/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 T-M-B

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: T-M-B   Pon Sie 13, 2012 8:20 pm

Kur zapiał raz, drugi trzeci. Kury zagdakały. Słychać było odgłosy skrzypiącego drewna, cichy chlupot wody. Ptaki śpiewały radośnie a słońce zaglądało do niewielkiego pokoju na poddaszu przez prostokątne okienko, oraz liczne szpary w ścianie zbitej z kiepsko oheblowanych desek.
Ach! Słońce! Jakże jasne, radosne! Jak pięknie pyłki i drobiny kurzu w jego promieniach tańczyły niesione lekkimi podmuchami przeciągu!
Radość z tego widoku trwała mniej więcej ćwierć sekundy, nim młodzieńcze gardło ścisnął ukryty gdzieś w duchu wampiryczny lęk.
Schować się! Zakopać! Schronienie! Nawał myśli przesyconych paniką przemknął z prędkością błyskawicy pod młodzieńczą czaszką. Szczęśliwie, ten zalew lęku ustąpił szybko. Ciało nie stanęło w płomieniach i nie obróciło się w pył - a to był niezły początek. Chwila opamiętania. Ach, nowe ciało nie było przecież nieumarłym naczyniem podtrzymywanym czarnoksięską mocą. Mimo wszystko, gdzieś z oddali, demoniczna dusza spoglądała na zalany światłem świat z obrzydzeniem i niechęcią jakiej człowiek przyzwyczajony do czystości mógłby doświadczyć spoglądając na swój salon utopiony w gnojowicy.

Coś łupnęło głośno. Odruchowy obrót głowy. Drzwi. Lub raczej zwykła, nierówno ociosana deska na topornych zawiasach z brązu która je imitowała. Jeszcze jedno łupnięcie. Męski, nisko głos.
- Tomasz, ty leniwy pomiocie osła, ruszaj dupsko i do roboty!
Ach, zapewne jakiś domownik grubaska o trzech duszach!

Z jakiegoś powodu Mirosław czuł że chwilowo jest u steru tego nieco pokracznego i ociężałego okrętu. Balbi wycofał się chwilowo. Dziwnie bez słowa, kryjąc się w mroku obrzeży umysłu. Nawet nie próbował walczyć! Dziwne.

- ... masz być zaraz na dole, albo tak cię spierę że na dupsku do przyszłego lata nie usiędziesz!
Kroki. Cichsze i cichsze. Znowu tylko odgłosy z zewnątrz. I to słońce. Przereklamowana sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pon Sie 13, 2012 10:17 pm

- Cóżeś mi uczynił, że się tak zwykłego słońca lękać począłem?! Przecież to JA! Mirosław Rokietnik Upiorem zwany! JA! Najwyższy z wampirów! TO JA! Stworzyłem Auberona! Tego niewdzięcznika! Tego złodzieja! TO JA! Powinienem być SZÓSTYM MIECZEM! Przecież JA się NIE BOJĘ słońca! Bałem się go będąc wampirzątkiem! WIEKI TEMU! JESTEM CZYSTĄ, ZIMNĄ KRWIĄ!!!
- Co tam bełkoczesz, pierdoło?
- Przestaniesz mnie obrażać, czarci pomiocie?
- Jak się przestaniesz zachowywać jak truchło, to może pogadamy. Teraz rusz, waść, dupsko, bo zaraz będziemy je mieli sprane...
- A to problem?
- Na Szatana czy ja ci wszystko muszę tłumaczyć? To ciałko ma czucie małego dziecka. Jak dostaniesz klapsa w ten tłusty na dodatek jeszcze zadek, to będzie cię "szczypało", tak jak "szczypały" cię płomienie piekieł. If you know what I mean...
- I znowu ten język diabli!
- Po prostu zejdź. Ja idę spać!
- Bezczelny! Paskudny!
- O. Nadajesz mi nowe tytuły! Dziękuję! A teraz zamilcz mój pierwszy, nowy wyznawco!
- RAAAAAAAAAARGGG!!!
- Ślicznie udajesz pieska. Róbże wreszcie, co ci tamten każe i daj mi spać.
Nic już poczwarze nie odpowiedziałem
Okazując tym samym swoją wyższość,
Bo to ja mądrzejszym się okazałem!
Ja ten pojedynek wygrałem - milcząc!
Ha! Kolejne zwycięstwo! I to nawet z demonem! Tylko ja tak umiem! Ale do historii wracając zszedłem tam, gdzie mnie ten głos parszywy wzywał. Pora było rozeznać się w nowej a jednocześnie nad wyraz kuriozalnej sytuacji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Sie 15, 2012 12:00 pm

Gdy tylko przekroczyłeś próg pokoju Twoje serce załomotało a dłonie zrobiły się zimne. Dreszcz przebiegł przez całe młode ciało wstrząsając lekko fałdkami tłuszczu. Coś było nie tak, ale jeszcze nie wiedziałeś co. Przypominało to ciepłe objęcia słońca dotykające samej wampirycznej duszy - bardo nieprzyjemne, ale znośne. Co gorsza jednak - uczucie wzmagało się w każdym uczynionym krokiem.
Korytarz wyglądał dość skromnie - ale zdecydowanie był obszerny i dobrze wykonany jak na wiejskie standardy. Podłoga była solidna, zbita z równo ociosanych desek, wydeptanych do gładkości przez lata użytkowania. Kawałek dalej znajdowały się schody prowadzące na dół - ach, więc to było piętro!
I to skrzypienie drewna połączone z chlupotem wody. Młyn! Gdy zszedłeś na dół, skąd dobiegały odgłosy jakiejś rozmowy paskudne uczucie towarzyszące ci od momentu opuszczenia pokoju wzmogło się jeszcze.
Akurat jakaś pokaźnych rozmiarów matrona w szarym fartuchu rozprawiała głośno z młodym mężczyzną. Który płonął. Brunet - najwyżej dwudziestokilkuletni, ubrany w prostą, brązową tunikę i wysokie skórzane buty zdał ci się otoczony złotymi falami płomieni roztaczających wokół pulsujący blask, który - o dziwo! - nie dawał żadnego rzeczywistego światła. Jego rozmówczyni też zdawała się tego nie dostrzegać, lub po prostu nie zwracać na to uwagi.
Oboje spojrzeli w twoją stronę. Ognisty zachował milczenie, choć nieco podejrzliwie zmarszczył brwi. Kobieta rozwarła zaś japę jakby chciała pożreć cały świat i zaczęła wykrzykiwać ku tobie:
- Ty nicponiu! Leniu śmierdzący! Niecnoto jedna, o której to się za robotę zabiera, e? Twój brat już dawno ojcu pomaga a ty się wylegujesz tylko?! No, mowę ci odjęło czy nogi odpadły? Na co czekasz?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Sie 15, 2012 11:27 pm

- Baalbe... Znaczy się Balbi! Wstawaj! Rzeknij - co to?!
- Ja pier... Nie wiem, wygląda jak jakaś aura. Albo anioł, albo czarnoksiężnik. Ewentualnie jeden z naszych... Nie wiem... Nie chce mi się przyglądać. Wiesz? Transport nas obu z piekła był trochę męczący, a ja jestem PIERDOLONYM IMPEM! Daj mi się zregenerować z łaski swojej... Nie przejmuj się tym bucem... Albo nas oleje, albo zacznie za nami leźć i coś gadać. Chyba masz język w gębie. W umysłowym sensie oczywiście... Jeśli mu będzie zależało - i tak mu w tym okręcie nie spierdolimy. Jeśli nie - to jebać go i jego rodzinę do trzeciego pokolenia wstecz. A kobiety we wszystkie trzy otwory. O. Daj mi spać!
- Ale on na nas patrzy!
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz... Dobry Szatanie, toć ty się jak dziecko zachowujesz... Struclo jedna!
- Idź spać.
- Idę.

- Eeee... Pani matko, rostomiła - rzekłem na zewnątrz. To było dziwne uczucie... Mówić takimi małymi usteczkami i słuszeć piskliwy głosik... Ech... Młodość moja mi się przypomniała! Och! Jakimż urwisem byłem! Ale moja matuś mnie kochała! I na ręce brała i przytulała! Jako miło nam razem było...
Ojej! No tak. Ekhem...
- Wskaż mi, gdzie brat i ojciec moi ciężko pracują, cobym mógł ich wspomóc w robocie! Przepraszam, żem tyle zabawił, ale tak trudno było się obudzić... Obiecuję ja pani matce, że aby zadość uczynić mej nagannej postawie wykonam trzysta procent normy! I zrobię wszy...

- Ja pierdolę! Daj mi to!
- Miałeś spać, czarci pomiocie!
- Ale usłyszałem co ty gadasz! JESTEŚ CHŁOPEM! CHŁOPEM, PIZDO GŁUPIA! A z resztą i tak już po ptokach... Nie wiem jak nas z tego wykaraskasz, a z resztą... Idę spać.
- To idź, a nie jeno opowiadasz o tym...

- I zrobię wszystko, coby pani matce miło było! Kwiatków narwę, wianek uplotę...
I piosnkę zaśpiewam przed snem mej matuli!
Coby jej łacno się w czas nocki spało!
Syneczek panią mamę do snu utuli!
Byś smacznie spała aż przybędzie rano! - Ach! Mama... Roześmiałem się na głos. Jak miło znowu mieć mamę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Czw Sie 16, 2012 9:10 pm

Oboje milczeli. Można by odnieść wrażenie, że kobiecinie szczęka opadnie za chwilę do samej ziemi z zaskoczenia, a oczy wylecą z orbit tak daleko że przyjdzie ich szukać po całym obejściu.
Płonący zbliżył się do niej o krok, schwycił ją uspokajająco za ramię. Spoglądał ku tobie teraz z jeszcze większą ciekawością. Ba! Wręcz podejrzliwością. Tymczasem mogłeś podziwiać feerie barw tańczących wokół jego palców spoczywających na ręce matuszki. Złote, srebrne, szkarłatne i białe płomienie skakały wokoło, zwijały się i wystrzeliwały wyżej i wyżej, przygasały na chwilę tylko po to by znów rozbłyskać; pulsowały w równym rytmie bicia ludzkiego serca jakby były częścią żywego ciała.
- Czy mogę... - zaczął ów mężczyzna, głos jego niczym grom zadzwonił ci w uszach - porozmawiać przez chwilę z synem waszym? Oczy w oczy? - dodał jeszcze. Ledwo echo pierwszych głosek ucichło, a łatwiej było ci znieść jego mowę. Zdałeś sobie sprawę, że ton jego jest całkiem zwyczajny, ni to niski ni wysoki, raczej miękki i przyjemny. Mimo wszystko, gdy po raz pierwszy dobiegł twych uszu było to jak cios obuchem w potylicę.
Matka (jak się domyśliłeś) twa skinęła tylko głową, mina jej zaś sugerowała że nie ma najmniejszego pojęcia o co chodzi i dlaczego ów nieznajomy nagle się tobą zainteresował.
- Oczywiście, wielebny. - wykrztusiła jedynie.
Tamten ruszył już jednak ku drzwiom, szybkim, równym krokiem. Skinął jeszcze na ciebie ramieniem.
A więc duchowny! Sądząc po zachowaniu jego rozmówczyni, darzony sporym szacunkiem. Lub przynajmniej taki, któremu obawiano się odmówić. Spoglądała jeszcze przez chwilę na ciebie, raz po raz otwierając i zamykając usta, jak gdyby wyrzec coś miała. Nic jednak nie powiedziała, sapnęła jedynie i cofnęła się ustępując miejsca mężczyźnie, rzucając ci przy tym zaniepokojone spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Wto Sie 21, 2012 8:34 am

Duchowny... No żesz ja pierdolę, kurwa mać, wiwat wszystkie stany...
- Chuju, głupi... - jęknąłem do tego idioty. - Oddawaj!
- Nooo... Bierzże... I tak nie rodzi się w mej głowie pomysł jak to zdziałać żeby się uwolnić z naszej wyjątkowo nieprzezpiecznej sytuacyji - odparłem współlokatorowi znienawidzonemu...
- No to dawaj wreszcie!
- To bierz!
- No... Kurwa mać... - wysapałem - Próbuję! - naprawdę zacząłem wytężać całą swoja wolę żeby przejąć ster nad ciałem, ale chyba byłem zbyt osłabiony... Frajer pierdolony! Musiał nas wpierdolić w takie bagno! - Ale to ty nie chcesz oddać!
- A jak to się robi w takim razie?
- Ja pierdolę... Gdzieżeś ty się chował? Chyba w Turkmenistanie...
- Nie! Nie spędzałem mego żywota w żadnym kraiku w piekle! Przestańże wreszcie implikować mi kłamliwe twe łgarstwa!
- Dobry Boże... W co ja się wpakowałem...
- W co ty mnie wpakowałeś!
- Ufff... - sapnąłem. Sytuacja była naprawdę ciężka. - Żeby oddać ciało - musisz "wyłączyć" swoją świadomość. Musisz zacząć zachowywać się trochę jakbyś chciał zasnąć... Ale jednocześnie - jakby to powiedział Hartmann, musisz się wyrzec swojego ego... Zupełnie je wyłączyć... A w twoim wypadku, truchło... To chyba będzie trudne...
- Dla mnie nic nie jest trudne! I przestań mi mówić o filozofach piekielnych!
- Zacznij się więc zachowywać jakby ciebie nie było. Pozwól wolnym, ciepłym myślom opanować twoją jaźń... Oddaj się nie twoim myślom! Oddaj się cały! Utoń w nich! Utoń w tej mrocznej sferze twojej-nietwojej osoby! Wyjdź poza twoją osobę! Połącz się z mądrością całego świata! Ja jestem tą mądrością! Ja ci wskażę drogę! JESTEŚ MÓJ!!!
- Co?!
- Przepraszam... Poniosło mnie trochę... Ehhh... Stare czasy...
- No... Ale to co mam robić?!
- Zachowuj się jakbyś nie istniał!
- A... Ale jak to zdziałać?
- Ale, ale, ale... Same pytania żadnych odpowiedzi!
- To ja bym mógł to rzec...
- Czułeś kiedyś, że przestajesz być sobą? Że jedynie obserwujesz własne zachowania?
- Eeee... Chyba nie...
- Nie no, ja zaraz zwariuję!!! - wziąłem parę głębszych oddechów. - Wiem - zacznij tworzyć. Tylko jebnij dużo metafor i w ogóle daj się nieść słowom.
- Ale że co?
- SRO, KURWA MAĆ, JEBAKO LEŚNY!!! ZACZNIJ TWORZYĆ! COKOLWIEK! WIERSZ, PIOSENKĘ, CHUJA Z BALONA MOŻESZ NAWET SKRĘCIĆ BYLE FIKUŚNIE!!!
- Ale to tak teraz?
- Nie. Jutro...
- Nie umiem na zawołanie...
- Dobra... Wiesz co? Poczekaj aż ten się wystarczająco oddali - jak zacznie się odwracać w naszą stronę - żeby sprawdzić czy idziemy - daj dyla. I tyle.
- Aleś plan umyślił...
- A masz jakiś lepszy?
- Nie.
- I nie martw się, pokombinuję żeby przejąć to ciało jak ty będziesz biegł...
Cóż za ciężkie stworzenie do współpracy... Tak się zacząłem zastanawiać czy Satanael nie chciał się mnie pozbyć z piekła... Za dużo wiedziałem... Za dużo bruździłem wszystkim innym... Pewnie przyszły do niego liczne skargi... Upiekł trzy pieczenie przy jednym ogniu, cwaniak jeden... Pozbył się mnie, który mimo że słaby jak wróbel - miał na wszystkich haki. Do tego sprawił że sam odszedłem z tym ukontentowany - sądząc, ze zrobił mi wielką łaskę. Nie wykłócałem się, nie robiłem problemów i jeszcze byłem mu wdzięczny... No i pozbył się najgorszego z możliwych więźniów, który karę zamieniał innym duszom w jasełka...
Weź i zaufaj komukolwiek... Dużo łatwiej było, jak obaj byliśmy aniołami... Myślałem, że to przez wzgląd na tamte czasy...
Dobra... Starczy już tych bzdurnych rozmyślań! Trzeba skupić się na tym, by wyczuć dobry moment na przejęcie tego okrętu!

A więc czekam aż duchowny zatrzyma się lub obracać zacznie i zmykam w te pędy tedy.
Za siebie - gdziekolwiek, gdzie droga poniesie... Bo trzeba uniknąć tej niechybnej biedy...
A bieda - jako ten demón mówi - czeka nas jak przyjdziem do duchownego...
Ja tam się ich jako wąpierz się nie bałem - ale nie byłem ja bratem Złego...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pon Sie 27, 2012 9:34 pm

I pobiegliście. Ach, ten wiatr we włosach, ach to uczucie pędu! Ach ten słodki smak prędkości, gdy młode, zwinne ciało mknie nieskrępowane przez świat niesione siłą swych wspaniałych mięśni! No cóż - tego wszystkiego właśnie zabrakło.

Ciałko choć młode - z pewnością nie należało do herosa. Kilkadziesiąt metrów i już odczuliście zadyszkę. Zrobiło się gorąco, coraz gorzej było z równowagą. Jak na złość, pojawił się przeszywający ból w boku. A przecież tę prędkość trudno było nawet nazwać biegiem! Ledwo szybszy marsz, trucht może! Cóż, trza było się chyba pogodzić z ograniczonymi możliwościami. Popychając swe członki siła woli do dalszego ruchu udało wam się jednak zyskać trochę odległości.
Strumień i młyn były dość daleko. Przemierzyliście w sumie całkiem spory kawałek, przez jakieś rzadkie krzaki, niewielkie wzgórze, prostopadle do ścieżki biegnącej do obejścia. Wreszcie, zdyszani, mokrzy od potu dotarliście do linii drzew. Najpewniej jakiegoś lasku. Wsparliście się dłonią o wysokie, stare drzewo, starając się ignorować mroczki w oczach.

Spojrzeliście za siebie. Dziwnego duchownego nigdzie widać nie było. Najwyraźniej nie pobiegł za wami. Ach, chwila wytchnie...

- Cóż tak uciekasz ode mnie, słonko ty moje, skowroneczku, serduszko ty śliczne? - usłyszeliście nagle kpiące słowa. Dziwne. Nigdzie wokoło nie było widać nikogo. Głos zaś dobiegał jakby... z góry?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Wto Sie 28, 2012 9:21 am

- Kurwa...
- Cóże?
- To albo jakiś zajebisty klecha, albo naprawdę coś z nim nie tak... Uważaj, co pleciesz i wreszcie, do cholery, spróbuj mi oddać to pierdolone ciało!
- Ehhh...

- Nie uciekam - ooooddech. -jeno biegam sobie! - oddech. - Ja przed nikim nie zmykam! - odpowiedziałem na zewnątrz. I wziąłem parę haustów powietrza głębszych, coby móc mówić bez tych przerw denerwujących. - Bieg dla zdrowia dobry, a to ciałko grube - złapałem za tłusty brzuch i podniosłem trochę. Puściłem. - Lza go stopić, coby lepiej matuli mej służyć! Czemuś mnie gonił? Wraz ze mną chcesz pohasać po polach i łąkach, gwiazdeczko, aniołku, kapłanku, ślicznotko, pachnioszku, ciuciubabko, kij ci w oko? - skończyłem jak tylko jadowicie byłem w stanie! Nie będzie drwił z mej osoby! Nawet jak sobie umie latać czy przenosić w przestrzeni! Kiedy skończyłem - rozejrzałem się, by tego dziwaka namierzyć. Zdałem sobie tedy sprawę - że nawet nie wiem, gdzie jest, a to nieprzezpiecznie...

Ekstra... Zaraz zdechniemy obaj... Muszę jakoś zyskać kontrolę nad tym ciałem... Muszę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Wto Sie 28, 2012 7:22 pm

A tu wielebny nasz siedział sobie radośnie na gałęzi drzewa, o które raczyliście się wesprzeć. Machał wesoło nogami i uśmiechał się ku wam złośliwie. Piękny był to widok - płomienie wokół niego tańczyły wokół liści, ich tęczowe barwy zlewały się z soczystą zielenią pląsając w najlepsze i nie czyniąc roślinie najmniejszej szkody. Nie dane było jednak cieszyć się tym obrazem zbyt długo.
Mężczyzna zeskoczył płynnie z konara na ziemię - kilka metrów to było, ten jednak wylądował na prostych nogach, nie zachwiał się przy tym ni krztyny. Zbliżył się o krok, zachowując jednak pewien odstęp.
- Słońce ty moje, promyczku księżycowe, gwiazdeczko złota - rzekł głosem słodkim jak miód - nie wkurwiaj ty mnie, bo jeszcze na kolację gulasz zjem. Z twojego czarnego serca! - ostatnie słowa, choć wyraźnie były groźbą brzmiały tak przyjaźnie, były tak cudownie przesycone przyjaźnią i miłością! Aż dziw było że te dwa przekazy różnić mogły się w tak wielkim stopniu.
Duchowny przeczesał włosy otwartą dłonią. Z czupryny zdawał się sypać snop barwnych iskier, które zataczając kręgi opadały w trawę i znikały.
- Mówże mi zaraz, ktoś ty i czemu zająłeś tego bachora! I bez wybiegów, moje ty ciasteczko miodowe, iskierko złota, koteczku puchaty. Wylecisz precz z tego ciała nim zmrok zapadnie, ale może to być mniej lub bardziej nieprzyjemne, więc współpracuj lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sob Wrz 01, 2012 10:43 am

- NIE MÓW!

Wyprostowałem się dumnie pierś swą wypinając:
- Jam jest Mirosław Rokietnik, Upiorem zwany! Wszak po cóż mnie pytasz, cyraneczko srebrzysto-bursztynowa, skoro wiesz, że me serce czarnym jest niczym źrenica nietoperza? Drżyj przed mym gniewem! Drżyj przed mą potęgą! NA KOLANA, RO-BA-KU! Za te drwiny winnem rzyć twą przebrzydłą na PAL nadziać! Ale w mej łaskawości daruję ci dziś tę zniewagę, jeśli HOŁD MI ODDASZ!

- JA PIERDOLĘ! Czy Ty nie możesz MYŚLEĆ?!
- On mnie obraził...
- Ja ciebie cały czas obrażam...
- Ciebie to ja już wdeptałem w ziemię mem słownictwem kwecistem a zachowaniem dumnem! Udawać sobie możesz! Poza tym, nie mogę twojej przebrzydłej czarciej osobie zrobić nic więcej! A chętnie bym zrobił...
- On jest dziwny! Możliwe, że to demon! A do tego niebezpieczny! Dobrze wiesz, że jesteśmy nieprzewidywalni!
- Ha! Owszem - jestem nieprzewidywalny! Jedyny i niepowtarzalny!
- Nie ty, moronie... MY- DEMONY! Nie mamy żadnej mocy... On może nas rozszarpać na strzępy... A nawet jeśli to nie demon - wkurwiając go nic zyskamy jedynie kłopoty! KURWA! ODDAJ MI TO CIAŁO!!!

Ale nie... Dobra! Jest możliwość! Staram się skontaktować telepatycznie z tym dziwakiem... Jeśli jest demonem na mocy paktu piekielnego #362 powinno się udać. Wszyscy mamy przecież kanał, który pomaga nam na sprawne operacje... Dzięki ci Baalberytowa pamięci! Chociaż to ze starego mnie zostało...
Zły Lucyferze... Kiedy to ja go używałem po raz ostatni? Mam nadzieję, że z podświadomości idzie się kontaktować... Przy jednoczesnym osłabieniu jeszcze... Cóż - spróbować nie zaszkodzi. Gorzej chyba już nie będzie... Jakiż to był mój pseudonim operacyjny? A! Ehhh...
- Żółta Kaczuszka sześć i jedna ósma, Żółta Kaczuszka sześć i jedna ósma, jak mnie słyszysz, odbiór? Nie rób nic głupiego! Dostałem to ciało od Sataneala. Jestem razem z tym dzwońcem, co się przed chwilą przedstawił w jednej skorupie... Podaj krąg, kohortę i oddział... Jak mnie słyszysz, odbiór?
Jeśli w ten sposób nie pójdzie próbuję użyć zwykłej telepatii, przy czym przybieram głos kobiecy:
- Halo? Jestem uwięziona w tym ciele! Proszę nie rób mi nic złego... Jeśli go wygnasz albo zniszczysz to ciało - ja również zginę... Nie krzywdź mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sob Wrz 01, 2012 4:48 pm

Z jakiegoś powodu dziwny duchowny zdawał się nie brać do siebie usłyszanych przechwałek. Jego oblicze wyrażało wciąż tą samą, niezachwianą pewność siebie. Ba! Wszelkie przechwałki i groźby sprawiały że na jego ustach tańczył ironiczny uśmiech. Nie przerywał, nie odzywał się, tylko patrzył.
Pewien efekt wywołał jednak demoniczny kontakt. Mężczyzna zmrużył oczy, zmarszczył brwi, widać było że napiął mięśnie. Mimo to, radosne lekceważenie wciąż było obecne w jego spojrzeniu. Wyraźnie "usłyszał" wszystko, skinął bowiem spokojnie głową - odpowiedział jednak normalnie, swymi ludzkimi ustami.
- Ach, dwie wisienki na jednym cieście. Jakże to słodkie! - wysyczał - A jakże ciekawe! Jakże rozkoszne! Jako dwie ptaszyny w jednym gniazdku! A jakie one psotne, jakie rezolutne, jakże śmiałe! Ale tylko jeden diablik w tej dwójeczce, imię drugiego, czy prawdziwe? Znane moim uszom, oj znane, jak łyk octu po szklance wina mi brzmi! Wampir?! I to tak stary! Cóż za szansa, cóż za rozkosz dla mej udręczonej duszyczki! - Płomienisty płynął swobodnie w swych przemowach i zachwytach; kierował je przy tym zdecydowanie sam do siebie - nie do ciebie. Typowy gaduła. I to męczący do tego.
- Nawet nie wiesz... wiecie? Jakąż dobrą nowiną dla mnie jesteście, o złoci. Dla waszej przyjemności, możecie mnie nazywać Złoty. Byłoby niegrzecznie się nie przedstawić, czyż nie? Twój towarzysz, komarzątko ty urocze, krwiopijusiu błyszczący, pytał mnie o moje miejsce w szeregu. Ale pewnieś go słyszał? A może nie... ważne to? Ku waszej ciekawości - pytanie dobre, ale ze złym założeniem. Nie w tej stronie szukacie. - zamilkł, i delikatnym ruchem wskazał palcem na niebo. - Po kilku tysiącleciach nawet demon czasem zmieni front. Rzadko. Satanael was tu przysłał. O szczęśliwy losie, wprost pod nosek zdrajcy który zdradził zdrajcę! Zabawicie mnie? Powiecie, czego tu chcecie zanim was wystrzelę do domciu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pon Wrz 03, 2012 10:00 am

Jebana szmata! Ale, ale... Zaraz! Przecież ja też jestem... byłem aniołem! To jest myśl... Odzyskam chociaż część mojej mocy w stary sposób! Raczej mnie to bardzo nie zmieni, bo przekonania swoje mam... Chociaż... Po tym wszystkim... Może warto byłoby wrócić do Ojca? E! Durny ja... Ten gnój jest młody i w Niebie niewiele znaczył... Ja jestem odwiecznym synem marnotrawnym... Eh, Tatuś, ale Ty się na nas musiałeś zawieść...

- Szansa jedna na milion... Umiesz dobrze kłamać?
- Ja wszystko umiem!
- Ta jasne... Słuchaj - wersja jest taka: wkręciłem Satanaela, bo już nie chcę być w piekle. Wróciłem tu z tobą żebyśmy odkupili nasze winy jak zwykły człowiek!
- Odku... co?!
NIGDY NIE ŻAŁOWAŁEM! I ŻAŁOWAŁ NIE BĘDĘ NICZEGO!
NIE WIEM CZYM JEST LI WSTYD! CZYM JEST LI TROSKA O BLIŹNIEGO!

Jak tylko zaczął tę swoją poetycką perorę spróbowałem przejąć wreszcie to ciało... Czułem, że za każdym razem zaczyna czerpać z podświadomości, kiedy wypluwał z siebie te wersety... A nuż się wreszcie uda...
Jeśli tak, powiedziałem wreszcie ustami okrętu, a jeśli nie, jak najszybciej kanałem - tak żeby zdążyć przed jego kolejną epicką kłapaniną:
- Owszem, Satanael dał nam to ciało, ale pomyśl chwilę po co nam ono... Może i byłeś pierdolonym autsajderem, ale w tym momencie po prostu porażasz swoją ignorancją... Żółta Kaczuszka sześć i jedna ósma... Naprawdę NIC Ci to nie mówi? Z tej strony Baalberyt, chciałoby się powiedzieć, czerwiu! - nie wiem, jak mi to przez gardło przejdzie, ale pora uderzyć w PATOS - Lecz ja dziś rzeknę Tobie... - BRACIE! Albowiem wykorzystałem Szatana! Pragnę odkupić moje winy na drodze tradycji! Z pomocą tego oto ciała, żyjąc jak człowiek, przez nienawiść do którego do Piekieł wraz z braćmi mymi strąceni zostaliśmy! I wziąłem ze sobą najgorszego z grzesznych żeby on również zmuszonym do odpokutowania swych win został! Zważ na me słowa, Bracie - niosę dwóch grzeszników do Wrót Niebios, błagając o przebaczenie! Na mocy słów Pana:

"Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie szuka tej zaginionej, aż ją znajdzie? A kiedy ją znajdzie, bierze ją z radości na ramiona. Po powrocie do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów i mówi im: <<Cieszcie się ze mną, bo znalazłęm moją zaginiona owcę>> . Mówię wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika. który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia."

"A syn rzekł do niego: <<Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem>>. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: <<Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się>>.

"Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam (...) ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę."

Nas jest tutaj dwóch grzeszników! Najgorszych! Chcemy odkupienia - nie waż się odebrać nam tej szansy! Grzechem śmiertelnym będzie nam odmówić!

Phi! Będę ja słuchaj tej poczwary demoniej... Dobre sobie...
- Z wnętrz piekieł wypełzłem niczym smok z mrocznej groty!
Będę palił, grabił, pozbawiał dziewki cnoty!
Jestem grzesznikiem? O nie! To Niebo zgrzeszyło!
Nie robiąc mnie swym PANEM wiele zawiniło!
Świat ten zdobędę! Wszystko swym cieniem ogarnę!
Równo - to co jest piękne! I to co jest marne!
A kiedy świat cały zapiszczy pod mym butem,
Anioły wszelakie zbezczeszczę moim FIUTEM!
Po wdarciu się do niebios, co jest oczywiste!
Przerobię je! Zadepczę co ładne i czyste!
I ogromny kasztel postawię w boskim tronie!
Jeśli się kto przeciwi - w piekła strącę tonie!
Po całej zabawie - w rzeczone piekło skoczę
I wszystkie szatany wodą święconą zmoczę!
Kasztel też postawię - na tronie Lucyfera!
Prawda to li, że niecna ze mnie jest przechera?
Spierdalaj więc demonku, pókim dobry jeszcze!
Jak znów pogadasz - nie ręczę za siebie wreszcie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Wto Wrz 04, 2012 9:26 pm

Gdy wampiryczne ja popadało w swój słuszny gniew, demoniczne wreszcie wybiło się na powierzchnię. Ach! To było zupełnie coś innego. Znoszenie bycia samym sobą w tamtym stanie zdawało się naprawdę upiornym, a co gorsza, nie dość odległym wspomnieniem z ubiegłych sekund.
Tym samym udało ci się wygłosić swą kwiecistą przemowę! Ach, piękna musiałaby ona być dla postronnego (gdyby ktoś rzecz jasna z tychże się jej przysłuchiwał). Tak cudowna, podniosła, dostojna. A jakże pomysłowa.

Szkoda tylko, że sam Złoty nie zdawał się tak zachwycony.
- Ach, Skrybo! Ach Prawniku! Ach Arcykapłanie! - zawołał z wprost idealnie odegraną kpiną - Teraz wreszcie cię poznałem! Wzruszenie wprost odejmuje mi mowę - szydził dalej w najlepsze. Roześmiał się w głos, chwytając się za brzuch. Wyglądał przy tym zupełnie jak młodziutki żak któremu opowiedziano właśnie świński dowcip. Wesoły, beztroski, bez cienia lęku czy powagi.
- Naprawdę, tylko tyle z ciebie zostało?! Och, moje nikczemne serce znajduje w tym pewną złośliwą rozkosz. Ale daruj mi, daruj te słowa! Wszak zdradzasz mi tak zacne intencje, duszko kryształowa, nowonarodzone dzieciątko światła, że wspomóc cię powinienem! I zrobię to, klnę się na moje prawdziwe imię! - zawołał już z pełną powagą. W tym momencie tańczące wokół niego, iluzoryczne światła zmieniły nieco barwę - ze złotej na rubinową, powoli ciemniejącą niczym krew przesiąkająca przez białą tkaninę.
- Lecz wybacz mi ostrożność. Nie. Wcale nie wybaczaj. Ufność byłaby głupotą. Jeśli mi udowodnisz swe, o jakże szlachetne, intencje, otworze ci drogę do samych niebios!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Wrz 05, 2012 1:52 pm

-... Nie robiąc mnie swym PANEM wiele zawiniło!
Świat ten zdobędę! Wszystko swym cie...
Cóże? Czemu nie słyszę już tego piskliwego głosiku wypowiadającego me mroczne słowa? Czemu coś innego mówi to ciało? Hyyyp! Czemuż nie mogę nawet niczym ruszyć?!
- Zamknij się, kobieto, prowadzę!
- Ale że co? Jak? ODDAWAJ!
- Miałaś swoją szanse - mało nie rozbiłaś auta, teraz ja jadę!
- Co?
- Po prostu SPIER-DA-LAJ! - uuuuu... jak ja już dawno chciałem mu to powiedzieć z tej pozycji... Zamilkł... Panie Boże w Niebiesiech! Udało się?
...
Chyba tak!
- Mój drogi, Złoty Zegarku, co Cię tak bawi? - ble... Musiałem udawać grzecznego. Chociaż w tym delikatnym przezwisku udało mi się upchnąć trochę wkurwienia, które ten gniduś we mnie budził. - Czy ukradnięcie ciała na które Satanael czekał tyle czasu, tylko po to by odkupić swoje grzechy to mały wyczyn? Skąd niby wnioskujesz o tym, że straciłem moc, hę?
A do sedna przechodząc, mimo że ranią mnie Twoje obelgi, do dania dowodu jestem gotów! Wskaż mi drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Wrz 05, 2012 7:46 pm

Złoty aż rozpromieniał z radości. Dosłownie - nawet otaczająca go aureola płomieni powróciła do barwy zgodnej z jego przydomkiem. Ciekawe. Na ile pamiętałeś jako tako tego osobnika z piekła, nigdy takie zjawiska mu nie towarzyszyły.
- Och, mój skarbku kochany, nie obrażaj się! Pokora! Pokora to pierwszy krok do zbawienia! - z jakiegoś powodu, powiedziawszy to roześmiał się cicho - Ale ale! Dowód! Poproszę cię o coś, prosta przysługa! Jeśli mówisz, że coś z twej mocy zostało, choć na moje oko jest inaczej, to i tym lepiej. Siła może być na miejscu. Niee, nie! Nie krzyw się, walka w słusznej sprawie jest błogosławiona również! A więc będziesz tym razem mieczem światła, który zada druzgocący cios zakusom piekła! Patrz!
Demon-kapłan wyrzucił przed siebie ramiona. Wykonał kilka szybkich gestów dłońmi, rozłożył palce, zacisnął je, rozłożył znowu - a z płomieni które go otaczały przed twymi oczyma uformował się nowy obraz. Zamek? Nie... coś innego. Świątynia może? Budynek był duży, kamienny. Otoczony murem z blankami, z wieżyczkami. Wszystko wskazywało na obronny charakter, ale nie mogłeś pozbyć się wrażenia że ma znaczenie sakralne.
- Pamiętasz Malfasa? Na pewno pamiętasz naszego wielkiego generała. Ten... żałosny bufon założył tutaj własne państwo, wyobrażasz sobie? Opętał jakieś pomniejsze książątko i przez kilka lat zdołał sobie podporządkować sporo ziem. Tolerowałem go dość długo, ale teraz jego granice zbytnio zbliżają się do tego spokojnego księstwa. Ostatnim czego chcę, to Kruka sprawującego tu władzę. Dość już tolerowałem jego obecność! Niestety, wiąże mnie wciąż pewna umowa, która nie pozwala mi w niego uderzyć. Pozbędziesz się go, a ja pokażę ci drogę która nawet twą czarną duszę poprowadzi do samych bram Nieba! Uczciwy układ, serduszko moje?
W międzyczasie iluzja zniknęła. Rozproszyła się, tak, jak iskry z dogasającego ogniska rozlatują się we wszystkie strony na wietrze.
- Najlepiej gdybyś wygnał go do tej śmierdzącej jamy w piekle z której wypełzł. Ale jeśli zdołasz po prostu podminować jego pozycję w tym świecie... starczy. Zabij jego ciało, pozbaw go władzy, zwiąż jakimś paktem! Byłeś Prawnikiem Piekieł! Wierzę w twą zmyślność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pon Wrz 17, 2012 6:14 pm

- Dobra - odpowiedziałem. - Tylko po pierwsze primo: co właściwie dostanę za tak, nie oszukujmy się, zważając szczególnie na dostępne mi narzędzia - tu wskazałem na posiadane ciało - trudne zadanie? Bo jeśli zostanie mi to policzone jako jeden dobry uczynek, jedno li tylko przęsło na długiej drabinie do nieba, to może na początek zaproponuj coś łatwiejszego, drogi bracie? Moc mocą, a chucherko chucherkiem. Co z tego, że zawładnę głupszą połową jego armii, drugą połowę przeklnę trądem, jeśli on sam, UWAGA, też ma moc a przy okazji narzędzia, którymi pewnie łatwo sobie z tym ciałkiem poradzi? Wybacz, ale, jak chyba dobrze wiesz, prawa ręka Satanaela niespecjalnie musi szkolić się w zaklęciach ochronnych... A już na pewno nie w zaklęciach, które miałyby osłaniać jakieś ludzkie truchełko...
Po drugie primo: Ile on ma lat? Jak wygląda? Jak możesz to stwórz kolejną z twoich niesamowicie plastycznych wizualizacji. To czysta rozkosz dla oczu, bracie! - ghhh... Z każdą chwilą czułem się coraz bliższy wyrzygania... Tak bardzo chciałem mu powiedzieć, co o nim myślę, zamiast słodzić w kluczowych momentach... Ale spokój! Spo-kój... Ufff...
- Po trzecie primo: - ciągnąłem dalej. - Czy mógłbyś wykorzystać część swojej cudownej mocy, by przenieść mnie wprost do rzeczonego księstwa, a jeśli nie przenieść, to czy chociaż byłbyś w stanie wskazać mi kierunek, w którym powinienem wyruszyć? I może dostarczyć jeszcze jakąś mapę z zaznaczoną stolicą (bo jak mniemam samego zainteresowanego tam właśnie znajdę). Bardzo, bardzo grzecznie proooszę - uśmiechnąłem się najsłodziej jak potrafiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Wrz 19, 2012 7:36 pm

- Och słoneczko, och gwiazdeczko, oj druhu najmilszy memu sercu! - wykrzyknął z egzaltacją Złoty - Nie przesadzaj z tą słodkością, nie pasuje ci. Jeszcze nabawisz się niestrawności! Ale masz rację, moja prośba nie jest taką malutką, tyciusieńską przysługą za którą nagroda jest licha. To wielkie zadanie, dowód męstwa i prawości, i innych śliczności! Haha!
Demon-kapłan znów roześmiał się potężnie, aż miało się wrażenie że ziemia trzęsie się wokoło od dudnienia jego głosu.
Nim odezwał się znowu, wysunął przed siebie ramiona, ponownie rozkładając dłonie z których wytrysnęła fontanna tęczowego światła. Fala blasku z wolna skoncentrowała się w jednym miejscu i przybrała konkretny, ostry i wyrazisty kształt. Oto zobaczyłeś przed sobą młodzieńca wielkiej urody - góra 17 czy 18 letniego, o włosach czarnych jak noc, ciemnych oczach, silnych rysach pociągłej twarzy, odzianego w zdobną kolczugę, na którą narzucony był elegancki, acz skromny płaszcz.
- Ach, oto i temat naszej pogawędki. Czyż nie śliczny? Nie tak wieleż starszy od ciebie, skarbeńku, słodyczku mój piękny. Do jego stolicy przenieść cię nie mogę, haha! Niestety, byłoby to nierozsądne. Z pewnością wyczułby to, oj tak, oj tak. A tego byśmy nie chcieli. Ale mogę, a jakże! - przenieść cię niedaleko murów miejskich. Na twe słowo, na twe słowo!
Obraz zniknął nagle, rozpływając się w powietrzu.
- Powiedzmy... że jeśli wypełnisz moją prośbę, nie tylko zdradzę ci sekret jak znów wstąpić do naszej niebiańskiej ojczyzny, ale pokażę ci jak... dodać twemu ciału odrobiny siły i majestatu, co ty na to ptaszynko-kruszynko? Ale rzeknij też, może pragniesz jakiegoś wsparcia? Miecza, który wypije dusze twych wrogów wraz z ich krwią? Legionu mniejszych demonów na twe skinienie, czarnoksięskiej zbroi która osłoni przed każdą raną? Czegóż łaknie twe złote serduszko?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Czw Wrz 20, 2012 7:34 am

- Miecz...
- Co?
- Nie odzywam się do ciebie, katamito pierdolony w uszy!
- O czym ty w ogóle gadasz?
- Bierz miecz, smrodliwy worku gówna!
- Co tobie? Jesteś teraz zabawny...
- Oddaj ciało!
- Co?
- Oddaj. Ciało.
Zaczynam szamotać się z tym demonem przebrzydłem! Tym idijotą, tym zdrajcą! Co udawał przyjaciela mego, a teraz tak mię zbeształ! Tak mię poniżył! Jest osłabiony! Niech odda ciało! Chcę krwi! Chcę pomówić z tym kapłańskim demonem!

Nie do końca wiem, co się działo, ale wyglądało to tak jakby ten gnój próbował na nowo przejąć kontrolę nad okrętem... Nie miałem specjalnie siły na walczenie z nim... Zły Szatanie! Już myślałem, że będę miał spokój od niego...
- Czego ty chcesz?!
- Nie rozmawiam z tobą!
- To po co się odzywasz?
- RRRRAAAAWWWWWAAARAAGGGRAGGGAARRRRAAARRRR!!!

Ja pierdolę... Takiego wrzasku to dawno nie słyszałem... Normalnie jak stado dzikich zwierząt... Ten wampir naprawdę jest jakimś ostrym pojebem... Ale do tego w chuj niebezpiecznym... Mam pomysł - odpuszczę i co najwyżej będę kontaktował się ze Złotym przez kanał...

Cóż za dziwne uczucie! Ale to chyba tak wygląda jak się kontrolę odzyskuje! Oddał! Oddał mi ją ten brudas! Ten biedak! Ten kastrat przez psy jebany! Hahahahahahahahaha!
- Hahahahahahahahahahahahaha!
- Czego rżysz?
- Ekhem... Po prostu SPIER-DA-LAJ! Hahahahahahahhahahahahahahaha!!! Hahahahahahahahahahahaha!!! Hahahahahahahahahahahahahaha!!!

Ja pierdolę... Z kim ja jestem w tym ciele...

- Zabiję cię! Uduszę! Zniszczę! Gnoju pierdolony!
Znikniesz! Przepadniesz! Zostaniesz unicestwiony!
Czekaj no tylko aż się od ciebie oddzielę!
Zmiażdżę cię jako niedźwiedź potężny miażdży młode bezbronne, małe cielę!
Bo jesteś cielakiem! Poznałem cię wreszcie!
Już cię nie wypuszczę! Będziesz siedział na dole umysłu - jak w areszcie!
I będę cię katował! Zsyłał na ciebie wizje! Aż oszalejesz!
Męczył cię będę tak długo - aż do reszty zgłupiejesz!
Bo nic nie jesteś warty! A ja cię nienawidzę!
Dotychczas ty szydziłeś - od dziś to ja z ciebie szydzę!

Kurważ jego mać... Nawet przestał przestrzegać jakiegokolwiek rytmu, ale dalej wypluwa z siebie te częstochowskie rymy... To jakaś abominacja nie żaden człowiek... Nawet u wampirów się takiego popierdolenia nie spotyka...
- Tak, tak... Coś jesz...
- ZA-MILCZ!
- A niby dlaczego?!
Poczułem jakby coś ciężkiego spadało mi na głowę... Więcej - po tym wrażeniu nadal odczuwałem tępy ból... Kurwa! Jakim cudem on tak szybko nauczył się wpływać na to co na dole?!
- Hahahahahahahahahahahahaha! - ten jego śmiech... Lilith najdroższa... Od samego słuchania można zwariować! Przecież to jest tykająca bomba! Z jednej strony nadwrażliwe dziecko - z drugiej jakiś psychopata... W co ja się wpakowałem?!

- Daj mi miecz, demonie! - zakrzyknąłem z pełnych płuc!
Odzyskałem wreszcie władzę, coby mówić wreszcie móc!
Działać! Działać! Jak cudownie! Ja kontrolę nad tym mam!
A ten gnój! Ten śmieć rypany, siedzi teraz w kącie sam!
W kącie! W kącie! Klęcz na grochu! Śmieciu! Chuju! Pizdo! Szczochu!
Dyscypliną w łeb dostaniesz!
Raz i drugi! Trzeci za nim!
Potem pachem! Co niemiara!
I ode mnie ci już wara!
Nie dotykaj mej osoby!
Albo zeżrę twej wątroby!
Cierp! Cierp! Cierp, jebako!
Ja - twym katem! Co ty na to?
- Miecz mi daj, dziwny kapłanie! Ale krwi niech nie wypija! Niech mnie na tę rozkosz pozwoli! Z duszy nie mam też użytku!
Dobry ciężki miecz mi daj!
A ujebię sukinsyna! Ty mię za to wpuścisz w raj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pią Wrz 21, 2012 7:59 pm

Złoty przez dłuższą chwilę zachował absolutne milczenie. Tęczowa aureola płomieni wokół jego ciała wciąż pulsowała i falowała nie rzucającym światła widmem - on zaś, jedynie patrzył na ciebie z kamiennym wyrazem twarzy.
A potem ryknął, bo trudno było to nazwać inaczej, gromkim, rubasznym śmiechem od którego mogłyby zadrżeć góry. Chwytał się radośnie za brzuch, cały zaś drżał z rozbawienia, zdawało się że łzy podchodzą mu do oczu.
- Och, ach, hahahahahahaha! - wył - Niech mnie! A niektórzy mówili że ja jestem szalony, ale to... to tutaj, to przechodzi nawet moje najśmielsze wyobrażenie o absurdzie! Haha, hoho, hehe!.
Jeszcze chwilę zajęło mu opanowanie się, cichutko chichocząc pod nosem, przetarł oczy rękawem szaty.
- Ależ dostaniesz swój miecz, mój wspaniały! Mój wielki! Mój waleczny! Dostaniesz oręż godny tak wspaniałego wojownika! - zapewnił z typowym dla siebie dystansem. Sięgnął w tym momencie dłońmi gdzieś za siebie, nie widziałeś co czyni, gdyż obszerne odzienie zasłaniało widok, po chwili jednak, trzymał przed sobą miecz, skryty w pochwie niezwykłej urody. Była ona czarna, inkrustowana jakimiś nieznanymi ci, drogimi kamieniami które roztaczały blask podobny do samego Złotego, choć dużo słabszy i bledszy.
- Oto oręż dla ciebie, mój czempionie! Noś go z dumą! - zrobił krótką pauzę - Jeśli masz odwagę, rzecz jasna. Może się okazać, że nie jest do końca tym, czego pożądałeś. Pamiętaj, bo to twa pierwsza lekcja. Na drodze na którą masz wstąpić, nie zawsze walczy się przez przelew krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Czw Wrz 27, 2012 7:53 am

Poczułem - oczy moje naraz zabłyszczały...
Poczułem - wsze części mego ciała zadrżały!
To ostrze, ten miecz urody najprzecudniejszej!
Wyglądał jak ma żona! Jak moja Niestanka!
Moja Jedyna! Przyjaciółka i kochanka!
Teraz ma ją przy sobie prawnuk mego wroga!
Odzyskam ją! Jego zaś czeka kara sroga!*
Chwytam miecz w te małe dłonie... Mam nadzieję, że ciężar jego zniosą... Jeśli mi się uda, unoszę go wysoko nad głowę, by słoneczne promienie odbiły się od powierzchni broni i kryształów ją zdobiących... Napawam się pięknem broni i kunsztem jej wykonania...
- Jakkolwiek z rzadka mówię takie słowa, mój drogi Złoty, dziękuję ci z całego serca! - czuję, że łzy napływają mi do oczu... Miecz... Miecz... Mam go! Czuję się przy nim taki bezpieczny! Czuję, że nic mi już nie grozi... NAWET TEN SKURWYSYN PRZEBRZYDŁY, KTÓRY W TRZEWIACH MEJ PSYCHIKI SIĘ USADOWIŁ!!!
Ach miecz... Miecz... Miecz...
Przytulam ostrze do ciała swego, zważając na to, by się nie skaleczyć. Łapię znów za rękojeść przepiękną! Młyńca małego zakręcić próbuję, a potem malowniczo wbijam broń przed sobą w ziemię! Jest duża, więc bez problemu winnem móc oprzeć na niej dłonie. Do tego przewspaniałego demona-anioła tedy się odzywam:
- Ach prowadź, mnie! Prowadź, mój mistrzu!
Pójdę ci teraz na najkrwawsze szańce
I zmiażdżę ci wszelkie Złego ostańce!
Boś miecz mi dał! Dałeś mi tę przeszliczność!
Ślij tedy do Kruka - troski twoje znikną!
Mój przyjacielu! Jak ja wiele bym dał,
Byś to ty był ze mną w ciele, nie ten cham!

Lilith najpodlejsza! Jak się w tym umyśle robi ciepło i przyjemnie... Aż się rzygać chce! Teraz mu się akurat rymy rozpływają, a rytm trzyma. Dajcież spokój - co za dziwadło...

_________________________
* ewentualnych czytelników niewiedzących o co chodzi zapraszam do lektury [Only admins are allowed to see this link].
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Czw Wrz 27, 2012 12:14 pm

Miecz, wydobyty z pochwy był zaprawdę piękny. Klina wyglądała jak wykonana z polerowanego srebra, uniesiona w górę cudnie załamywała promienie słoneczne. Zdawała się wręcz działać jak pryzmat, rozbijając złociste światło na rozmaite tęczowe odblaski, czego efekt potęgowały dwa wielkie szafiry osadzone blisko podstawy klingi. Był też zaskakująco lekki - nawet to wątłe ciało potrafiło wywijać nim swobodnie. Ach! Miało się wręcz wrażenie, że wykuty został z samego powietrza; ze świstem przecinał przestrzeń zostawiając po sobie jeno jaśniejące smugi, podobne tym, jakie tańczyły wokół postaci Złotego, tyle że bledsze, słabsze i znikające w mgnieniu oka.

Dopiero po chwili zauważyłeś, że na samym ostrzu ktoś wyrył napis. Litery były wąskie, delikatnie powyginane w kształtach, tak zaś naturalnie komponowały się z całością broni, że zdawały się jak gdyby wyszlifowane płynącą wodę.
Napis był w języku który budził jedynie echo demonicznych wspomnień, tak odległe, że trudno było połączyć je z czymkolwiek konkretnym. Mimo wszystko, obie Twe twarze rozumiały go - słowo zapisane brzmiało "Pokora".

Złoty tymczasem przyglądał się Twej radości i popisom chichocząc cicho pod nosem, i dłonią zakrywając dolną połowę twarzy bez powodzenia próbował ukryć ironiczny uśmiech tańczący w kącikach jego ust.

- Tak, tak, nie dziękuj. Wspomnij me słowa - przyjdzie może jeszcze taki dzień gdy będziesz i przeklinać i błogosławić tę broń. A teraz zmykaj, zmykaj, mój nieopierzony kurczaczku, a kysz, a kysz!

Zamachał rękoma, jakby odpędzał od siebie baraszkującego małego kotka, lub rezolutnego dzieciaczka. Uśmiechnął się jeszcze, a potem zniknął.
A właściwie zniknęło wszystko inne - drzewo, pod którym się skryłeś, krzaki otaczające cię dotychczas, ustał szum potoku.
Zamiast tego, stałeś na obszernej łące, przeciętej pylistym gościńcem. W oddali majaczył jakiś spory, drewniany budynek, wokół którego kręciło się kilka ludzkich postaci. Ty zaś stałeś sam, trzymając w rękach swój drogocenny prezent...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Czw Wrz 27, 2012 7:18 pm

Chowam szybko miecz do pochwy, coby podejrzeń nie wzbudzać i zanim gdziekolwiek się ruszę staram się przyjrzeć osobom, które otaczają budynek. Są daleko dosyć, ale wytężam wzrok! Chcę sprawdzić kto oni i czego spodziewać się po nich przyjdzie...
Poszukuję też naraz kogoś, kto na chłopa mógłby okolicznego wyglądać albo innego cywila. Nie żołnierza czy strażnika. Muszę się przecie rozeznać gdzie jestem i gdzie cel mej misyji zabójczej się skrywa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Pią Wrz 28, 2012 9:23 pm

Ludzie wyglądali dość zwyczajnie - choć z pewnością na ubóstwo nie narzekali. No, a przynajmniej część z nich. Na ile mogłeś ocenić, dwoje nosiło dość dobre, podróżne ubrania. Wygodne, praktyczne ale nie pozbawione ozdób. Mogli równie dobrze być kupcami, albo zamożniejszymi rzemieślnikami. Co ciekawe, dostrzegłeś też troje postawnych mężczyzn ubranych w coś na kształt mundurów. Nosili grube, pikowane kurty, na które narzucone mieli płaszcze. Był na nich wyszyty jakiś herb, którego z tej odległości jednak nie sposób było rozpoznać.

Gdy rozejrzałeś się wokoło, nie ujrzałeś jednak nikogo więcej. Okolica - nie licząc osób kręcących się wokoło budynku (najpewniej gospody) była pusta i spokojna. Najbliższymi żywymi duchami było kilka ptaszysk spokojnie krążących po łące i co jakiś czas wydziobujących coś z trawy. Przez chwilę zdawało ci się nawet że jedno z nich dłużej ci się przypatruje, to jednak szybko odleciało i skryło się za ścianą leśnych drzew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: T-M-B   Wto Paź 02, 2012 9:02 pm

I co teraz mam uczynić? Dzieciak z mieczem wzbudzi szum...
Muszę jakoś schować ostrze zanim wskoczę w ludzi tłum...

Poszukuję okiem krzewów, drzew czy inszych dobrych skrytek. Ptakiem kruk był pewnie - łobuz - przez swoich famulusów mnie podgląda! Ale chyba nie ukradnie miecza za pomocą ptaszyska... Chyba...
Jeśli znajdę dobrą skrytkę, zaraz ostrze w niej ukrywam. Jeśli zaś mi się nie uda, ruszam traktem w drugą stronę! Co jak co! Miecza nie oddam, a dzieciakowi, w te pędy go zabiorą! Mendy przebrzydłe! Tfu!
Jak tylko wrócę do swojej potęgi, to za sam ten zamiar paskudny, znajdę ich i zeżrę ich śledziony! Bo ja wiem, że taki zamiar mają! Ooo, ja was przejrzałem! Knury parchate!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: T-M-B   Sro Paź 03, 2012 8:54 am

Poszukiwania nie trwały wcale długo. Ot, niedaleko niewielki jar. A w nim strumień płynął z wolna. Nieopodal zaś kamień - za kamieniem dziura. Ładna, czysta, długa. Pewnie zwierza jakiegoś dawna jama, teraz opustoszała.
Miecz w nią pasował doskonale, zakryty gałęzią, przykryty listowiem. Choćby oko najbystrzejsze szukało, to nie znajdzie niczego.

Wygramoliwszy się z zagłębienia, które ciągnęło się tuż za pierwszymi drzewami, bezwiednie rozejrzałeś się wokoło. Nie zmieniło się zgoła nic. Może poza tym tylko, że wokół budynku który najpewniej był karczmą zaczęło kręcić się więcej osób. Co gorsza - ci nowi wszyscy właściwie nosili mundury, co oznaczało że z jakiegoś powodu w to miejsce zleciało się nieco więcej wojska, straży czy kim tan oni byli. Miałeś wrażenie, że panuje tam jakiś zamęt. Zarówno cywile jak i zbrojni gestykulowali żywo rozmawiając ze sobą, chodzili szybkim, nerwowym krokiem z miejsca na miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: T-M-B   

Powrót do góry Go down
 
T-M-B
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Poza czasem... :: Archiwum-
Skocz do: