódeczkę, która, jak wiadomo, jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
Dziwniejsze było to, że nikt na Twoje przedstawienie właściwie nie zwrócił uwagi... Przynajmniej początkowo nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: agaenei   Pon Lut 18, 2013 12:01 pm

Zobaczyłam, że starszy jegomość wpatruje się w coś i podążyłam wzrokiem za jego spojrzeniem. Kurwa!- zaklnęłam, gdy dotarło do mnie, co widzę. Szybko oceniłam odległość i prędkość poruszania się masy. Mamy jakieś 10 minut! - pomyślałam. Bierzcie co niezbędne i spotykamy się tu za chwilkę - rzuciłam w przestrzeń, pokazując jednocześnie ręką nacierającą masę. Wpadłam do domu, zabrałam plecak( był spakowany, w końcu wiedziałam co się dzieje) - wróciłam do punktu zbiórki. Stojąc tam, Zauważyłam samochód. Czyj to Jeep? - zapytałąm wskazując na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CoffinShaker

avatar

Male Dołączenie : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pon Lut 18, 2013 2:00 pm

Z lekceważeniem macham ręką w stronę laski ze spluwą.
- Se celuj w kogoś innego - cedzę. Cholerni przedstawiciele prawa. Idę do swojej nory. Spakuję wszystko, co mi potrzebne, zgarnę strzelbę i zarzucę plecak na bary. Po powrocie wrzucę do niego jeszcze pałkę, a za pas od spodni wsadzę mój nóż. Na drugie ramię zarzucę piłę. No i wreszcie zapalę. Na rany Chrystusa, potrzebuję tego szluga. Jeśli będzie na to czas, umyję twarz i ręce. Śmierdzę jak zwierzę. Potem stanę tylko z boku i ocenię, z kim przyszło mi się włóczyć po tym łez padole. Popilnuję im dupy. Policyjna laseczka pewnie zechce sobie porządzić, ale nie będę jej w tym przeszkadzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pon Lut 18, 2013 4:59 pm

Zbliźając się do miejsca krwawej masakry nie byłam w stanie oderwać wzroku od porozrzucanych członków. Wciąż trzymając wycelowaną broń chłonęłam krew i flaki wzrokiem. Wywoływało to we mnie przyjemne dreszcze, przypominając jak tatko skórował w dzieciństwie dziczyznę. Psia mać. Za mną tłum nawalonych ćpunów, a tutaj jakiś psychol rozczłonkował mieszkańców. I jeszcze ktoś się upił i nawraca ludzi przez okno. A co to, cholera, za cizia w fartuchu? Nie znoszę tej fuchy. Odpierdziela im tutaj albo wysyłają na wyspę samych posrańców, a ja mam ich pilnować przed nimi samymi. Liczę na dobrą emeryturę, albo zatrudnię się w Legii Cudzoziemskiej. - Obróć się i na kolana! Jak kocham siebie, wystrzelam was tutaj wszystkich, pojebańce i ćpuny! - Zmieniałam cel z rosłego faceta na babkę w fartuchu i z powrotem. Wolałam być przezorna. Czułam, że zaraz będzie trzeba komuś przyłożyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iosis

avatar

Female Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pon Lut 18, 2013 5:41 pm

Megan

Spokój. Poddanie się emocjom, nic mi tu nie da. Wzięłam kilka głębokich oddechów i rozluźniłam mięśnie, tak jak to zawsze robiłam podczas ćwiczenia Tai Chi. Po chwili usłyszałam krzyk kobiety i zobaczyłam że grozi innym bronią. Podniosłam swój pistolet i wycelowałam w nią.
-Proszę się uspokoić i opuścić broń- powiedziałam do niej- Z tamtymi ludźmi coś się stało. Nie wiem co, ale jeszcze w życiu nie widziałam, żeby odrąbana ręka sama się poruszała. I to NIE SĄ konwulsje. A ta kobieta- wskazałam głową na Agaenei- wydaje się wiedzieć o co tutaj chodzi.


Ostatnio zmieniony przez PatrycjaJKot dnia Wto Lut 19, 2013 11:05 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Wto Lut 19, 2013 10:44 am

Paul (zgodnie z wcześniej zgłoszoną prośbą, będę pisał imię na początku)

- O tak, z pewnością wie co się dzieje - stwierdziłem spokojnie.
Niezobowiązującym ruchem ręki sprawdziłem pistolet za pazuchą marynarki. Lepiej było mieć go w pogotowiu.
- A ja, jak na proroka przystało, wiem co się będzie dziać za chwilę. Jeśli nie sprężymy pośladków, to dzisiejszą kolację spożyjemy w Valhalli z duchami naszych przodków.
Spojrzałem raz jeszcze w kierunku zbliżającej się hordy a potem na samicę w fartuchu.
- Nie wiem czyje to auto, ale wiem że moje stoi w pierwszym garażu za rogiem. Proponuję żeby każdy zgarnął co mu potrzebne i biegł tam. Jak będziemy już daleko stąd, możemy się nawzajem spokojnie pozabijać w przyjemniejszych warunkach, w porządku, młoda damo? - ostatnie słowa kierowałem wyraźnie do agresywnej mundurowej.
Jeśli nic mnie nie zatrzymało, ruszyłem pośpiesznie (na ile to było możliwe) do swego mieszkania. Zgarnąć karabin, amunicję, plecak z wyposażeniem myśliwskim z szafy i kluczyki do auta i garażu z biurka. No i psa. Biedny Adler, będzie trza go nakarmić! No tak, Torbę z żarciem też trza zabrać. A potem chodu do garażu i liczyć że ta rozhisteryzowana banda będzie zdolna do takiego aktu rozsądku by posłuchać moich słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
D.A.J

avatar

Male Dołączenie : 28/10/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Wto Lut 19, 2013 6:48 pm

Sasza

Rozejrzałem się wokół. Sytuacja była delikatnie mówiąc pojebana. Spojrzałem na czerwoną papkę walającą się wszędzie dookoła. Im dłużej się przyglądałem, tym bardziej wydawało mi się że rozpoznaje części ludzkiego działa.
"Kurwa... KURWA! Co to za pojeby? Co tu się kurwa dzieje?"
- Ludzie, co tu się kurwa dzieje? Kto kurwa zrobił to- tutaj wskazałem na leżące wszędzie fragmenty ludzi - I co odwala tamta banda pojebów!- wykrzyczałem wskazując na zbliżające się ludzkie sylwetki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sro Lut 20, 2013 11:22 am

[!UWAGA! Porządkuję Wasze akcje w czasie i, oczywiście, w tym, co się komu na dobrą sprawę udało zrobić Razz Tak mój post jest ponad wcześniejszymi. Proszę odnosić się do wszystkich, ale to, co dałem tutaj niejako "nadpisuje" treść Waszych wcześniejszych. Pozwolę sobie też wrzucić filmik, który przypomina mi ta cała sytuacja: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=vmd1qMN5Yo0]

Galimatias tedy, przerodził się w całkiem przyjemne poletko chaosu... Każdy coś robił, każdy coś gadał - na dobrą sprawę bardziej do siebie niż do innych... Trudno było dosłyszeć jednych przez drugich i skupić się na tym, co tu było ważne, a co nie... Kto krzyczy, bo będzie strzelał, a kto bo się upił? Czy ci co nie krzyczą mają w ogóle coś do powiedzenia?

Diego i Agaenei
Już obróciliście się, by udać się do Waszych mieszkań, gdy strażniczka jasno zagroziła, że jeśli jej nie posłuchacie, to dostaniecie każde po kulce. I niestety nie chodziło ani o lody śmietankowe, ani o truskawkowe. O pistacjowe też niestety nie.
Plany, planami i zlewanie na autorytet ganianiem za różowymi króliczkami w zielone kropki, ale życie, chyba, jest ważniejsze. Zatrzymaliście się oboje.
Ty, Agaenei, nie bardzo wiedząc, co dalej zrobić, zapytałaś przy okazji o jeep'a.

Emma
... i żeby tego wszystkiego było mało - w Ciebie, Emmo, jedna z tych głupich ciź wymierzyła swój pistolet... W strażnika wyspy! To już jakaś kompletna anarchia! Bezczelność! Brak poszanowania munduru! Itp.
Trochę trudno było ogarnąć całe to towarzystwo - czyli mordercę i, chyba, medyczkę oraz tamtą trzecią, celującą do Ciebie, której sylwetkę łapałaś jedynie kątem oka.

Megan i Paul
(Nie)stety, jakby kwieciste Wasze przemowy nie były, na koniec Twojej, Megan, a na początek Twojej - Paul, nałożył się rozpaczliwy krzyk łysego faceta o kaprawych oczkach, który stał przy drzwiach hotelu, a jednocześnie, w kałuży czegoś, co wyglądało na rzygi. Właściwie to wyglądał zabawnie - jak pokraczna parodia tego latynosa, od którego się wszystko zaczęło. Ten też był masywny, ale miał jasną skórę, a jego womitaria, których było mniej od krwi, również były od tej ostatniej jaśniejsze. Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś chciał zreplikować tę sytuację i uwiecznić ją na zdjęciu, ale zrobił to nieudolnie i jeszcze prześwietliła mu się klisza.
Ale wracając do meritum - końcówkę wypowiedzi Megan obrzygany łysol kompletnie zagłuszył. Początek monologu Paula, zaś, trochę poszatkował.

Wszyscy
Koniec - końców sytuacja przybrała następujący obrót: z ust drugiej kobiety w fartuchu - tej która mierzyła do strażniczki - usłyszeliście:
-Proszę się uspokoić i opuścić broń. Z tamtymi ludźmi coś się stało. Nie wiem co, ale jeszcze w życiu nie widziałam, żeby odrąbana ręka sama się poruszała. I to NIE SĄ konwulsje. A ta kobieta...
Wtedy zaś z trzewi obrzygańca wystrzeliła litania:
- Ludzie, co tu się kurwa dzieje? - zawiesił na chwilę głos, co najwyraźniej zostało przez starszawego odebrane jako koniec jego "wypowiedzi", bo rozpoczął swój monolog. Nie usłyszeliście jednak nawet pierwszego słowa z jego ust, bo łysy znowu krzyknął:
- Kto kurwa zrobił to - wdech... Dzięki temu mowa starszego przebiła się na parę chwil:
- A ja, jak na proroka przystało, wiem co się będzie dziać za chwilę.
Łysy znowu krzyknął:
- I co odwala tamta banda pojebów!
Nareszcie skończył, dzięki czemu usłyszeliście resztę wypowiedzi starszawego:
- Nie wiem czyje to auto, ale wiem że moje stoi w pierwszym garażu za rogiem. Proponuję żeby każdy zgarnął co mu potrzebne i biegł tam. Jak będziemy już daleko stąd, możemy się nawzajem spokojnie pozabijać w przyjemniejszych warunkach, w porządku, młoda damo? - wyraźnie zwrócił się do strażniczki.

Paul
Po skończeniu Twojego przemówienia ruszyłeś na górę po Twoje rzeczy. Co jeszcze wcale nie znaczyło, że zaraz ktoś w Ciebie nie wymierzy bronią, nie zagrodzi Ci drogi albo nie zacznie się rozbierać żeby swymi wdziękami powstrzymać Cię od opuszczenia tej cudownej scenerii. Szczerze, to po tym, co tu się wydarzyło można chyba było spodziewać się po tych dziwnych ludziach niemal wszystkiego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sro Lut 20, 2013 5:34 pm

Zwykłam, mimo zamieszana, przeważnie utrzymywać zimną krew i skupienie. Nie wiem czy to doświadczenia czy naturalny odruch, ale nie przepadałam za masywnymi chłopami. Zwłaszcza takimi, którym się wydaje że wszyscy będą ich słuchać, gdy ubarwią swą zasraną wypowiedź paroma wulgaryzmami. Chaos zapętlał się i nie zdawał prowadzić do samoistnego rozwiązania. Z analizy rwetesu wyciągnęłam słowa, wyglądającej na w miarę bystrą, babeczki w fartuchu. Potwierdziła moje obawy, że coś się stało i to nie na żarty. Widziałam w końcu na własne oczy jak tamte zagwazdrańce odwalały niezdrowy cyrk. Miły głos starszego pana również do mnie przemówił. Trzeba sobie to wpisać gdzieś i zapamiętać, że spokojną przemową da się wszystko zjednoczyć i efektywniej jest ona odbierana niż choleryczne krzyki. No ale trzeba się ogarnąć. A tamta dziewoja co do mnie celuje, widać też się lekko wzburzyła i chyba nie ma ochoty być zatrzymana.
Opuściłam broń rzucając złowrogie spojrzenie napakowanemu Latynosowi.
Fucha fuchą, jestem tu koniec końców od ochrony.
- Stul pysk dziewczynko i idźcie do samochodu. I powiedz koleżance, żeby schowała ten wibrator. - Skierowałam swe słowa do kobieciny, która rozjaśniła mi myślenie.
Podbiegłam do siwego mężczyzny i spokojnym głosem zwróciłam jego uwagę: - Dziadziu, bierz psiaczka i otwórzcie bagażnik, zapakujemy broń. A potem za kierownicę.
- Pan też ogarnie dupę i zabierze się z paniami. - Pogroziłam Glockiem łysemu.
Schowałam pistolet i wyciągnęłam kuszę. Naciągnęłam ją i nałożyłam bełt. Przez chwilę obserwowałam tłuszczę. Raczej nie będą pamiętać, jak się obudzą. Wycelowałam w stopę jednego z najbliższych i gdy zbliżył się na wystarczającą odległość do pewnego strzału, wystrzeliłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iosis

avatar

Female Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sro Lut 20, 2013 6:02 pm

Megan

Widząc, że do strażniczki dotarły spokojne wyjaśnienia, schowałam broń do kabury, którą miałam przypiętą przy pasie i odetchnęłam z ulgą. Choć jeden problem mamy za sobą. Niestety drugi, znacznie większy nieustannie się do nas przybliżał.
Dziękowałam w duchu ojcu, który jeszcze przed wyjazdem na wyspę, przestrzegł mnie, żebym przygotowała sobie plecak z rzeczami, niezbędnymi do przeżycia w dżungli. Miał raczej na myśli jakiś atak terrorystyczny (tylu bogaczy zgromadzonych w jednym miejscu musiało zwrócić uwagę wielu żądnych ich majątków ludzi), a nie bandy szaleńców... Ojciec, mówił mi też żebym się zapoznała z terenem wokół ośrodka, przygotowała sobie jakąś kryjówkę, ale nie znalazłam na to nigdy czasu. Praca, praca, praca...
Postawiłam plecak na ziemi, czekając na powrót moich nowych towarzyszy. Gdy tylko zobaczyłam, że ktoś idzie w stronę samochodu, poszłam za tą osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CoffinShaker

avatar

Male Dołączenie : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Sro Lut 20, 2013 10:40 pm

Na moment rezygnuję z zajęcia się swoimi gratami i olewając zarzyganego dziadka, obłąkaną panienkę w fartuchu oraz resztę bandy tych mięczaków zwracam się do laski w mundurze. Wygląda na twardą i ma jaja. Z takimi idzie się czasami dogadać. Nawet jeśli to baba.
- I gdzie niby mamy pojechać, dupciu? Jesteśmy kurwa na wyspie i wygląda na to, że żadne z was, wielkie kurwa mózgi, za chuja nie wie co tu się zesrało. Jesteś gliną, czy czymś w tym rodzaju, to pewnie masz przy sobie jakieś radio, więc weź je w swoją zgrabną łapcię i się kurwa dowiedz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Czw Lut 21, 2013 9:13 am

Agaenei

Nie! nie możemy nikogo wzywać! - krzyknęłam - Ten eksperyment był nielegalny, korporacja będzie chciała zlikwidować świadków. Czyli w tym przypadku nas. Nie mówiąc nic więcej zaczęłam pakować swoje rzeczy do samochodu. Po chwili uznałam, że warto byłoby wypróbować działanie odczynników chemicznym, które teoretycznie powinny zwabiać Szwędaczy. Wykonałam jedną porcję i rzuciłam najdalej jak się da, ponad linią zombie. Cofnąłam się i czekałam na efekt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pią Lut 22, 2013 6:55 pm

Paul

Na słowa strażniczki skinąłem tylko głową. Nie było potrzeby komentować - tym bardziej nie było też czasu.
Otworzywszy bagażnik, załadowałem tam swoje graty, psa wpuściłem między fotele. W miarę możliwości, pomagałem upychać dobytek pozostałych, tak by szybciej się zebrać.
Karabin i trochę amunicji upchniętej w kieszeniach marynarki zachowałem przy sobie. Skierowałem się ku miejscu kierowcy, kładąc zabezpieczoną broń na kolanach i uruchomiłem silnik. Nie ruszałem jednak, czekając aż wszyscy zajmą miejsca wewnątrz.
- Ruchy, proszę państwa, ruchy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Wto Lut 26, 2013 9:46 am

[Uwadze Państwa polecam dwa wątki: http://8mieczy.rpg-board.net/t180-czas-na-odpis ; http://8mieczy.rpg-board.net/t181-peany-na-czesc-ropiejacych-jelit-ii ; kto się nie wypowie, będzie musiał się podporządkować reszcie.]

Każdy z Was miał jakiś cudowny plan. Niestety nie wszystkie z nich się spełniły.

Megan
Zdziwiona reakcją strażniczki, która zwróciła się do rudej medyczki, a nie Ciebie po Twoich wyjaśnieniach, czekałaś i doczekałaś się starszego dżentelmena, który po wydostaniu się z domu ruszył w stronę samochodu. Nie bardzo zwracałaś uwagę na przekomarzanki latynosa i strażniczki. Widać było, że się polubili od pierwszego wejrzenia. Nie było sensu przeszkadzać rosnąć uczuciu.
Załadowałaś z pomocą starszawego jegomościa rzeczy do Jeep'a i usadowiłaś się w miękkim siedzeniu. Czekałaś.

Paul
Nikt Cię nie zatrzymywał. Ruszyłeś po swoje rzeczy. Gdy dostałeś dyrekcje od strażniczki, udałeś się do auta i pomogłeś jednej z kobiet w fartuchach - blondynce - pakować swoje sprzęty. Nikt inny o dziwo się jeszcze nie pojawił...

Agaenei
Pobiegłaś po Twój dobytek, zgarnęłaś go i dołączyłaś do reszty. Czekali chyba na starszego pana. Kiedy już ten się pojawił i miałaś ruszać, Twoich uszu dobiegła niepokojąca wymiana zdań. Zatrzymałaś się, by wtrącić Twoje trzy grosze, a po tym... Po tym Cię zamurowało. Łysol, który dotychczas stał w kałuży swoich rzygów zaczął powoli, z błędnym, rozgorączkowanym wzrokiem, zbliżać się do strażniczki. Na jego twarz wykwitły niezdrowe rumieńce. Kiedy ta, jak się wydawało, brała ostatnie przymiarki do strzału, facet położył jej rękę na ramieniu, a potem narzygał na nią paskudną, śmierdzącą mieszanką krwi i żółci...

Diego
Powiedziałeś, co wiedziałeś, ale panienka chyba i tak to miała w dupie. Swoją drogą niesamowicie ponętnej. Bawiła się w łowcę biednych a ogłupionych włóczęgów celując do nich ze swojej pięknej czarnej kuszy. Wyglądała jednak na taką, która jak tylko skończy swoje igraszki, odpowie na pytanie. Czekałeś...
Co trwało tylko chwilę, bo naprawdę niedługo po tym, jak zaczęła się przymierzać, łysy obrzyganiec minął Cię i zrobił to, co obrzygańce robią najlepiej. Wyrzygał. Tym razem na strażniczkę. Jednak nie była to jakaś półprzezroczysta ciecz, a gęsta posoka i chyba jakieś inne płyny... Fakt faktem - było to bardzo podobne do tego, co upaćkało Cię po rozpierdoleniu piłą motorową jednego z tych bladzielców.

Emma
Uspokoiłaś całe towarzystwo i podporządkowałaś sobie nawet tego karka. Choć jak zwykle w takich sytuacjach, mięśniak coś tam jeszcze burczał pod nosem... Wszystko szło zgodnie z Twoimi zamierzeniami. Poczułaś się w tej sytuacji tak dobrze, że nawet zdecydowałaś się poeksperymentować z wlokącymi się narkomanami. Wycelowałaś...
I nagle poczułaś na sobie czyjeś ramię, co momentalnie spięło całe Twoje ciało. Poczułaś strach... Bardzo silny. Zupełnie nie spodziewałaś się czegoś takiego, i to jeszcze w momencie pełnego skupienia! Jednak zanim zdążyłaś zareagować, coś cuchnącego, ciepłego, a jednocześnie wilgotnego zalało Twoją osobę gęstymi falami...
Byłaś tak zaskoczona, że ścisnęło Ci całe trzewia. Twój organizm nie zareagował nawet odruchem wymiotnym, ale też i żadną inną reakcją automatyczną. Był wyraźnie ogłupiony całą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
agaenei

avatar

Female Dołączenie : 25/01/2013
Wiek : 25

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Wto Lut 26, 2013 12:43 pm

Agaenei

O kurwa - pomyślałam - zaczęły się rozmnażać. Nie czekając na reakcję innych, podchodzę do szwędacza, przystawiam mu pistolet do głowy i strzelam. Po tym, patrzę na strażniczkę i mówię: Jutro, najdalej pojutrze zmienisz się w to coś... Przemiana będzie potwornie bolesna, stracisz w jej wyniku swoje wspomnienia, skrupuły i wszystko, co czyni cię człowiekiem. Chyba że mi zaufasz, odłożysz broń i dasz się uśpić, a ja podam ci antidotum bezpośrednio do mózgu. To jak będzie?.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CoffinShaker

avatar

Male Dołączenie : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Wto Lut 26, 2013 4:36 pm

- Huh... I tyle z pogawędki - stękam sam do siebie na widok przeprowadzonej właśnie egzekucji. Sprawy chyba właśnie pojebały się jeszcze bardziej. Cizia mogła się pomylić i zajebać zwykłego panikarza, ale... Nie wyglądał na zdrowego. To, co z siebie wyrzygał nie wyglądało też na przetrawione żarcie. Pamiętam, jak kiedyś wsadziłem kosę w żołądek jakiegoś podłego kabla. Jak mu było... Nieważne.. Ale zanim spotkał się z Panem też rzygał farbą. Chuj, lać na to wszystko. Dla pewności z pełną parą opuszczam stopę w ciężkim buciorze na przestrzelony łysy łeb. Miażdżę go, aż z pękniętej czaszki wycisnę cały mózg, niczym z rozbitego melona. I tak jest już martwy.
Nie zapominam też o słowach cizi w fartuszku. Zombie się rozmnażają. A łysy zarzygał laseczkę w mundurze. O to chodzi? Tak się właśnie mnożą? Może jej jebnąć? Mógłbym sprzedać jej kopa w klatę, dopóki nie doszła do końca do siebie, potem strzał po pyszczku, a pani naukowiec niech sobie dalej radzi sama. Chyba wie co robić. Nie, zaczekam. Rozglądam się jeszcze, czy żaden z tych skurwysynów nie podlazł za blisko. I gdzie jest mój cholerny nóż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Czw Lut 28, 2013 1:02 pm

Przy powrocie świadomości strzepnęłam z siebie wymiociny. Wycelowałam kuszę w kobietę i cofnęłam się parę kroków, by złapać bezpieczny dystans, mając w swoim polu widzenia Latynosa i laskę w fartuchu. Wrażenie(czy też jego brak) wraz z hukiem po zastrzeleniu tuź przy mnie człowieka szybko zostały zastąpione przez wypowiedź pani profesor. Przetrawiłam jej słowa. Coś w tym musiało być, a tę czaszkę chyba nie rozkwasiła w przypływie miesiączkowej frustracji. Ale uzbrojeni w małe gówienka naukowcy z niemal całkowitą pewnością nie są przeszkoleni. Temu też nie zdziwiłabym się już tak bardzo, gdyby ten gnat wystrzelił jej przypadkiem jeszcze raz. A zwłaszcza w rękach nieprzewidywalnej kobiety. - Oddaj mi tę broń i wsiadaj do dżipa. - Rozkazałam stanowczo - Pan, myślę, również się skusi. - Wycelowałam subtelnie w karka, by następnie zwrócić się z powrotem do laski. - Wytłumaczysz mi wszystko później. - Opuściłam kuszę. Tyle razy wszelkie dziwki i inne cwele opryskiwały mnie swoim obiadem, nawet zdarzało się krwawym, a nigdy nie miałam nawet opryszczki czy uczulenia. Więc jak przez tę maź mam się... przemienić? - I pomóż mi to zetrzeć. - Nie liczyłam na żaden ślepy upór z jej strony, a raczej na pacyfistyczny kompromis. Sam pan napakowany był trudny do ocenienia. Gdybym znajdowała się z nim sam na sam, chyba dla przezorności upitoliłabym mu szyję. Choć może to tylko moje niesłuszne uprzedzenia. Nie miałam zamiaru dać się uśpić. Tylko że jeśli kobiecina ma zamiar mnie skasować jak tego łysola, to musi posiadać dobry powód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   Pią Mar 01, 2013 9:54 pm

Paul


- Noż wspaniale - mruknąłem do siebie pod nosem. Nie zamierzałem ruszać się nigdzie od wozu, ale ucieczka bez pozostałych też (na razie) nie przechodziła mi przez myśl. Załadowałem karabin, odbezpieczyłem i zacząłem rozglądać się za potencjalnymi zagrożeniami. Cóż pozostawało robić? Jeśli którekolwiek z zarażonych stworów zbliży się, zostanie tylko strzelać. Ale na razie tylko do tych naprawdę blisko. Szkoda marnować amunicję, skoro równie dobrze można stąd uciec.
- Ładować dupska do środka! - krzyknąłem jeszcze, pozostając w gotowości do wskoczenia za kierownicę i natychmiastowego ustąpienia pola. Nie było o czym gadać. Nie teraz, nie tutaj, nie w takich okolicznościach. Doskonała koordynacja zespołu po prostu. Postać se, pomyśleć, pospierać się kto komu ma dać broń. Noż ludzie kochani, ile można? Za długo chyba żyłem na tym świecie. A to się mogło wkrótce zmienić akurat, chociaż nie wyglądałem wcale takiej odmiany losu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rozdział I: Poznajmy się!   

Powrót do góry Go down
 
Rozdział I: Poznajmy się!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Podręcznik do Zaklęć Złożonych (Rozdział I)
» Poznajmy się bliżej
» ROZDZIAŁ III [Intro]
» 002. Rozdział II

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Drużynówki :: Eden :: Polowanie czas zacząć...-
Skocz do: