/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [8 Mieczy] Szczur

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ninjin



Dołączenie : 01/10/2012

PisanieTemat: [8 Mieczy] Szczur   Pon Paź 01, 2012 9:09 pm

Imię; -
Nazwisko: -
Zawołanie: Szczur

Cechy fizyczne:

Rasa: Człowiek
Wiek: około 40 lat
Wzrost: 168cm
Waga: 54kg

Marnej postury i marnego zdrowia. 40 lat szczurzego życia odcisnęło na nim swoje piętno. Niegdyś nadspodziewanie zwinny, ale teraz nawet na tej umiejętności coraz rzadziej może polegać.

Wyposażenie:
- sztylet marnej jakości
- krzesiwo, huba i zaostrzony krzemień
- moneta niewiadomego pochodzenia
- stare, wytarte ubranie z wieloma kieszeniami i kilkoma woreczkami do przenoszenia przedmiotów przy pasie
- krótki, czarny płaszcz z kapturem i chusta na twarz

Biografia:

Gruby karczmarz przyglądał mu się z obrzydzeniem obracając w palcach dziwną monetę.
- Jeszcze nigdy nie widziałem tak starego Szczura. Myślałem, że tacy jak ty nie żyją tak długo.
- Nie przyszedłem z tobą rozmawiać. Wiesz, że moneta jest prawdziwa, wpuść mnie. - jego zachrypły głos był przytłumiony przez chustę zakrywającą twarz.
- Dobra, tylko nie uświń mi podłogi. - pstryknął palcem i moneta pofrunęła w górę. Szczur złapał ją w powietrzu nerwowym ruchem dłoni.
Tłuścioch podszedł do klapy w podłodze na zapleczu karczmy i zaczął majstrować przy zamku kluczem wyciągniętym z kieszeni. W końcu udało mu się zdjąć kłódkę i odsunąć zardzewiałe rygle. Z trudem uniósł pokrywę, ustąpiła dopiero po silnym szarpnięciu. Uderzając o ziemię wzbiła chmurę gryzącego w gardło pyłu.
- Właź. Tylko się pospiesz, za dwie godziny zamykam. Jak do tej pory nie wyleziesz zostaniesz tam na noc.
Szczur w tym czasie zdążył rozpalić pochodnię. Przeszedł obok karczmarza jakby go nie zauważając i zaczął schodzić po drabinie. Gdy był już na dole z góry doleciał go głos – A, jeszcze coś. Skoro już tam jesteś mógłbyś wybić kilku swoich kumpli. Zapłacę. - Obrócił się na pięcie milcząc i zniknął w ciasnym korytarzu.

***

Nie można powiedzieć, że nienawidził ludzi. Chyba ciągle czuł się niezręcznie, przez to jak na niego reagowali, jak na niego patrzyli. Po tylu latach powinien się przyzwyczaić, ale nie potrafił. Przystosowywanie się do innych zawsze sprawiało mu problem. Może właśnie dlatego został Szczurem.
Takiej drogi się wybiera, po prostu pewnego dnia orientujesz się, że nie masz innego wyjścia, że tylko to ci pozostało. Co nie znaczy, że nie lubił swojej roboty, przecież w ten czy inny sposób pomagał innym ludziom. Nie ważne czy chodziło o wysprzątanie stajni, czy wsadzenie sztyletu pod żebro wścibskiemu sąsiadowi, Szczury nie gardziły żadną robotą. No i te przywileje, jeśli można je tak nazwać. Dostęp do miejsc, do których inni nie mieli wstępu, do ludzi posiadających informacje. Tego właśnie teraz potrzebował, informacji.

***

Labirynt ciągnął się pod miastem. Zawsze się zastanawiał kto był pierwszy, kto wpadł na pomysł by to wykopać, przecież wymagało to mnóstwa pracy i pieniędzy. Korytarze mogły mieć setki lat, może kiedyś służyły do zupełnie innych celów. Za każdym razem inne drzwi były otwarte, za każdym razem prowadziły do innej piwnicy. Informatorzy dbali o swoje bezpieczeństwo.
Załomotał w ciężkie, okute żelazem drzwi. - Czekać! - stłumiony krzyk dobiegł z góry.
Po kilku minutach otworzył mu uśmiechnięty starzec, jego łysina lśniła w blasku pochodni Szczura. - Dawno cię tu nie widziałem. Jak zawsze wyglądasz kwitnąco.
- Daj sobie spokój, przyszedłem...
- Dobrze wiem po co przyszedłeś. - mężczyzna przerwał mu gwałtownie. - Wiedzenie różnych rzeczy to moja praca. Właź i zamknij za sobą drzwi. - gdy Szczur usadowił się za brudnym stołem stojącym na środku piwnicy starzec zmierzył go wzrokiem od stóp do głów. - Ostatni raz byłeś tu z 5 pięć lat temu. Myślałem, że już cię nie zobaczę. Ile ty właściwie masz lat?
- Czterdzieści? Czterdzieści pięć? Sam już nie pamiętam. - Szczur wydawał się zrezygnowany i bardzo zmęczony, Beznamiętnym wzrokiem wpatrywał się w płomień świecy.
- Dużo, może zbyt dużo jak na Szczura. No dobra, nie przedłużajmy, znasz procedurę. Jedno pytanie, jedna moneta. - Szczur wsadził mu w wyciągniętą dłoń jedną, złotą monetę.
- William Woodridge, jest tu?
- Tak, tak, William, nieudolny kupiec. Nie wiodło mu się tu zbyt dobrze. Podobno ruszył na południe. - Szczur już miał się podnosić, ale starzec położył mu dłoń na ramieniu – Poczekaj. Jak długo już go szukasz?
- Co cię to obchodzi? Może ja też powinienem kazać sobie płacić za odpowiedzi.
- Uganiasz się za nim już kilka miesięcy, może rok. Rok bezsensownej wędrówki, za pięć złotych monet? Cholerne pięć monet.
- Skoro tak dobrze wszystko wiesz, po co się pytasz?
- Może dlatego, że ja w przeciwieństwie do ciebie lubię rozmawiać z ludźmi. Myślisz, że dlaczego wiem tak wiele? - mężczyzna podszedł na chwilę do półki pod ścianą, przez chwilę grzebał w jednym z płóciennych worków. - Masz. Skończ tę farsę. - na stole wylądowało, pięć błyszczących przedmiotów.
- Nic nie rozumiesz. Ten człowiek, ten którego zabiłem. - Szczur zdecydowanym ruchem dłoni odsunął od siebie złoto. - To był dobry człowiek, wiem to, potrafię to poznać. Zasłużył sobie żeby jego śmierć była coś warta, nawet te pięć monet. Woodridge musi zapłacić.
- Ja pierdolę, Szczur z zasadami. Nic dziwnego, że niektórzy mówią, że koniec już bliski. Niedługo krowy zaczna gadać. - staruszek znów się uśmiechał. - Jak chcesz, ganiaj sobie za nim. Jest na południu, nie oddalił się zbyt daleko. Ciągle ma w tym okręgu kilku klientów.

***

Wyłonił się z otworu w podłodze z trzema tłustymi szczurami zwisającymi mu z szyi. Związał je ogonami, by móc się swobodnie poruszać. Karczmarz czekał już na niego.
- Tak jak obiecałem. Po jednym za gryzonia. - Rzucił mu trzy miedziaki. Szczur złapał je nawet na niego nie patrząc. Gdy wychodził z karczmy usłyszał jeszcze za sobą – Polecam się na przyszłość! Tutaj nigdy ich nie brakuje!
Wyszedł z miasta tą samą drogą, którą tu przybył, główną bramą. Chociaż strażnicy patrzyli na nich niechętnie to nigdy ich nie zatrzymywali. Dobry Szczur zawsze się przyda, a jeśli zacznie stwarzać problemy... no cóż, to w końcu tylko Szczur.
Gdy się ściemniło rozpalił ognisko. Mięso gryzoni może nie było wykwintnym posiłkiem, ale przynajmniej jakimś posiłkiem, zdarzało mu się już jadać gorsze rzeczy. Dzielił kawałki gryzonia sztyletem i pożerał łapczywie. Teraz gdy zdjął chustę widać było szeroką, czerwoną bliznę biegnącą od brody przez lewy policzek. Pamiątka po jednym z nieudanych zleceń. Jadł i myślał. Myślał o tym co może przynieść kolejny dzień, kolejne miasto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Szczur   Wto Paź 02, 2012 8:43 pm

Zatwierdzam, co oczywiste :< Ta karta, w ogóle, powinna być wzorem jak się pisze zajebiste historie Very Happy

Przygoda, w Twoje ręce, Mistrzu:
http://8mieczy.rpg-board.net/t35-szczur#331

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
 
[8 Mieczy] Szczur
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Sprawy ważkie :: Karty Postaci-
Skocz do: