/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jasper Mare

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Jasper Mare   Czw Sie 08, 2013 3:16 pm

Szeroki hamak rozwieszony w skromnej chatce oświeconej światłem księżyca wpadającymi przez szpary w drewnianych ścianach był błogosławieństwem po naprawdę zdobycznym dniu. Łup wbrew oczekiwaniom okazał się zdecydowanie większy niż ktokolwiek by się spodziewał zebrać z tak małego i brzydkiego stateczku. Esmeralda to rzeczywiście ładna nazwa okrętu. Może z kobietami o tym imieniu jest podobnie? Małe cycki, bogate wnętrze? Błogość, poczucie dobrze wykonanej roboty i chęć kolejnych łupów od jutrzejszego poranka powoli zamykały Jasperowi powieki. Niespodziewanie ktoś zapukał i natychmiastowo otworzył skrzypiące drzwi do domku.
- Ktoś tu był, kapitanie. I zostawił cholernie dużo dziwnych śladów. Ludzie boją się iść do magazynu z łupami. - Zarośnięty starszy facet z niepewnością spoglądał na twarz Jaspera. Nazywany był przez wszystkich potulnie "Po" co pasowało do jego okrągłej twarzy i brzuszka. Jasper słyszał jak z centrum wyspy dochodziła coraz to głośniejsza wrzawa: odgłosy kroków, szczęki ostrzy i stukania kawałków pancerzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Sie 09, 2013 6:18 pm

Jasper spojrzał na mężczyznę, po czym wyprostował się.
-Moi ludzie boją się wejść do magazynu? - zapytał kapitan- Kto w nim jest? Zresztą nie ważne. Sam sprawdzę co się dzieję.
Jaz wziął swoje szable z rozpadającego się drewnianego stołku. Upewnił się, że ma ze sobą sztylet i podszedł do Po.
-Idziemy.
Jasper przeszedł obok mężczyzny pokazując gestem by podążał za nim. Szybkim krokiem szedł w stronę, z której dobywały się odgłosy walki trzymając szable w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sob Sie 10, 2013 7:44 am

Łuna księżyca oświetlała bieganinę przypominającą ławicę ryb. Wycięte koło w środku gęstego i wysokiego lasu wypełniało się uzbrojonymi po zęby spoconymi mężczyznami. Jasper znał swoją załogę. Wiedział, że zimną krew tracili dopiero po śmierci. Skierował się więc do skupiska całej wrzawy, które otaczało zakamuflowaną dróżkę w głąb wyspy, gdzie w jaskini mieścił się ich skarbiec.
- Kraken ja wam mówię! Patrzcie na te ślady! Kraken! - Słyszałeś ucieszone głosy zabarwione lekko unoszącym się w powietrzu strachem. - Kogoś ciągnęli. Idźcie sprawdzić.
Tłum rozstąpił się przed tobą, wskazując dokładnie przyczynę zamieszania. Z alternatywnej, wąskiej ścieżki nad wodę, prowadził szeroki ślad, niczym po kilkunastu ciągniętych za sobą mackach - falując kierował się przez "dziedziniec" w stronę zakrytego cierniami wejścia na kolejną dróżkę do magazynu. Gdy zbliżyłeś się tam, głosy umilkły. Poczułeś wtedy coś dziwnego. Fale ciepła i gorąca przepływające przez twoje ciało, gdy spoglądałeś w tamtą stronę. Ruchomy kamuflaż z cierni był nienaruszony, lecz ślad wyraźnie się pod nim ciągnął. Cała ekipa patrzyła na ciebie i oczekiwała rozkazów. Biła od nich gorączka i ciekawość przyćmiewająca strach. Wiedziałeś, że każdy z nich był niczym osobno wyszkolona armia, z tą przewagą, że przestali bać się śmierci już dawno temu, bardziej obawiając się o swoje złoto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sob Sie 10, 2013 11:07 am

Jasper spojrzał na załogę, ślady i magazyn. Nie wierzył w teorię, według której miałby być to kraken. Jednak nie wiedział czym innym to mogło być. Jedno było pewne. To nie było proszone na tą wyspę i nie wyjdzie z niej żywe. On i jego ludzie mieli przewagę liczebną nad jedną rybą. Nieważne jak dużą.
-Wchodzimy tam. - rozkazał kapitan- Nie ma czasu do stracenia. Nas jest wielu i mamy broń. On - wskazał na magazyn- jest jeden. Bez pancerza, czy ostrzy. Czego się obawiacie? Na przód! Dalej! - podniósł jedną szable do góry by zagrzać ludzi do walki.
Ruszył ścieżką do przodu. W stronę magazynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sro Sie 21, 2013 8:35 pm

Ścieżka była wydeptana i raczej nieszczególnie zakamuflowana. Piraci Jaspera ochoczo podążali za nim, oświetlając drogę pochodniami. Z każdą chwilą bojowe okrzyki cichły. Kroki zmieniały się w miarowy marsz. Wszyscy znali tę drogę. Kapitan czuł przepełniające go wzburzenie i natychmiastową chęć zemsty na tym czymś, do czego zmierzali. To, co zagrażało ich ciężko zdobytemu łupowi, ich skarbom. Jednak emocje w tym cichym pochodzie powoli ulatywały. Jasper nawet nie zauważył, gdy nagle stanął w miejscu. Sam. Bez nikogo wokół. Cała załoga zniknęła. Wyparowała bez śladu. A przed nim rozwierało się ogromne wejście do jaskini, do którego prowadził ten sam dziwny ślad. Skalne ściany ochlapane były gęstą krwią - wyglądając wręcz jak starannie pomalowane. Sam księżyc oświetlał przez dach lasu ostatnie dwa kroki przed piratem. Dalej rozpoczynała się, Jasper mógł to przysiąc, wibrująca ciemność. Wibracje tworzyły dziwne, głuche dźwięki. Jak bicie serca dochodzące nie z wnętrza ziemi, a z głowy. W dłoni Jasper mocno ściskał szable. Na skórze pojawiła się gęsia skórka, gdy nieokreślony dreszcz przebiegł jego ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Sie 23, 2013 5:58 pm

Kapitan postąpił do przodu. Zatrzymał się i rozejrzał.
-Tchórze - mruknął pod nosem.
Kontynuował marsz jednak nie wykonał nawet dwóch kroków zanim się znowu zatrzymał.
- Nie no! Nie jestem idiotą. - powiedział znowu do siebie.
Obrócił się się na pięcie i ruszył szybkim chodem w przeciwną stronę. Był wkurzony. Nie miał zamiaru ryzykować samotne zagłębienie się do środka. Moja cholerna załoga, pomyślał. Nie boją się abordaży dwa razy większych statków a boją się jakieś byle ryby. Przyśpieszył jeszcze bardziej marsz. Teraz wyglądało to prawie jak trucht.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sro Wrz 18, 2013 12:55 pm

Jasper znał tę drogę na pamięć. Zresztą była ona krótka. Jednak nie tym razem. Łuna księżycowa oświetlała ciągle zakręcającą ścieżkę. Po pierwszych parunastu krokach czuł już to dziwne uczucie, jak gdyby kręcił się w kółko. Po czasie, w który normalnie przechodził ścieżkę tam i z powrotem, znalazł się na skrzyżowaniu identycznych dróg. Światło księżyca zdawało się przybierać fioletową barwę. Wybrał ścieżkę, którą podpowiadała mu podświadomość. Jednak pewien przebłysk świadomości pobudził jego umysł. Za gęstymi zaroślami dostrzegł jakąś kobiecą postać. Stała z podniesionymi rękoma, czyniąc nimi znaki w powietrzu i wpatrując mu się prosto w oczy. Wszystko wokół pirata powoli zaczynało wibrować. Ta postać, coraz wyraźniejsza, wydawała się być jedyną realną częścią otoczenia. Stał tak, próbując wyostrzyć jej obraz. Zauważył wtedy niepewność w jej oczach. Fioletowa łuna znikła i zastąpiła ją poprzednia, biała. Jasper czuł, że powinienen iść ścieżką. Ta myśl dodawała mu siły. Postać zaczęła poruszać ustami i wypowiadać słowa, których nie był w stanie zrozumieć. Jasper czuł chłód rękojeści w swej dłoni. Coś tu jest nie tak. Ktoś tu mami jego oczy. Jakaś iluzja czy inne cholerstwo. Stan upojenia przepełniał zastanawiający się umysł kapitana, kręcąc podłożem jak po dobrym winie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Czw Wrz 19, 2013 5:15 pm

Pirat spojrzał na postać. Próbował -bezowocnie- zrozumieć jej słowa. Droga poruszała się cały czas. Jesper usiadł na jednym z większych kamieni przy drodze. Oparł głowę o dłonie, a ręce o kolana.
-Jeśli im zależy na dobytku to się w końcu zmotywują. Prawda? -zapytał iluzję.
Rzecz jasna nie odpowiedziała, a może tak? W każdym razie nie mógł tego zrozumieć. Przetarł oczy.
-Trzeba ruszyć. W końcu do nich dotrę.
Wstał
-Żegnaj!
Pomaszerował dalej. Z dłonią na rękojeści podążył w tym samym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Wrz 20, 2013 1:30 pm

Postać w pełnym skupieniu zwolniła wykonywanie dziwnych gestów. Z każdym kolejnym słowem na chwilę stawała się wyraźniejsza, lecz potem od razu zanikała. Aż w końcu jej miejsce zajęła ta sama gęstwina lasów. Tylko kobiecy szept przebiegł okolicę - Głupiec.
Jasper zaś ruszył swoją drogą. A raczej tą, która wydawała się być na miejscu tej odpowiedniej, którą zmierzał. Blask księżyca ponownie zaczął zmieniać barwę w szkarłat, a gwiazdy zlewały się w ruchome kształty. Trudno było powiedzieć po jakim czasie trasa w końcu zaczęła przybierać nowe kształty. Robiło się coraz ciemniej. Oczy przyzwyczaiły się do nienaturalnego odcieniu, który księżyc nadawał okolicznej roślinności. Kapitan wrócił pod tę samą jaskinię. Tym razem jednak spotkał większość swojej załogi. Martwą. Wyglądało to, jakby krew, którą widział tutaj wcześniej, pojawiła się tu ponownie, jednak tym razem wspólnie z zabitymi kompanami. Leżeli porozrzucani, z bladymi twarzami i bez śladów ran, krwawiąc tylko z otworów ciała. Ta sama jaskinia otwierała się przed Jasperem, jednak teraz już oświetlona odbiciem księżyca w spływającej do niej gęsto, niczym strumyk, krwi. Wciąż jednak wibrowała. Tworzyła jakby osobny twór w tle lasu. Wśród cieni głazów dostrzegł jednego ze swych piratów - młodego, czarnego chłopaka o wątłej postawie i wysokim wzroście. Jak na niego wołali? Kruczek? Tak, coś w ten deseń. Zlewał się teraz z cieniem i jedyne co go od niego odróżniało, to spazmy płaczu. W dłoni luźno trzymał pistolet. Wielokrotne odbicie księżyca od ścian jaskini rzucało promienie na jego twarz i zakrwawioną szpadę leżącą przed nim. Kapitan spostrzegł to dopiero teraz: tylko ta jedyna szpada była brudna od krwi. Wszystkie inne miały czyste lub najwyżej pochlapane ostrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sro Wrz 25, 2013 4:48 pm

Przed Jasperem pojawiła się ta sama jaskinia. Jakże by inaczej, pomyślał. Natychmiast jednak rzuciły się w oczy trupy, wiele trupów. Jakże by inaczej, pomyślał. Podniósł wzrok na jedyną żywą osobę w okolicy. Podszedł parę kroków i opuścił wzrok na jego byłą załogę. Tan, Leo, zaczął analizować ciała, Rolof, ten sukinsyn. Przerwał. Sam nie wiedział czy to dlatego, że nie chciał wiedzieć kto umarł, czy dlatego, że nie pamiętał większości imion pozostałych. Spojrzał ponownie na... Kruczka... Tak! Kruczka.
-Wyjaśnisz?
Mimowolnie spojrzał na ziemię, na ciała. Haggis, Q. Obym was tu nie znalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sob Wrz 28, 2013 4:23 pm

Nim Jasper zdążył zapytać chłopaka, usłyszał on jego kroki i nerwowo przywarł do ściany jaskini, celując pistoletem w kapitania. Druga jego ręka bezwładnie zwisała wzdłuż ciała, jednak twardo trzymając zakrwawioną szablę. Nienaturalna poświata księżyca oświetlała część twarzy Kruczka: szeroko rozwarte, całkowicie czarne oczy ze strachem wpatrywały się w postać uzbrojonego pirata. Celująca dłoń nerwowo drgała.
- Niech kapitan ucieka, nie wchodzi tam... Niech kapitan ucieka... Uciekaj... - W jego głosie przebrzmiewały dwie barwy - jakby ktoś inny mówił w tym samym czasie.
Przestrzeń znów zaczynała drżeć. Jasper czuł zawroty, gdy przed jego oczami bezwładna dłoń kruczka zlewała się z szablą chłopaka. Krew tryskała, gdy naczynia pękały, tworząc obrzęki.
- UCIEKAJ, BO ZASTRZELĘ! - Chłopak krzyknął głosem pełnym bólu, nim zaczął wyć. Wyglądał jak sparaliżowany, a jedynie ręka z pistoletem spazmatycznie napinała się, jakby wypompowywano z niej krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Paź 04, 2013 2:59 pm

Reakcja była instynktowna. Jasper odwrócił się. Wolał nie wiedzieć przed czym pirat go ostrzega. Pobiegł.
-Jakże by inaczej- mruknął pod nosem.
Biegł. Biegł planując co ma dalej zrobić. Tylko jedna myśl przychodziła mu do głowy. Opuścić to miejsce. On mnie nie przestrzegał bez powodu- pomyślał. Rękę miał całą we krwi. Zadarliśmy z czymś co jest najwyraźniej od nas silniejsze.
Biegł dalej. Nie przestając ani na chwilę. Chciał zabrać tych co zostali i odpłynąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Nie Paź 06, 2013 11:13 am

Wybiegłeś z jaskini. Po chwili usłyszałeś strzał i odgłos ciała uderzającego o skały. Na piasku przed wejściem wciąż leżeli twoi towarzysze. Dwóch z nich starało się podnieść o własnych siłach. W ciszy, bez żadnego odgłosu czy jęku podpierali się zakrwawionymi członkami. Widziałeś jak jeden z nich zwymiotował krwią. Haggis? Tak. Jego charakterystyczne szklane oko błyszczało w czerwonej poświacie krwi i księżyca. Nie potrafił wstać. Czołgał się przed siebie, to opadając na ziemię, to podciągając się na zakrwawionych rękach. Za nim ktoś inny również się starał, gdy krople posoki kapały z jego głowy na piach, znacząc ślady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Czw Paź 10, 2013 5:41 pm

Kapitan odwrócił się. Nie mógł go zostawić. Pamiętał czasy zanim wszystko się zaczęło.


W karczmie było gorąco, duszno i śmierdziało alkoholem. Czterech czarnych mężczyzn rozmawiało przy ladzie, jeden był o nią oparty. W kącie ściskała się jakaś para. Przy jednym ze stołów siedziało trzech mężczyzn. Dwóch z nich wyglądało groźnie, trzeci wyglądał na niezbyt ogarniętego.
-To co ostatnio się u Ciebie działo Jaz? - zapytał blondyn z bandanom na głowie.
-Wiesz jak to jest. Raz na wozie, raz pod, ale na pewno lepiej mi się wiodło niż Haggisowi. Co? - uśmiechnął się ten nazwany Jazem.
-A zamknij się! - odpowiedział najstarszy z nich.
-Uspokój się. Zamiast pisać te swoje mapy siedzisz tu teraz ze mną i Q. Nie dziw się, że interes upadł. Jeśli chcesz się bawić w pracy to otwórz burdel.
Q i Jaz zaczęli się śmiać, Haggis nie był zbyt zadowolony.
Nikt nie wiedział co spowodowało całą akcję, ale cokolwiek to było pewnie nie było błahostką. Awantura wybuchła, a troje mężczyzn nim się zorientowali trafili w jej sam środek. Uciekać? Nie ma wyjścia.
Zareagowali instynktownie. Wstali, obrócili się. Haggis wsadził ostrze noża w plecy człowieka, który już celował lufą w Jaza. Następnie wyciągnął własny pistolet i wystrzelił kulę w ramię- w głowę nie trafił- biegnącego do niego z szablą w ręce wysokiego na dwa metry napastnika. Jaz wyciągnął szablę i ciął w piruecie trzech. Dwóch pewnie już końca awantury nie przeżyło. Trzeci musiał się pożegnać z prawym ramieniem. Q miał największe doświadczenie. Wybadał źródło wszystkiego. Zwykle chodziło o jedną osobę, lub dwie. Postrzelił jedną osobę patrząc się w jeden punkt gdzieś w karczmie. Wyglądało to jakby zrobił to od niechcenia. Znalazł to co szukał. Wziął sztylet. Cel był oddalony o jakieś dziesięć metrów.
Nagle odgłos tłuczonego szkła przerwał Jazowi morderczy szał. Haggis upadł na ziemię. Krew mu leciała z lewego oka. Osoba trzymająca przed chwilą tę butelkę po chwili pożałowała tego, dławiąc się od krwi.
Cel zaczął uciekać. Trzeba mu przyznać, że jest dobrym sprinterem. Dla Q to nie miało większego znaczenia. Cisnął sztyletem w półobrocie. Kto jak kto, ale Q był ekspertem od broni miotanej i palnej. Sztylet trafił. Prosto w głowę.
Gdy wszystko się trochę uspokoiło zdołali się wymknąć. Prosto do medyka. Haggis był w kiepskim stanie.



Jasper podbiegł, przyklęk i wyprostował dłoń.
-Podaj rękę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Sob Paź 19, 2013 11:25 am

Mocny uścisk Haggisa zakrwawił przedramię Jaspera. Kleczący mężczyzna kaszlnął krwią i obrócił twarz w stronę kapitana. Była blada. Tęczówki i źrenice oczu był zamglone, nie ukazując niczego. Wyraz twarzy był równie niemy. Wtem za Haggisem wylazł ktoś inny - Mare nie rozpoznał go, choć wiedział, że na pewno był od niego - typowe błyszczące szable z galer kupieckich i błyskotki na palcach były charakterystyczne dla jego załogi. Powłóczał nogami niczym umierający, lecz stał wyprostowany, w dłoni ściskając za ostrze swą broń. Gdy zbliżył się do klęczących na ziemi zamachnął się. Z ręki skapywała mu krew.
- U... ciekaj. - Charczący głos kompana Jaspera uprzedził atak. Jasper odruchowo uchylił się, a pokracznie złapane ostrze wbiło się w plecy Haggisa, gdy koniec jego ostrza znajdował się w tym miejscu, co przed chwilą głowa kapitana. Dziwne warczenia i charczące oddechy przesycały otoczenie. Wnętrze jaskini pulsowało, a wszędzie wokół dżungla tworzyła żywą ciemność.


Ostatnio zmieniony przez Kuna dnia Czw Paź 31, 2013 6:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Paź 25, 2013 2:11 pm

Jasper odskoczył i wyciągnął szable. Stanął w rozkroku i zlustrował przeciwnika. Raczej nie był on powodem śmierci tylu osób. To coś musiało się znajdować głębiej. Kapitan z półobrotu zamachnął się oburącz ustawiając ostrza równolegle. Nie mógł posłuchać Haggisa. To coś za dużo mu zabrało, aby zostawić to w spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Czw Paź 31, 2013 6:53 pm

Krótkie uderzenie i charakterystyczny odgłos przecinanego kręgosłupa. Głowa jegomościa upadła głucho w piach. Krew wyprysnęła skromnie - jak gdyby w ogóle nie krążyła. Ale postać nie upadła. Wyrwała ostrze z pleców Haggisa z mlaśnięciem i ponownie zamachnęła się - tym razem jednak całkowicie na oślep, w miejsce gdzie nikogo nie było. Jej ruchy były pokraczne, jak u ślepego u pijaka. Machając wbijającym się w jej dłoń ostrzem, kołysała się po piachu. Odgłos stali przecinającej powietrze zgrał się ze stęknieciem Haggisa, który w krótkiej chwilki podniósł się na proste nogi. Rana na plecach otworzyła jego trzewia, a ze środka wyglądały zakrwawione jelita. Spojrzał na swojego kapitana, który mógłby przysiąc, że słyszał krótkie "ratuj się" z jego czerwonych ust. Za Haggisem wstawała reszta - ich zamglone oczy nie patrzyły na nic. Wtem któryś z nich rozbił kamieniem głowę najbliższemu piratowi - jakiemuś młodemu chłopaczkowi. Ten bez odgłosu upadł na ziemię. Człowiek z kamieniem spojrzał na Jaspera.
- Szybko, kapitanie, zwiewajmy stąd. - To był Q. Jak cała reszta umorusany we krwi. Podbiegł do ciebie, czyniąc to samo Haggisowi co przed chwilą tamtemu chłopakowi. Nie zauważył jednak, gdy bezgłowa postać wypuściła ostrze z bezpalcej dłoni. Czubek ostrza wbił się w łydkę Q, który wywrócił się na Haggisa z połową głowy. Haggis mimo pozornej śmierci objął mocno Q, kłapiąc zębami odrąbanej twarzy.
- Uważaj, kapitanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leev

avatar

Dołączenie : 02/08/2013
Skąd : Olsztyn

PisanieTemat: Re: Jasper Mare   Pią Lis 08, 2013 5:53 pm

-Q!
Jasper podniósł szable do góry i zamachnął się.
-Lepiej ty uważaj!- krzyknął do Q.
Ostrzami celował w Haggisa, lub w to co Nim było. Nie zastanawiał się. Chciał uwolnić Q i uciekać. Nie miał zamiaru być dłużej na tej wyspie. Cokolwiek na nią przybyło, nie można tego pokonać. W końcu jak zabić coś co nawet bez głowy potrafi funkcjonować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jasper Mare   

Powrót do góry Go down
 
Jasper Mare
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Systemy autorskie :: Ósemka Mieczy :: Przygody-
Skocz do: