/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Lis 20, 2012 10:08 pm

W jednej chwili stracił cały zapał związany z przygotowaną zasadzką. Niepotrzebnie kładł tę łapę. Mógł się domyślić, że dla takich obleśnych sadystów widok urwanej kończyny to zaledwie jedno z wielu części codziennego krajobrazu. Teraz sam stał się jednym z wielu, którzy próbowali, a z niczym pomysłowym się nie pokazali. Był teraz w punkcie wyjścia. Trzeba było więc wymyślić coś nowego. Coś, na co żaden inny niewinny odmieniec, uciekając stąd, nie wpadł. Teraz już nie masz szans zwiać. Nie liczył na to zresztą od początku. Chodzi tylko o to, w jaki sposób nakopać w trzewia tym popaprańcom. Nie dadzą się zaskoczyć, więc atak byłby prostym samobójstwem. A zwłaszcza, jeśli panowie opanowali magię. Lyve nie wierzył ani w swoją siłę ani w szybkość. Przebiegłością czy nadzwyczajną pomysłowością także się nie wyróżniał.

Siedząc tak w zakamarku bez wyjścia postanowił upaść. Udać omdlenie. Stracić przytomność, dać się wykryć. Byłoby to co najmniej zupełnie nie do przewidzenia przez gospodarzy. Ewentualne wady tego planu przeanalizowałby później.

Jeb. - żywe zwłoki uderzające o podłogę brzmiały jakby właśnie zawarte w nich wnętrzności pogruchotały się i rozsypały po całym ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Lis 22, 2012 9:56 pm

Padające ciało natychmiast zwróciło uwagę dwóch mężczyzn. Bez strachu podeszli do Lyvyego i pochylili się nad nim. Jeden z nich nawet bezczelnie kopnął go w korpus, między żebra. Dało się słyszeć miękkie, wilgotne plaśnięcie. Cóż, nie wyglądali na przerażonych ani zaskoczonych.
- A ten to co tutaj robi? - Sulikin usłyszał nad sobą.
- Bo ja wiem? Wygląda że się zepsuł... myślisz że to ten co załatwił Lurta?
- Hm.. nie wydaje mi się. Zobacz, jaki cherlawy. I jakiś taki ciapowaty ogólnie. Lurt był tępy, ale to jednak góra cielska i to dość silna. Chyba takie coś by go nie pokonało, pytanie tylko co z nim zrobić? Szukamy dalej czy coś innego się nie wydostało?
I tak sobie stali. Gawędzili. Rozprawiali. Nad biednymi zwłokami, które nie były tak do końca martwe, głuche i bezwładne, jak zdawać się mogło. Ciężko stwierdzić, czy ich zachowanie dyktowała zwykła ignorancja, dojmująca głupota, arogancja czy przyzwyczajenie. Tak czy inaczej, przerażenia ani zaskoczenia nie dało się w nich wywołać, a co najwyżej lekką konsternację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Lis 25, 2012 12:28 pm

Ludzie zapracowani zatracają wyobraźnię... Lekkie zażenowanie ogarnęło Lyvyego, kiedy spotkał się z taką reakcją. Normalnie obraziłby się i sobie poszedł, ale sytuacja na to bynajmniej nie pozwalała. Uśmiechnął się w duchu. Cokolwiek zaplanuje i tak wszystko potoczy się inaczej niż przewiduje. Lepiej tutaj nie czekać, bo jeszcze zostanie posprzątany. Panom jak widać wcale się nie spieszyło. I chyba nie byli przejęci możliwym zagrożeniem ze strony tego, co według nich zabiło Lurta. Zatem w tej chwili miał przewagę. Był według nich bezbronny. I martwy. Cóż, raz kozie śmierć.
Lyve wstał na nogi, poprawiając spodnie. Przeleciał wzrokiem po obu mężczyznach z pobłażaniem.
- Panowie, jeśli chodzi o ochronę i zabezpieczenia materiałów badawczych, to coś wam szwankuję. Następnym razem postarajcie się lepiej. - Mówił głosem obojętnym - beznamiętnie i leniwie. - A ja bym się z chęcią czegoś napił. - Przerzucił wzrok na rękę Lurta i z powrotem. - Miły pan z mewą chciał się czegoś dowiedzieć, a cela i kajdany nie służą bynajmniej miłej wymianie informacji. - Złożył usta w dzióbek, czując narastającą pewność siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Lis 25, 2012 4:13 pm

Zachowanie Lyvyego nie wzbudziło w obu mężczyznach lęku. Wyglądali raczej na lekko zirytowanych.
- Och, na Otchłań! Musiałeś zabijać Lurta?! Wiesz ile czasu zajmie nam zrobienie nowego? Ech... - westchnął ciężko pierwszy, krzyżując ręce na piersi. Drugi pokręcił tylko z niezadowoleniem głową.
- Pan z mewą.... masz na myśli Lotara. Wspominał nam o... tobie. Nie mogłeś wytrzymać chwilę w tym lochu? Chcieliśmy po prostu żebyś był bezpieczny i nie uciekł zanim z tobą porozmawiamy. Dobra, może nie jest tam za ładnie, ale przynajmniej nie było ryzyka że ktoś niepowołany cię zobaczy!
Obaj zachowywali się trochę tak, jakby pouczali niegrzeczne dziecko które stłukło wazon lub nabrudziło w kuchni. Śmierć strażnika wydawała się dla nich czymś niewiele większym od drobnej niedogodności, a fakt że nieumarły więzień wydostał się z lochu i czaił się na nich w ciemnościach wcale nie wzbudzał w nich strachu. Byli zdecydowanie albo bardzo głupi, albo bardzo pewni siebie. Pytanie tylko, czy za arogancją stało coś więcej.
- Wielcy bogowie... Lotar i tak chciał z tobą porozmawiać. Jeśli obiecasz zachowywać się grzecznie, możemy cię do niego zabrać tylko... ekhm... miałbyś coś przeciw wcześniejszej kąpieli? Wiesz, nie wyglądasz zbyt świeżo. Ta krew i w ogóle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Lis 25, 2012 9:44 pm

- W końcu jakaś konkretna propozycja! - Lyve zagrzmiał, zmieniając ton głosu. - Barana sobie ze mnie, mości panowie, nie róbcie, bo żeby zachowywać takie cudo jak ja, tylko żeby z nim pogadać, to skrajny idiotyzm. - Splunął na bok. - I z tą kąpielą. byłbym rad, jeśli byście zechcieli się pospieszyć.
Czuł wielką chęć zdrapania warstwy brudu z cielska. Ciekaw był jednak, z niezbyt pozytywną wizją, jak zareaguje na gorącą wodę. Miał nadzieję, że przypadkiem się nie rozpuści.
- I Lotar powiadacie, był na tyle sprytny, by mnie tu uwięzić, hę? - Wcale nie będąc zainteresowany odpowiedzą, starał się grać osobę pewną siebie. Opierając ową pewność siebie na możliwej nieśmiertelności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Lis 27, 2012 11:13 am

Jeden z mężczyzn zbył aroganckie zachowanie Lyvyego machnięciem ręki. Drugi - zdawało się - nawet nie zwrócił na nie uwagi, najwyraźniej wciąż zmartwiony stratą Lurta.
- Tak, tak... - mruknął tylko w odpowiedzi po rzucił szybkie spojrzenie do korytarza z celami. Najwyraźniej nie zauważył tam nic, co wzbudziłoby jego ciekawość, gdyż szybko wrócił do aktualnej sytuacji.
- Nie wiem czy spryt miał tu coś do rzeczy. Nekromanta tak sprawny jak on dość instynktownie radzi sobie z tru... osobami twego pokroju. Nawet jeśli jest w tak niedogodnej sytuacji, jak mistrz Lotar, trudno spodziewać się po nim czegoś innego.
Drugi obecny tym czasem zatarł dłonie, jak gdyby zrobiło mu się zimno po czym wykonał zapraszający gest w kierunku schodów wiodących w górę.
- Zechcesz udać się z nami do bardziej sympatycznych pomieszczeń?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sro Lis 28, 2012 9:54 pm

Taka reakcja na jego pełne ducha spostrzeżenia, wywołały głęboką irytację i urazę. Pewno, gdyby miał możliwość, zarumieniłby się intensywnie. Jak śmieją? Idioci, którym się wydaję, że nie wiadomo jaką mocą władają. Patałachy. Niech się potkną na tych schodach i poobijają sobie te czyste mordy. W wyrazie skrajnego niezadowolenia, założył na siebie ręce i naburmuszył minę. Już on nagada temu mewosrajcowi, czy jak mu tam... Lotarowi. Sukinwieprz. I pewno niecierpliwy. Nim się obejrzy, znowu go gdzieś wpakuje. Ale tym razem zamiast do lochu, to na stół operacyjny.
- Waszmościowie zechcą poprowadzić mnie do mistrza Lotara. - Uśmiechnął się niczym gwałciciel-psychopata. Będzie musiał po drodze albo na miejscucoś wymyślić. Skoro te patałachy nie chciały go słuchać, to mistrz zapewne tylko zapyta o parę rzeczy i ostatecznie zrobi z nim co chce. A dobrym kłamcą to Lyve był chyba jedynie w obecności tłustych cymbałów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Lis 29, 2012 1:12 pm

Pierwszy mężczyzna skinął głową i ruszył po schodach, Lyve za nim - drugi z "gospodarzy" zamykał cały pochód.

Trzeba było przyznać, że pomieszczenia na piętrze rzeczywiście robiły dużo lepsze wrażenie. Ściany były nieomal całkiem pokryte gobelinami oraz półkami na których pyszniły się przeróżne, misternej roboty bibeloty. Podłogi były wykonane z równo wyciosanych klepek ciemnego drewna, na nie zaś nałożono grube, puchate dywany które miękko tłumiły odgłosy kroków. Tu i ówdzie dało się dostrzec obrazy, przedstawiające jakichś wyniosłych i bogato odzianych mężów - jednych w zbrojach i z mieczami, innych strojnych po dworsku, trzymających księgi, zwoje lub astrologiczne przyrządy. Wokoło panowała cisza niezmącona prawie żadnym dźwiękiem, nie było też widać żadnych innych mieszkańców posiadłości - a ta musiała być ogromna, gdyż same korytarze pozwalałyby na organizację niemałego balu, tymczasem wszędzie pełno było drzwi prowadzących do bocznych komnat.
Wtem, prowadzący waszą cudaczną procesję mężczyzna zatrzymał się, przyłożył dwa palce do skroni, zamknął oczy i marszcząc brwi wyszeptał "tak". Tylko to jedno słowo. Wtedy też zmienił nieco kierunek i poprowadził was do drzwi o wielkich, ciemno-brązowych drzwiach, na środku których wyróżniały się dwie mosiężne klamki uformowane na podobieństwo głów jakichś straszliwych bestii.
- Tutaj... mistrz Lotar cię przyjmie. - rzekł krótko i nieco ponurym tonem, po czym wraz z kolegą po fachu stanęli po bokach, czekając na reakcję umarłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pon Gru 03, 2012 7:50 pm

Miejsce zrobiło na półtrupie niemałe wrażenie. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z równie udekorowanym pomieszczeniem, a jego wiejski umysł nie był w stanie nawet wyobrazić sobie czegoś równie bogatego. Ktoś, kto to wszystko posiadał musiał być osobą wyjątkowo. Choćby dlatego, że wpadł na pomysł, żeby położyć nadmiar miękkiej pościeli na ziemi, co by grzała też stopy, a obrazy wojowników powiesić na ścianie, aby odstraszały złodziei. Cóż za przebiegłość w wykonaniu gospodarza. Nic dziwnego, że udało mu się tak dobrze podejść Lyvego.
Nie dali mu się umyć. Będzie to chyba trochę nieuprzejme tak brudzić jakiś elegancki salon swoimi zakrwawionymi... zwłokami. Ale chwila, toż ważą się teraz losy jego resztek życia i dumy. Trzeba pokazać, w który pośladek mają go całować i wytłumaczyć jeszcze jak najprzyjemniej.
Z wigorem i determinacją wparował przez drzwi z zabawnymi klamkami w kształcie kalafiorów.
- Drogi mój towarzyszu Lotarze! Jak miło znów się spotkać! - Z nieszczerą życzliwością przywitał mistrza rzeźników-anatomów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Gru 04, 2012 8:37 pm

Pokój, a raczej komnata - cóż tu mówić - sala! - w której znalazł się Lyve stanowiła gabinet na tyle wielki, że wszyscy mieszkańcy niewielkiej wioski mogliby swobodnie się w niej zebrać i najdziksze hulanki i inne swawole wyczyniać. Ściany zakrywały wysokie po sufit półki z najróżniejszymi księgami, miękkie dywany rozciągały się od ściany do ściany, zaś po środku stał tytanicznych rozmiarów dębowy sekretarzyk, za którym rozpościerało się okno, przez które wpadało jasne światło.
Pomieszczenie było jednak zgoła puste - jeśli nie liczyć Sulikina i... znanej mu z wcześniejszej przygody na plaży mewy, która siedziała na dębinowym sekretarzu i w najlepsze czyściła swym dziobem pióra na jednym ze skrzydeł.
Ptaszysko widząc nieumarłego przekrzywiło z zainteresowaniem łeb na bok i rzuciło mu to samo pokpiwające spojrzenie które tak go wcześniej irytowało. Ptak zamachał obu skrzydły, wydał z siebie przeciągły pisk a potem - a potem - przemówił ludzkim głosem.
No, ludzkim może nie, z pewnością jednak były to dźwięki człowieczej mowy które, choć piskliwe i zniekształcone, pozbawione naturalnej intonacji, wciąż dało się zrozumieć.
- Zzzz Wzzzajemnoooościąąąą. - skrzeknęła -zzz wzzzzaaajemnoooością!
Mewa podfrunęła w górę i zręcznie przysiadła na szczycie oparcia wysokiego fotela ustawionego za meblem.
- Moooożżzeee uśsssssiądzieeesz? - rzekła, machnąwszy dziobem w kierunku siedziska na przeciw swego własnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Gru 06, 2012 8:31 pm

Targnęły nim brutalnie wrogie uczucia, kiedy do jego uszu doszedł głos ptaszyska. Wiedział, że pomimo braku odczuwania strachu, to zwierzę wywoływało naprawdę nieprzyjemne mdłości. Rzucił mu groźne spojrzenie, po czym usiadł na wskazanym miejscu. Rozsiadł się wygodnie. Nie czuł się tu obco. Nie czuł się też jakkolwiek zagrożony. Uważał to za bardzo dziwne, choć stwierdził, że skoro nie ma nic z grubsza do zaoferowania, by się uwolnić, tak też nie posiada nic do stracenia. Najwyżej go zakneblują z powrotem... najwyżej... Ta kombinacja myśli jednak popchnęła go do czynu wyjątkowo niezdrowo odważnego. Wstał i podszedł do ptaszyska, by zdzielić go w dziób krótkim, lekkim ciosem, aby wrócić potem z powrotem na swoje miejsce, cierpliwie oczekując Lotara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Gru 07, 2012 12:41 pm

Próba uderzenia ptaszyska nie powiodła się - mewa podskoczyła szybko, ze świetnym refleksem i podfrunęła pod sam sufit, przysiadając potem z powrotem na swym miejscu, gdy Lyve już rozsiadł się znów w fotelu.
Ptaszysko nastroszyło się, a sam Sulikin miał wrażenie że w jego małych, ciemnych ślepiach widoczny jest gniew.
- Takkk trrraktuuujessss gospodarza? Mnjeeee? L-l-lotttaraaa?
Wyskrzeczała z wyraźną irytacją w głosie (na ile to możliwe u mewy, rzecz jasna).
- Moggeeeee cięeee znowuu zamknąć w l-l-loooochu! Hsssssssssss......
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Gru 09, 2012 7:05 pm

Lekko się speszył. Mewa to Lotar? To kim do cholery był facet, który go obezwładnił? Chyba, że było to właśnie to ptaszysko... W jednej chwili obiecał sobie już nigdy nie ufać ptakom. Ani zwierzętom. Przenigdy.
- Na przepiórkę nieoskubaną! Czym żeś ty jest, do stu kurcząt, ptaku demonie?!? - Lyve złapał się za twarz w geście niezmiernego zdziwienia. - I czego ode mnie chcesz nim znowu będziesz próbowało mnie uwięzić w jakiejś norze, co zapewniam nie wyjdzie ci, bynajmniej. - Dodał na jednym wdechu, wciąż z gałami wyłupionymi w stronę zwierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pon Gru 10, 2012 9:04 pm

Ptaszysko gniewnie załopotało skrzydłami
- Jesstem L-l-lotarrrr! Arrrcy n-nekrrrromanta! -wysyczała złowieszczo (na tyle, na ile to możliwe przy tak szumnym oświadczeniu wypływającym z dzioba stworzenia znajdującego się dobre kilka szczebli ewolucyjnej drabiny niżej, niż gatunek z którego ty sam wywodziłeś swe pochodzenie.
- A chc-c-cę wiedz-dzy! Czyymmm jess-ssteś! T-to wa-wa-ważne! Możżże dzięk-k-ki tem-mu odzysk-kam moj-e ciał-o!
Mewa wybiła się w powietrze, wykonała imponujący przelot wokoło całego pomieszczania i z głośnym szumem skrzydeł opadła na blat sekretarzyka tuż przed Sulikinem. - Jeś-jeś-jeśli mi pomo-możesz, nagrrrodz-ę cię! Jeś-śli n-nie, pozzznasz, co to b-ból! Nie sss-pot-ka cię żad-dna krzy-wda, jak-k dług-go będzie-sz współpraco-wał zzze mną! - obiecał.
Ale czy można było zaufać komuś (czemuś?) takiemu? Poza tym, jeśli miał taką moc by uwięzić Lyvyego i uczynić mu krzywdę, biorąc wbrew jego woli cokolwiek tam chciał, czemuż miałby zniżać się do samej tej rozmowy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Wto Gru 11, 2012 10:09 am

Przemowa ptaka utwierdziła Lyvego w przekonaniu, że ktoś tu z niego sobie robi niezłe jaja. Nie dość, że obudził się w beczce jako chodzące zwłoki, to jeszcze jakaś mewa grozi mu, że go... zabije? Świat jest zagmatwany. Aż zatęsknił do swej dziwnej żony. Która pewno już nie żyła... Przykre.
- Jestem głodny, Lotarze. Jak o mnie zadbasz, to się dogadamy. - Ruszył przed siebie, aby zobaczyć resztę eleganckiego pomieszczenia. Głównie, by sprawdzić, czy aby na pewno są tu sami. - I powiedz mi, proszę, co takiego spowodowało, że jesteś... tym takim... ptasiorem? - Ostatnie słowo wypowiedział z nieukrywanym rozbawieniem. Liczył, że będzie mógł po krótkiej rozmowie poznać realne granice swojej swobody tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Gru 16, 2012 8:46 pm

Mimo wyraźnej kpiny, Lotar zareagował z powagą i godnością. Przynajmniej na tyle, na ile mało imponująca postać mu pozwalała.
- T-to klą-twa! Głu-glupia starrrra klą-klątwa! Przywoła-łem kied-d-dyś potęż-nego du-ducha! Z-z-zbyt pot-tężnego! Arrrgh! - nekromanta nagle przestał mówić, miast tego zaskrzeczał głośno. Potem, z jego dzioba popłynęła - już całkiem płynnie wypowiedziana - wiązanka słów, których t ucho rozdzielić ni wychwycić nie umiało. Głoski ich zdawały się płynne i obłe w takim stopniu, że tak jak w strumieniu jednej kropli wody od drugiej nie lza wydzielić, tak w jego litanii dźwięki płynęły razem, stapiając się w jedną masę. Gdy skończył - Lyve dostrzegł nagły błysk światła. Dziwnego, białego światła, które nie rzucało blasku. Zdawało się jakby skondensowane w jedną masę, która przekształciła ciało mewy w... mężczyznę.
Lotar - bo domyślałeś się, że była to jego "normalna' postać - był człekiem wysokim, postawnym, o wręcz posągowym dostojeństwie. Rysy jako wykute z kamienia, ostre i piękne. Włosy gładko układały się na jego skroniach i swą czernią lśniły migotliwie w blasku wpadającym przez okienne szyby. Ubrany był w prosty, granatowy strój, haftowany srebrzystą nicią w kwiatowe motywy. A gdy mówił - ach - jakaż różnica! Już nie irytujące krakanio-skrzekanie, lecz głos człowieka urodzonego do władzy. Głęboki, pełny i dźwięczny, taki, w którym po jednym usłyszeniu rozkochać się można. Obraz szlachetności rodzaju ludzkiego, w którego oczach pełgała jednak jakaś diaboliczna iskierka, a w uśmiechu czaiła się groźba przewrotnego poczucia humoru.
- Tak lepiej. - rzekł ukontentowany - przyjęcie tej formy kosztuje mnie wiele, ale na otchłanie, to lepsze niż udręka prowadzenia rozmowy w tamtej upodlonej postaci. Otóż widzisz, mój nadobny truposzu, jakiś czas temu miałem nieprzyjemność przywołać wyjątkowo irytującego ducha. Wyjątkowo! To ciekawa historia sama w sobie.. ale mniejsza o to. Ważne, że zaklęcie które miało mnie chronić nie zadziałało do końca jak powinno. Mała różnica semantyczna... i tak zostałem przeklęty. Czy to nasyciło twą ciekawość, jeśli i nie brzuch?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Gru 21, 2012 6:34 pm

Lyve wysłuchiwał i oglądał całe przedstawienie z nieukrywanym niesmakiem. Taki ptaszek, nie wystarczająco, że gdakał po ludzku, to jeszcze zmienił się w faceta? Czy czarów nie można wykorzystywać w bardziej efektywny sposób niż zamieniając się w mewę?
Co prawda niedokończona historia czarnoksiężnika wzbudziła zainteresowanie w umarlaku, jednak z pytaniem o kontynuację wolał poczekać, aż utnie dziadowi kończyny, by móc zjeść jego trzewia na żywca. Co by go jakoś nie zmagiczył czy zczarował...
Po krótkiej analizie pytania zakańczającego wylewne ględzenie, stwierdził, że gościu ma niemały problem. Co prawda chce go wykorzystać jak bezbronną dziewczynkę, jednak cel jest dosyć szlachetny. A ostatecznie innego wyboru nie ma.
- Niech ci będzie, panie Lotarze. Pech chciał, że panu pióra na dupie wyrosły i sra pan i leje tą samą dziurą. No ale czyjaś łaska zesłała mnie. - Dumnie wyprężył się Lyve, widząc, że dobrą przemową można zyskać wyższość nawet nad kimś o wiele potężniejszym.
Coś jednak nie dawało mu spokoju odkąd zobaczył ptaka po raz pierwszy: - Tylko czemu mewa, a nie jakiś inny, bardziej męski, dajmy tam... kogut? indyk?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Sty 03, 2013 9:39 pm

Lotar rzucił Lyvyemu gromowe spojrzenie.
- Bo to był duch morza. Uważał mewy za paskudne pasożyty i najwyraźniej uznał to za zabawne. Tak cholernie zabawne. Prywatnie nie znoszę ryb, o czym oczywiście nie wiedział, a co nadaje tej klątwie pewnego dodatkowego uroku. Tam, na plaży, zauważyłem jednak coś ciekawego, co i twojej uwadze pewnie nie umknęło. Twoje ciało... no cóż, gdy zżerasz żywe ciało, sam stopniowo wracasz do czegoś na kształt życia. Martwe zmienia się w żywe! Fascynująca metamorfoza. Gdybym mógł cię zbadać, może mógłbym sam wrócić do mojej postaci. A potem... potem... no cóż, mam już pewne plany!
Gdy mówił, jego gniew zdawał się stopniowo słabnąć. Coraz bardziej koncentrował się na swojej sytuacji, jego ton nabierał głębi i pasji. Widać było, że jest to dla niego sprawa ważna. Nie sprawiał też Lotar wrażenia człowieka, który lekko rezygnuje ze swych planów.
- Pytanie tylko, czy sam "chcesz" być częścią tych działań.
Sposób w jaki położył nacisk na słowo "chcieć", nie pozostawiał złudzeń, że istnieje tu jakieś szerokie pole do zastanowienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Sob Sty 19, 2013 11:34 pm

Natchnienie towarzyszące wypowiedzi czarnoksiężnika zdawało się Lyvemu wyjątkowo prześmiewcze. Gdy jeszcze patrząc się na jego dumną postawę obrazował sobie, że był on przed chwilą mewą, spazmy tłumionego śmiechu przeradzały się w chrumkanie. Spoważniał jednak, czując powagę sytuacji.

- Trzeba było nie dmuchać syrenek... - Nie powstrzymał się od bardzo uroczej uwagi, która poprzedziła szeroki i wyjątkowo szczery uśmiech. Wiedział, że igra z dumą Lotara. Zdawał sobie również sprawę z ryzyka. Coś jednak zepsuło się w nim odkąd wyszedł z beczułki. Otóż, choćby stał tutaj teraz srający ogniem smoczek i nawijał coś o chędożeniu morskich duchów oraz współpracy, co by pomóc mu się pozbyć tych dolegliwości wenerycznych, Lyve nie odczuwał by nawet najdrobniejszego napięcia czy nacisku. Jedyne, co myślał, to że sytuacja jest przykra. Takiego czarodzieja to mu nawet trochę szkoda. Choć ptaki to stworzenia dosięgające nieba na swych skrzydłach, to najwyraźniej taka zabawa szybko się nudzi, skoro Lotar woli być człowiekiem.

- Ale, mhm, drogi Lotarze, co ja z tego będę miał? - Obierając już całkowicie poważną i bezuczuciową twarz, rozpoczął dystyngowanie swą wypowiedź. - Lub raczej: co jesteś w stanie mi zaproponować, oczekując mojej współpracy? - Lyve ruszył w stronę najbliższego fotela. - Jako iż chyba nie myślisz, że przytwierdzanie mnie łańcuchem do muru i sugestie jakąkolwiek formą mocy czy przemocy zdołają coś wskórać? - Skończył wypowiedź z wzrokiem utkwionym w twarzy rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Sty 20, 2013 7:26 pm

Lotar wzruszył ramionami
- Może nie. Może tak. Kto wie - ja mam czas. Można by cię na ten przykład rozczłonkować i rozmieścić w kilkunastu różnych skrzyniach, zobaczyć jak dobrze będziesz się bawił. Albo przeciwnie! Karmić tak długo, aż wrócisz do ludzkiej postaci i znów zaczniesz czuć ból... ooo, to z pewnością ułatwiłoby dogadanie się!
Uśmiech na jego twarzy wydał się zrazu groźny, diaboliczny. Ruszał się lekko, powoli, jak pająk, owijający swą ofiarę w sieć. Z zabójczą gracją, nieśpieszną dostojnością łowcy.
- Ale mogę też coś zaoferować! Mogę na przykład... odtworzyć twoje ciało tak, by było wolne od słabości śmiertelników. Pomyśl - normalny wygląd, normalne możliwości, wszystkie rozkosze ciała na wyciągnięcie ręki. Bez widma starości, śmierci i bólu. Wszystkie zalety życia i nie-życia w jednym. Bogactwem i sławą cię nie kuszę. Z naszej rozmowy wnioskuję, że niewiele dla ciebie znaczą...choć jeślibyś nalegał i na nie...
Dodał ostatnie słowa ciszej, przeciągle. Klasnął jeszcze w dłoni.
- Ach. Swoją drogą - syrenka była tylko jedna. Niezłe są, ale nawet z ust jedzie im rybą. Długo trza się potem myć... ekhm, jeśli wiesz o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Sty 20, 2013 8:04 pm

Lyve zareagował kwaśną miną. Dostrzegając jak chorobliwym nastawieniem kieruje się czarnoksiężnik, z góry przewidział, że na pewno się nie dogadają. A robić go w konia nie zdoła zbyt długo. Zdecydował jednak, biorąc pod uwagę lekki brak opcjonalnych wyjść, że podpisze z Lotarem obustronnie korzystną umowę. Skoro gość liczy, że swoimi przyrządami i sposobami zdoła wycisnąć z niego sekret na ludzką formę, to niech sobie próbuje. Lyve skorzysta z czasu na planowanie i odkrywanie równocześnie swoich możliwości(toż umarlakiem był sobie tak, mhm, dopiero drugi dzień?). Później się zastanowi.
- Ach! Jednak masz coś, co z pewnością wynagrodzi mi moje poświęcenie. - Lyve zrobił krótką przerwę, nim dokończył zdanie. - Moc! Dokładnie taką, jaką ty dysponujesz! I nie próbuj się wymawiać, bo z pewnością znasz sposoby. - Starając się utrzymywać ową, dosyć kruchą jak na stosunek sił, pewność siebie, oparł dłonie na biodrach i dodał dumnie: - Ja zaś nie mam nic do stracenia. - Rzeczywiście poczuł wtedy to "nic". Naprawdę nie miał nic do stracenia. Innym może sprawiłoby to głęboką przykrość i już by ci czarnomyśleli. Lyve mimo wszystko uznał to za swoją przewagę w zbliżającym się toku wydarzeń i na słabą rysującą się przyszłość. A na dowód porwał najbliższą księgę, wyrwał z niej którąś ze środkowych stron i wsadził ją sobie pomiędzy pośladki, wracając do neutralnej postawy bez żadnego wyrazu twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pon Sty 28, 2013 7:04 pm

- Hm... - mruknął mag, wskazując na zdewastowaną przez Lyvyego księgę - To był jedyny istniejący egzemplarz. Bardzo cenny.
Powiedziawszy to, odwrócił się do nieumarłego plecami i zaintonował cicho jakąś melodyjkę - skoczną i przyjemną. La, lalala, la, la-la. Brzmiało jego nucenie. A gdy się odwrócił, jego oblicze było całkiem odmienione. Zdecydowanie nie przystojne ani urodziwe. Zdecydowanie też nie ludzkie. Jego ciało bardziej przypominało teraz to Sulikinowe - tyle że wyschnięte na wiór, sino-blade. Oczy płonęły czarnoksiężnikowi ognistą czerwienią, zęby miał czarne, ostre jak szpikulce - wyszczerzone teraz w odrażającej karykaturze uśmiechu.
- Chciałeś... hrrrr.... znać źródło mojej mocy...hrrr.. - syczał, charcząc i stękając przy każdej nieomal głosce - to i je hrrr... poznasz!
Wyrzucił przed siebie ramiona a całą komnatę zalało mleczno-białe światło.

Sulikin nawet gdyby chciał - nie zdołałby rzucić się do ucieczki, bo nie było gdzie. Blask zalał go wszechogarniającą falą, odzierającą jego umysł z całej przytomności i świadomości.

Gdy zmysły powróciły do niego - nie znajdował się już w dostojnej posiadłości. Leżał na nagiej, ciemnej skale. Nad nim migotały odległe gwiazdy, widoczne na mrocznym, nocnym niebie. Wokoło panowała cisza. On sam nie był skrępowany, nic też chyba mu się wielkiego nie stało. Wokoło jednak nie widział... dosłownie nic. Gdzie wzrokiem sięgnąć - tam tylko ta sama, szaro-bura skalista powierzchnia i nocny pomrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Czw Lut 07, 2013 8:54 pm

Lyve bez większych obserwacji doszedł szybko do konkluzji, iż ta zasrana mewa Lotar chce się popisać przed niego swą mocą. I co? Uwięzi go tu, aż z nudów zacznie się onanizować? A potem zaoferuje mu ultimatum: wychodzisz i dajesz moc, albo siedzisz. No. Przebiegły zaklęciokleta, krucy. Umarlak w jednej krótkiej chwili docenił swoją formę zgnilizny bez żadnych kompleksów i dylematów.
Tak też położył się na plecach, założył nogę na nogę. Dłońmi podparł głowę i zamknął oczy.
- Lotarze, mój kochany Lotarze! Widzę, że nigdzie ci się nie spieszy, skoro zdecydowałeś się na tak dziwny krok. Liczę jednak, że raczysz ruszyć dupsko i rozpoczniemy współpracę czym prędzej. - Mówił w przestrzeń nie pokładając nadziei w jakieś konkretne rezultaty. Nawiedziła go jeszcze myśl, że nie zbadał zbytnio tej nicości w której się znajduje. Ale wiedział już, że dekorator, który stworzył to miejsce, zostanie zatrudniony w jego warowni, gdy Lyve podbije świat i zostanie Złym Panem. A jeśli to Lotar, to obetnie mu nogi i wykastruje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Nie Mar 03, 2013 8:38 pm

Głos zabrzmiał głucho i szybko zniknął w pustce bez echa. Pozostała cisza.
Nic więcej się nie działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   Pią Kwi 05, 2013 7:00 pm

Smutno tak, stwierdził Lyve po krótkiej chwili. Choć wraz z małą refleksją uderzyła go głębsza myśl - a co jeśli absolutny władca świata też jest taki samotny? Przecież logiczne, że gdy wszystkich zniewolę, to nie będę miał zaufania do nikogo, by zezwolić mu na towarzyszenie mi. Rambadjathash wstał, otrzepał i wykrzyknął ponownie:
- To ja stąd idę, skoro tak. - Splunął na ziemię i ruszył dziarskim krokiem w stronę, która wydawała się najbardziej oświetlona w tej dziurze. - Przemyśl to sobie i zastanów, co ty byś zrobił na moim miejscu! To że się jest zaklętym w srającego jajami ptaka, to jeszcze nie jest finalne dno, o nie! - Prowadzenie monologu w mroku dodawało Sulikinowi otuchy. Nie chciał sobie tego uświadamiać, ale tak naprawdę nie ufał tej ciemności tak do końca. Nie żeby się jej bał, czy coś... no ale się bał, bo inaczej nie gadałby jak chory dziad do kanarka. - Czasami się zdarza, że jest się samotnym, gdy osiąga się cel! A ciebie to zaiste czeka... capie zgrzybiały. - Ostatnie słowa powiedział sam do siebie w konspiracyjnej tajemnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin   

Powrót do góry Go down
 
Rambadjathash Solamonota Budik-to Sulikin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Systemy autorskie :: Ósemka Mieczy :: Przygody-
Skocz do: