/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sro Sie 01, 2012 4:29 pm

Gdy usłyszał głos, poczuł zagrożenie dla swojej dryfującej ręki. Nie obejrzał się i nie całkowicie ignorując skrzeczące ptaszysko rzucił się w stronę kończyny. Dopadłszy ją, ucałował serdecznie jak starego przyjaciela i przytulił do piersi. Zerknął wtedy przez ramię, poruszając jedynie szyją, by nie odsłonić przypadkiem swej zdobyczy. Mierzył niechętnym wzrokiem przybysza.

"Co tego dziada tu przywiało? Wygląda jak stara, wysmarkana szmata wypełniona zgniłym murzynem. - wysyłał nienawistnym wzrokiem wszelkie znane mu obelgi w stronę nieznajomego, którego popierniczyło na tyle, by nazywać przyjacielem zafajdaną mewę.

Mimo wszystko jednak przyjacielski głos mężczyzny na tyle rozluźniał atmosferę, że nie czuł strachu przed kolejnym potencjalnym przywłaszczaczem jego ciała. Uświadomił sobie, że gość zadał wcześniej pytanie. Samo zaciekawienie jego postacią spowodowało jednakowoż całkowite zdezorientowanie i w rezultacie zapomnienie pytanie. Niewątpliwie kierowane było ono jednak ku Lyve. Wypadało odpowiedzieć. Gapiąc się przekręconym ku granic możliwości łbem, chwilę zastanawiał się...
- Nie, nic tu nie ma... - przeanalizował możliwe pytania, które nieznajomy mógł mu zadać i odpowiedział markotnym głosiskiem na to najbardziej oczywiste w tej sytuacji "Co ukradłeś, umarlaku?".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Sie 02, 2012 10:08 am

Tymczasem, gdy Lyve tulił się do swej zagubionej kończyny, przebrzydłe ptaszysko wzbiło się w powietrze po czym wylądowało miękko na ramieniu przybysza.

- Och, ależ jest! - rzekł nieznajomy, wolnym krokiem ruszając w stronę umarlaka - Ty tu jesteś. Dawno nie widziałem tak ciekawego... okazu.

Uśmiechnął się lekko i pochylił w stronę truposza, ciekawsko taksując go wzrokiem. Można by odnieść wrażenie, że przygląda się eksponatowi w muzeum, albo dziwacznemu zwierzakowi w klatce. Dziwne, że nie zdawał się ni krzty przerażony ani zniesmaczony widząc takie stworzenie.

- To twoja własna ręka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Sie 02, 2012 8:45 pm

Gdy nieznajomy zbliżył się z ptaszyskiem na ramieniu, posłał mu piorunujące spojrzenie z tą resztą zniesmaczenia jego obecnością, na jaką zdołał się unieść. Jakkolwiek się starał, złe emocje były trudne do okazywania, a w brzydkim zachowaniu nie miał jeszcze wprawy... jeszcze.

- No twoja to na pewno nie! - Parsknął i przytulił łapsko jeszcze mocniej.

Czuł lekką bezsilność w stosunku do człowieka jego postury. Dziecko by może jeszcze zjadł, ale dorosły, na dodatek przypominający wprawionego kolekcjonera skór z żywych zwłok wywoływał u niego potrzebę skrycia się za kimś. Oj, mógł nie uciekać od żoneczki. Wspomnienie napełniło go potwornym smutkiem. Zapłakał, zachlipał, siorbnął. Potem obrócił się do mężczyzny.

- Odpadła mi. - Wystawił rękę w jego stronę, pokazując doznany uszczerbek. Zaryzykował zaufać gościowi. Może jak da mu palca czy coś to sobie pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Sie 03, 2012 9:09 pm

- Często ci się to zdarza? - spytał z ciekawością tamten, postępując jeszcze jeden krok naprzód. Wyraźnie jego zainteresowanie wzrastało coraz bardziej i bardziej z każdą kolejną chwilą.
- Jestem bardzo ciekaw. Opowiedz mi może coś o sobie... długo już tak trwasz? Jak... przyczepiasz sobie te kawałki które odpadają? Sądząc z twego wyglądu jesteś dość wiekowy. Ileż ty możesz mieć lat?
Twarz obcego rozjaśniła się uśmiechem. Z jakiegoś powodu można było odnieść wrażenie, że cieszy się na odkrycie nieumarłego bardziej niż owa mewa-przyjaciel, która tak łasiła się na odpadłą rękę. Dziwny był ów jegomość. Może zboczeniec jaki? Kto go tam wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Sie 03, 2012 11:04 pm

Ciekawość jegomościa natychmiastowo rozeźliła Lyve, który przyciągnął dłoń do siebie i przytulił jeszcze mocniej. Wpatrywał się przez chwilę w mężczyznę, po czym stwierdził, że nie ma co czekać. Złapał odpowiednio rękę i przyłożył ją do kikuta. Następnie mocną pchnął z obu stron, licząc na efekt. Byłoby to odpowiedzią na zadane przed chwilą pytanie, jakkolwiek jednak Lyve ani trochę nie miał tego na myśli.

Widział wręcz buchającą z oczu gościa ciekawość. Nie pozwoli mu odejść bez odpowiedzi. Gorzej, jeśli zechce go jeszcze pokroić czy zakneblować, do cholera wie czego. Zboczeńca by jeszcze wytrzymał i co najwyżej podzieliłby się z nim prywatnością. Jednak popieprzony fanatyk krojenia wszystkiego co nieludzkie może być groźny... dla życia? - tutaj Lyve popadł w chwilowe zakłopotanie. "Wykorzystam napaleńca. Oj, pożałuje że się tu znalazł." - resztą rozsądku powstrzymał się od złowrogiego rechotu.

- Jeszcze nogę trza znaleźć, to ci więcej pokażę. Chodź. - Czy przypinanie odpadłego członka wyszło, czy też nie, pokuśtykał w stronę, z której jak zawsze niezawodnie wskazywały jego nadnaturalne moce, pochodził zapach odpadłej gicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Sie 05, 2012 9:03 pm

Kończyna przyległa na swe miejsce z miękkim plaśnięciem. Przez chwilę, wzdłuż całej ręki przebiegło dziwne mrowienie, poczucie dotkliwego zimna graniczące z bólem - szybko jednak ustąpiło, ku wielkiej uldze Lyvyego. Ramię jak nowe! No, może nie takie całkiem nowe bo wciąż przegniłe i nadgryzione zębem czasu, ale przynajmniej sprawne.

Nieznajomy obserwował cały proces z wyraźnym zaciekawieniem - a efekt powitał głośnym, radosnym klaśnięciem. Widać, że nie tyle był zaskoczony co raczej uradowany. Tak, jak gdyby zobaczył to co ujrzeć się właściwie spodziewał.
- Wspaniałe! - wyszeptał, najwyraźniej sam do siebie.

Gdy usłyszał o nodze, zmarszczył lekko brwi.
- Oczywiście. Chętnie zobaczę jak sobie z tym poradzisz. - posłusznie podreptał za truposzem, stawiając mocne, zdecydowane kroki. Mewa na jego ramieniu wciąż siedziała posłusznie i spokojnie, towarzysząc swemu panu. Wciąż jednak wodziła pożądliwym wzrokiem za Lyvem.
- Twoje zdolności są wprost fenomenalne, mój drogi! Rzeknij mi... masz jakieś imię? Skąd przychodzisz? - spytał wreszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sro Sie 22, 2012 9:13 pm

Ulga rozlała się po całym ciele Lyve, natychmiast poprawiając mu humor. Kiedyś złapię smoka, upitolę mu skrzydła i włożę je zamiast rąk - fascynował z wręcz widoczną na podnieconych oczach ekscytacją.

Entuzjazm nieznajomego jednak nie podobał mu się ani krztyny. Zaraz nabije mnie na patyk i zachce mu się krojenia mojego trupa. Obawiał się tego, co może przyjść do głowy rozradowanemu dziwakowi. Zaczął kombinować jak pozbyć się prześladowcy razem z jego kraczącą mewą. Noga pozwoli mu na czystsze spojrzenie na sytuację. Potem skupi się jak przybłędę oszukać, utopić i zjeść.

Ruszył w stronę gdzie, jak mniemał, znajdowała się jego reszta. Rozglądał się pod nogami, czy może gdzieś z piasku nie wystaje rękojeść topora albo kusza. Albo coś co mogło by natchnąć go do błyskotliwego pomysłu.

- Poznasz me imię, gdy rozpoczniemy rytuał odnowienia - Postarał się, by jego głos zabrzmiał poważnie i ociupeńkę tajemniczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Sie 26, 2012 8:43 pm

Tamten jednak wyraźnie otrzeźwiał, jego twarz nabrała bardziej podejrzliwego wyrazu.
- Bez urazy, ale bez takich. Jesteś ciekawym... przypadkiem, ale na tyle umiem myśleć i patrzeć, że wiem że żadnym nieumarłym magiem nie jesteś.
Fascynacji w głosie mężczyzny ustąpił chłód. Nie było w nim wrogości, mógł z równym spokojem mówić o rąbaniu drwa lub układaniu domku z kart.
- Jestem raczej ciekaw jak stałeś się tym, czym jesteś. To klątwa jakaś, może raczej dar? Czy może jesteś efektem eksperymentu jakiegoś uzdolnionego czarnoksiężnika? Odpowiadaj proszę, pókim dobry.
Oho. Ostatnie słowa zabrzmiały wyraźną groźbą. Pytanie na ile to chodzące dziwadło mogło rzeczywiście być niebezpieczne? Mimo wszystko, dreptał powoli za Lyvem w odstępie liczącym ledwo kilka kroków.

Wzdłuż plaży nie widać było niczego szczególnego - na pewno żadnej broni. Dużo piachu, kilka malutkich muszelek, zwykle połamanych, wyrzuconych na brzeg morskimi pływami. Oho, kawałek dalej walała się jakaś gałąź. Poczerniała od słonej wody, gruba jak przedramię postawnego mężczyzny, lekko skrzywiona. Na tyle długa, że od biedy mogłaby służyć za laskę. Albo broń. Albo po prostu za gałąź, o ile ktokolwiek potrzebowałby jej w takim charakterze (na przykład wędrowny artysta chcący stworzyć ujmujący pejzaż).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pon Sie 27, 2012 2:37 pm

Lyve poczuł smak nieudanej gry aktorskiej. Gdyby był w stanie okazać to za pomocą rumieńców, zaczerwienił by się intensywnie. Gość może nie wyglądał na głupiego, jednak na równi z ciekawością widać szedł rozsądek i pewne doświadczenie. Skoro nie tym podstępem, to innym. Sam jednak nie chciał wyjść na ofiarę przedwcześnie.

- Mości panie badaczu, pomóż mi znaleźć nogę, to porozmawiamy o moich ewentualnych talentach i darach. Może nie boli, ale usiąść wygodnie i porozmawiać to mi się bez gicy nie uśmiecha. - Powiedział lekko zażenowany sytuacją. Mimo że wyczuł groźbę w słowach mężczyzny, nie był za bardzo w stanie poczuć strachu związanego z czymś co mogło się wydarzyć w razie niezgody. Przez głowę przechodziły mu liczne wyobrażenia tego, co facet mógł dokonać za jego plecami. Mijały one jednak szybko, a brak nogi i mus jej poszukiwań był wręcz upierdliwie przejmujący.

Ruszył w stronę gałęzi, którą raczył wykorzystać jako laskę lubo podręczny buzdygan do rozpitolenia mózgu ciekawskich wściuboryjów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Sie 28, 2012 1:48 pm

Dziwaczny jegomość zachował milczenie. Skinął jeno głową, trudno było jednak nie zauważyć że twarz jego na stałe nabrała już wyrazu podejrzliwości. Radosny entuzjazm ulotnił się gdzieś i niepodobna byłoby domyślić się że w ogóle kiedyś był obecny.

Gałąź była ciężka, trochę nieporęczna. Powierzchnia drewna wygładzona przez fale i wilgotna była śliska i utrzymanie jej wymagało odrobiny wysiłku. Mimo tych niedogodności, posługiwanie się nią w roli laski pomagało chodzić w miarę sprawnie mimo czasowo utraconej kończyny. Wędrówka stała się szybsza i prostsza, choć trwała dość długo - teraz już w napiętej ciszy. Ciemny mężczyzna kroczył spokojnym, pewnym krokiem w pewnej odległości za nieumarłym, co jakiś czas głaszcząc lekko wielką mewę siedzącą na jego ramieniu. Ta nawet raz nie zaskrzeczała, rozglądała się tylko czujnie wokoło, raz po raz przekrzywiając łeb to w prawo, to w lewo.

Sulikin kierował się dalej uczuciem wskazującym mu położenie utraconej nogi. Z każdym chwiejnym krokiem wydawała się być coraz bliżej i bliżej. Wreszcie - znalazła się. Gdy dwójka poszukiwaczy wyszła zza wydmy, ich uszu dobiegło kilka niskich, męskich głosów. Szybko ujrzeli trzech postawnych osobników - sporych rozmiarów, ogorzałych na twarzach o wielkich spracowanych dłoniach.
Stali wkoło czegoś i pochylali się nad tym, dyskutując o czymś cicho. Słów nie dało się jednak rozróżnić. Lyve poczuł lekkie zaniepokojenie, gdyż zdał sobie sprawę że to wokół czego stoją, jest właśnie obiektem jego poszukiwań.

Tamci zaś zauważyli już nowo przybyłych i odwrócili się w ich stronę. Z ich twarzy wyczytać można było wiele, z pewnością jednak nie była to miłość i radość. Nie ruszyli się z miejsc, zamilkli jednak, stężeli wyraźnie, jak gdyby czekając co stanie się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Sie 28, 2012 7:58 pm

Uczuciami faceta Lyve za bardzo się nie przejął. Czuł respekt do niedającego zrobić się w konia jegomościa, równocześnie nie czując z jego strony jakichś złych intencji - zatem raczył go olewać, póki znów się nie przyczepi. Może się mylił, jednak przedwczesna oficjalna śmierć wyzbyła go bodźca martwienia się o bezpieczeństwo własnego ciała.

Widok osiłków mimowolnie wymusił na nim zatrzymanie się w miejscu. Nie spodziewał się tego, został zaskoczony. A że zaskoczenie zazwyczaj bywa niespodziewane, tak też zmieszał się lekko i zgubił we własnych myślowych planach podboju owego kraju. Nie był zbyt dobry w ocenianiu sytuacji. Przypominając sobie zaś wnet o swoim wyglądzie, stanął jak wryty i zesztywniał. Chyba tu się go nie spodziewali. A co jeśli zjedzą moją gicę? - jako że żadne lepsze wytłumaczenie spostrzeżonego zbiorowiska za cholerę nie przychodziło mu do głowy, począł się niepokoić.

Spojrzał na "towarzysza". Liczył na jakieś wymowne spojrzenie. Nie ruszał się z miejsca. Zrobił głupią minę i niezależnie od reakcji mężczyzny, zwrócił wzrok na paniczów przy jego członku. Gapił się tak, mało wymownie, ni to by wystraszyć czy zwabić. Bardziej chyba by znudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sob Wrz 01, 2012 5:13 pm

Dziwadło wzruszyło tylko ramionami po czym - co dość wymowne - wyciągnęło przed siebie ręce o otwartych dłoniach odsuwając się od Lyvyego, wyraźnie chcąc zasugerować wszystkim że nie ma z nim nic a nic wspólnego. Ot, przechodził se, spotkał żywego trupa i poczłapał za nim z ciekawości. Ta, jasne...

Tymczasem tajemniczy jegomoście nie nudzili się wcale. Po chwili oszołomienia wyraźnie zaczęli działać. Jeden podniósł leżący gdzieś za nim, w plażowym piasku długi bosak, drugi rozejrzał się wokoło i szybko podniósł z ziemi sporej wielkości kamień. A potem powoli, bez ociągnięcia, krok po kroku ruszyli w stronę truposza i jego towarzysza.
Nie trzeba było geniusza by odczytać z ich twarzy, postaw i zachowania, że wyraźnie nie zamierzają zaprosić obu na przyjacielską popijawę i ciepły poczęstunek w lokalnej karczmie.

- Mój drogi, jak dobry jesteś w walce? - spytał mężczyzna z mewą na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Wrz 02, 2012 4:04 pm

Kwaśna mina pokryła twarz Lyve. Nie mógł uciekać, tego nawet nie brał pod uwagę. Stał by tak bez ruchu, aż do czołowego zderzenia z jegomościami. Brak członka świerzbił go jednak niesamowicie, co pobudzało jego nie do końca żywe flaki do działania.
Pytanie towarzysza odwzajemnił ukazaniem skwaszonej paszczy.

- Noga by się zdała. - po odpowiedzi skwasił minę jeszcze intensywnej. Nie czując jako takiego strachu, widział jedynie czarną dupę jakiegokolwiek rozwiązania.

Stwierdził, że pozostawi wszystko swojej zręczności i wątpliwie skutecznej interwencji gościa z mewą. "A może ten dziwak coś wyczaruje." - spojrzał na faceta z lekkim smaczkiem. Postanowił rzucić się w dół wydmy z impetem, gdy panowie biegnący dotrą w miarę blisko, aby w jakiś ruchomy sposób dotrzeć do swojej nogi. Potem chyba zwieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Wrz 04, 2012 8:53 pm

- Weź tego z kamieniem...
Mruknął pod nosem obrzydliwiec. Gdy tamci przebyli w międzyczasie połowę drogi, najspokojniej w świecie pogłaskał po łebku swego oswojonego ptaka. Mewa wyprężała się - trochę jak kot? - pod jego dotykiem, po czym z krzykiem wzbiła się w powietrze. Zatoczyła nad wami koło i jak kamień runęła w stronę mężczyzny trzymającego w dłoniach bosak. Zostało dwóch na dwóch, trzeci bowiem wyrzucił swą nieporęczną broń i szamotał się bezradnie próbując oderwać od swej twarzy zawzięte ptaszysko. A to drapało, biło skrzydłami, i krzyczało coraz głośniej, raz to odlatując, raz znów atakując, tak by uniknąć ewentualnego ciosu mogącego powalić go na ziemię.

A cóż robił ów władca wnerwiających ptaszysk? Podkasał jeno rękawy szaty, gdzieś z jej zakamarków wydobył krótki, prosty nóż o obusiecznym ostrzu. Wykonany z ciemnej stali, pozbawiony jakichkolwiek ozdób ale zaskakująco groźnie wyglądający.

W międzyczasie, z każdym oddechem dwóch pozostałych krajowców biegło ku wam. Rozdzielili się nieco - i istotnie - ten uzbrojony w wyszlifowany wodą kamień zmierzał wprost ku Lyvyemu. Wzniósł nad głowę ciężkawy produkt zmian geologicznych, gdy znalazł się około 3 metrów od celu. Najwyraźniej zamierzał zadać najprostszy możliwy cios z góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Wrz 06, 2012 5:21 pm

Przerażająco kolorowy obraz rozciapanej masy mózgowej przeleciał przed oczyma Lyve. Jako że wyimaginowany obraz tej masy wydawał się dosyć bliski sercu umarlaka, a wręcz dałby przysiąc, że mógłby być jego, tedy szybko zdecydował wykorzystać swój refleks jednonoga. Rzucił patyk pod nogi nadbiegającego jegomościa, po czym skoczył na niego z zębiskami - lub tym co mogło po nich zostać w zgniłej paszczy starych zwłok. Uznając bieg po kończynę za dosyć mozolny w przebiegu, zdecydował jakoś zwolnić napastnika, by móc poprzez zdobyty czas dostać się do nogi. Starał się ugryźć go w twarz - lub ją possać, zależnie do czego był zdolny. Równocześnie kopał, szamotał się i wbijał paluchy w oczy albo ciągnął za uszy czy genitalia.

Poczuł niesamowitą chęć skonsumowania któregoś z nich. Albo przyczepienia sobie jego ptaszka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sob Wrz 08, 2012 9:24 pm

Rzucony patyk zrobił niewiele - uderzył boleśnie w łydkę napastnika, ale spowolniło go to tylko troszeczkę. Mężczyzna zasyczał z bólu i zachwiał się lekko, było to jednak wystarczająco wiele by atak nieumarłego powiódł się lepiej niż mogłoby to mieć miejsce w innych okolicznościach. Ściśle rzecz biorąc - dryblas nie zdołał rozbić mu trzymanym kamieniem łba. To był już jakiś sukces. Machnięcie na odlew kawałkiem skały chybiło celu i tylko otarło się o Lyvyego, nie czyniąc mu większej szkody prócz rozdarcia resztek szmat zakrywających jego pierś i rozcięcia skóry na niej.

Sama strategia walki, choć mało finezyjna była na swój sposób skuteczna. Poczerniałe ze starości zęby jako tako spełniały swe zadanie, radośnie orząc twarz agresora niczym pług przecinający pole. Jeden z policzków zalał się krwią, gdy rozdarty został przez - dość płytką - wprawdzie szramę, nos też był wdzięcznym celem. Wystający, łatwy do chwycenia w szczęki szybko złamał się z miękkim chrupnięciem, zaś Sulikin poczuł w ustach smak posoki i kawałków skóry. Mniam! Były zaskakująco... pyszne!

Oboje tarzali się po ziemi - krajowiec zaskoczony takim przebiegiem walki krzyczał i panikował, szamotał się w nieskoordynowany sposób. A może nie był to strach lecz obrzydzenie? Wreszcie jednak, położył obie silne dłonie na twarzy gnijącego wroga i odrzucił go od siebie. Lyve ciężko przetoczył się po piasku na bok, dostrzegając że jego adwersarz zaczyna powoli gramolić się na kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Wrz 09, 2012 9:12 am

Smak mięsa w ustach pobudził jego wyobraźnię. Poczuł pewien rodzaj uniesienia. Pozwoliłby sobie w tej chwili na odpłynięcie w przestrzeń przyjemności, żując odgryziony nos. Sytuacja jednak pobudziła jego zachłanność. Widząc podnoszącą się ofiarę, zmusił się do szybkiej reakcji, celując w pośladki. Rzucił się na nie z zębiskami, na ile pozwalała mu proteza.

Im bardziej myślał o samym smaku swego wroga, tym mniej zastanawiał się nad samym celem ataku. Nie czuł żadnych większych emocji wobec przeciwnika - żadnego zdenerwowania czy chęci wygrania. Jednak jakaś głęboka determinacja zmuszała go do używania szczęki zamiast dłoni w ataku. Nie celował wcale w śmierć przeciwnika. Chciał tylko go spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Wrz 14, 2012 5:40 pm

Szczęki umarłego zacisnęły się na dupsku jego przeciwnika. Ten zawył i pchnięty naprzód znów zarył mordą w piach, jęcząc trochę niczym zarzynane prosie.
Pośladki były twarde, dość żylaste i oporne. Trudno było się w nie wgryźć, zwłaszcza że płócienne portki nie ułatwiały zadania, mimo to wkrótce ciałko ustąpiło nieco i na język Lyvyego znów popłynęła stróżka ciepłej krwi, a na jego paszczy znalazł się pokaźny kawałek tkaniny, skóry oraz mięska.

Smakowało wprost cudownie!

Kątem oka ożywieniec dostrzegł jednak swego towarzysza, który dzielnie - choć może niezbyt wprawnie wywijał krótkim ostrzem. Jego adwersarz stał dalej na nogach, ale ubranie jego naznaczone było szeregiem drobnych cięć z których stróżkami sączyła się posoka.

Mimo to, od kontemplacji smakowitego kąska w gębie i fascynującej walki dziwaka z dryblasem, Lyvyego coś oderwało. A był to potężny kopniak wymierzony w niego przez trzeciego z mężczyzn. Ten, wyzwoliwszy się wreszcie od uciążliwego ptaszyska ruszył swemu leżącemu na ziemi towarzyszowi na ratunek.
Uderzenie silnej nogi cisnęło Sulikina spory kawałek dalej, toczącego się po glebie niczym beczułka. Nie poczuł właściwie żadnego bólu, ale chwilę zajęło mu ponowne zorientowanie się w sytuacji.
Ten który odrzucił go od posiłku... ee... to znaczy ofiary, pomagał jej właśnie powstać na równe nogi, chwytając ją za ramiona i ciągnąc w górę. Szło to co prawda dość opornie, ale za chwilę mogło dojść do walki dwóch na jednego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Wrz 27, 2012 6:17 pm

Smacznie pobudzony Lyve czuł skumulowaną energię, która pulsowała w nim, gdy przeżuwał odgryzione pośladki. Wiedział jednak, że kopniaki, mimo że nie sprawiały bólu, mogły być zagrożeniem na dalszej drodze do kontynuacji nowo odkrytej przyjemności w postaci surowego, ludzkiego mięsa. Skupił swój rozkładający się czerep i oceniał sytuację Szukał oczami swej nogi i obliczał, czy szansa, aby do niej dobiec i ją odzyskać jest porównywalna do zostania dopadniętym przez agresywnie przysposobionych jegomościów. Mimo wszystko wiedział, że na atak szkoda sensu.
- Rusz dupę i mi pomóż! - Wydarł się na kompana, kuśtykając w stronę swego zgubionego członka.

Wyobrażał sobie swoją rękę włożoną w przełyk wroga, trzymającą jeszcze bijące serce. Mniam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Wrz 28, 2012 9:03 pm

- Łatwo powiedzieć! - odkrzyknął mężczyzna, wyprowadzając kolejne, acz tym razem niecelne cięcie. Jego przeciwnik, choć wyglądał całkiem zwyczajnie dysponował zwinnością nie do pogardzenia. Wyglądało na to, że ich walka mogła jeszcze chwilę potrwać, mimo że napastnik wyraźnie słabł z upływu krwi.

Lyve tymczasem dziarsko ruszył w kierunku swej zguby - nie uszedł jednak ni połowy drogi, gdy dwa draby rzuciły się na niego. Widocznie nie mieli żadnego konkretnego planu, bo po prostu zwalili się na niego z boku, przygniatając swymi własnymi ciałami do ziemi.

W zębach Sulikina (znowu...) zagościł dobrze znany piach, który cichutko zgrzytać zaczynał mu już między przegniłymi zębiskami. Czuł wyraźnie na plecach ciężar obu mężczyzn, bez ładu i składu tarmoszących go, bijących pięściami poczciwe, starusieńkie ciało. Ba. Przysiągłby nawet że złamali mu kilka żeber czy coś. Ciężko stwierdzić, tyle tam w środku tego wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Wrz 30, 2012 3:24 pm

W jednej chwili pomyślał, że już nie życzy temu dziwnemu facetowi, by go przypadkiem ktoś śmiertelnie zranił. Może nie ze względu na to, że jeśli on nie zdąży mu pomóc to jelita wkrótce wypełzną odbytem od tego nacisku, Lyve czuł, że wychodząc z tego żywo, towarzysz będzie osobą, której z jakiegoś powodu nie będzie miał ochoty zjeść.

W jednej chwili uświadomił sobie, że z dobrą strategią ma przewagę. Primo - nie czuje bólu, secundo - nie czuje wstydu. Prócz odruchowego szamotania wszystkim co zdołało się poruszyć, zaczął również wydzierać się niczym naćpana małpa. Oczywiście na ile piach w ustach pozwalał mu na to. Celem było złapanie jakiegokolwiek miękkiego miejsca na ciele jednego z napastników, co by potem je na przykład urwać i zjeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Paź 02, 2012 6:41 pm

Wydzieranie się, szarpanie, szamotanie i ogólnie rzucanie się niczym upośledzony dorsz wyrzucony na brzeg nie było może klasycznym zagraniem jakiego uczyli na lekcjach taktyki w szkołach wojskowych - odniosło jednak pewien skutek. A mianowicie, znacząco spowolniło destrukcyjną działalność napastników.
Mając poważne problemy by w ogóle utrzymać Sulikina w miejscu, koncentrowali większość swej uwagi na unikaniu jego wszędobylskich łap.

Wreszcie, po kilku wypełnionych piekielnym jazgotem i przekleństwami chwilach, dwóch drabów zdołało przycisnąć Lyvyego do ziemi, krępując mu ręce poprzez przygniecenie ich kolanami. Byli tym jednak tak zaaferowani, że nie dostrzegli cichutkiego tchnienia śmierci na swych własnych plecach. Nie minęło jedno mgnienie oka, gdy po dwakroć na głowę nieumarłego trysnęły obfite stróżki ludzkiej krwi (smakowały trochę jak soczek...).
Poczuł wreszcie, że nacisk na niego wywierany przez ciała mężczyzn zniknął, a jego samego ktoś obrócił na plecy. Ujrzał nad sobą ponownie dziwną, paskudną mordę posiadacza jeszcze dziwniejszej i paskudniejszej mewy, wycierającego o połę swej szaty zakrwawiony sztylet.
- Wciąż cały? - spytał, z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Paź 02, 2012 8:55 pm

Ryło wybawcy zdołało pobudzić wdzięczność w trupim sercu Lyve. Może i rzuciłby się mu w ramiona i ucałował, jednak głód mózgów, a wcześniej niezmierna potrzeba złożenia się w całość wciąż działały, mimo poturbowania. Natychmiast pokuśtykał w stronę kończyny, aby ją czym prędzej przymocować. Wtedy mógł zacząć myśleć.

Wybawca zdawał się być mocno zdeterminowany w odkryciu pochodzenia umarlaka. Sam Lyve, gdy sobie wyobrażał, że w końcu będzie trzeba mu coś opowiedzieć, czuł raczej czarną otchłań w myślach. Ciul wie skąd on się tu w ogóle znalazł. Mhm. Zmyśli jakąś bajkę i wepchnie jegomościowi. Bajka jednak przydałaby się dobra. Facet zdawał się używać głowy dosyć poradnie.

Był głodny. Taki mały smaczek, który ciągnął go niczym nałóg. Czuł zapach wylanej krwi. Jej kolor podniecał go niczym... nie, poślady małżonki nawet go tak nie łechtały. Zdawał sobie jednak sprawę, że gościu patrzy. Obserwuje i wyciąga wnioski. Zaciekawi go to. Jak to wykorzysta i jak wzbogaci to jego wizerunek - nie wiedział. Ze smakiem wpatrywał się w pokrywającą piasek posokę, w otwarte mięcho. Schowa sobie coś na później i w jakimś zaułku skonsumuje...

- Srała mewa twe gały! - Krzyknostęknął do siebie i łapczywie skoczył ku pierwszej upitolonej głowie. Złapał ją i rozrąbał o drugą. Wziął tę, która pierwsza się wylała. Wychlipał wszystkie płyny z czaszki, a następnie wyciągnął mózg. Trzymał go niczym Graala i wpatrywał się w niego dogłębnie. Chciał poczuć myśli zabitego, zanim ugryzie pierwszy kęs. Och, rozkoszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sro Paź 03, 2012 8:45 am

Zaskakująco łatwo przyszło przymocowanie straconej części ciała - z jakiegoś powodu, przylgnęła całkiem lekko. Dosłownie w mgnieniu oka zdawała się przyrastać na swoje miejsce i odzyskiwać sprawność.

Sam Lyve, dopiero po kilku chwilach zdał sobie sprawę z czegoś dziwnego. Czuł się o wiele... żywiej? Bardzo dosłownie. Jak gdyby wróciło do niego coś, czego dawno nie pamiętał. Siła i energia której nie dane mu było doświadczyć.

Gdy mimo obecności obserwatora zaczął posilać się na zwłokach zabitego, to samo uczucie powróciło do niego. Silniej, pełniej, bardziej wyraziście. Ta krew, to ciało które chłonął! Jakby płomień zatańczył radośnie wewnątrz jego obumarłej klatki piersiowej.
Gdy trzymał w swych dłoniach wydobyty mózg, zdał sobie sprawę że to jest właśnie to! Życie! Każdy kęs, każda kropla krwi jakby odmładzała go, przywracała mu cząstkę tego co utracił. Ale wraz z tym powracały też inne doznania. Już teraz zaczynał zamiast zwykłego mrowienia odczuwać lekki dyskomfort tam, gdzie trafiły go pięści napastników. A mimo to, tak bardzo chciał ugryźć jeszcze kęs.
Nawet samymi palcami, które ściskały szarą, uzwojoną masę wyczuwał to, co było doświadczeniem ostatnich chwil nieszczęśnika. Skóra Sulikina aż drżała od lęku, bólu, zdziwienia i agresji. Coś tam jeszcze pozostało. Niejasne, mgliste wspomnienia o morzu, o połowach, o jakiejś rodzinie. Gdzieś tu niedaleko, za wydmami. To wszystko zawarte w tak niewielkim kawałku ludzkiego ciała...

Tymczasem, tajemniczy jegomość oczyścił swą szatę, schował sztylet w jej zakamarki. Wredne mewsko znów siedziało mu na ramieniu, beztrosko przeczesując dziobem czuprynę swego pana, łasząc się, jak gdyby dopraszało się uwagi lub ulubionego przysmaku. Ten jednak, zbyt był zajęty nieumarłym. Przyglądał mu się czujnie, bez słowa. Jego twarz nie zdradzała ni cienia odrazy czy strachu. Jedynie głębokie zainteresowanie. Milczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sro Paź 03, 2012 3:43 pm

Nie chciał zjadać zbyt wiele, pragnąc zostawić troszkę smaczku na kogoś innego. A liczył, że coś jeszcze zdoła dzisiaj upolować. Najchętniej jakiegoś wesołego bachora. Albo noworodka! Miły dreszczyk pomiział go po brzuszku na myśl o niemowlaku. Mniam.

- Interesujące gapić się jak dziadek zjada czyjś łeb? - Zapytał Lyve faceta beznamiętnie, przekręcając czerep w jego stronę i łapiąc jego wzrok. Ciągle żuł. Czuł, że jegomościa zżera ciekawość. Nie chciał nadużyć tego popędu. Miał zamiar go natomiast wykorzystać.

Wsunął tylko trochę mózgu - tak parę kęsów, co by spróbować. Następnie sięgnął ręką w jamę ustną leżącego. Usadowił się wygodnie, po czym zaczął wpychać ją w gardziel. Nie znał anatomii człowieka. Wiedział jednak, że gdzieś po drodze do brzucha powinno być serce. I możliwe, że wciąż bije - na takie właśnie miał niezmierną ochotę.

Po konsumpcji postanowił się opłukać w morzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   

Powrót do góry Go down
 
Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Systemy autorskie :: Ósemka Mieczy :: Przygody-
Skocz do: