/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Napiszmy sobie baśń TEST

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Napiszmy sobie baśń TEST   Nie Lis 04, 2012 8:24 am

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żył sobie raz zgrzybiały staruszek imieniem Zygfryd. Mało kto go lubił. Ani w mieście, ani w siołach nie mógł znaleźć miłych kompanów, a nawet spokoju...
A dlaczego?
Bo był to człek przedziwny! Jego chore pomysły i jeszcze bardziej chore zachowania wprawiały ludzi w osłupienie, wkurzały ich niemiłosiernie albo też - były niebezpieczne dla zdrowia i życia. Nie tylko Zygfryda. A właściwie to nawet głównie wszystkich dookoła...
Ot, po prostu, Zygfryd był chory psychicznie! A jak bardziej dosadnie wolą mówić ludzie: był świrem! Wariatem, czubkiem, idiotą, debilem... Obelżywych nazw, które biedny staruszek usłyszał w swoim całkiem już długim życiu, nie sposób wymienić...
Należy pamiętać, że w czasach, o których mówimy nie było lekarzy dla psychicznie chorych, jeno Wieże Błaznów - do takiej chcieli go wsadzić mieszkańcy ostatniego sioła, w którym próbował znaleźć schronienie...
Ten jednak dowiedział się o tym! A że był potężnym czarodziejem (ale się tym nie chwalił) uciekł w noc, podpierdalając KURNIK sołtysowi. Szedł i szedł, i szedł aż zatrzymał się W ŚRODKU LASU. I tam posadził podpierdolony domek dla kur. Przegonił z niego ptactwo i poszedł spać. W sianie, kurzych gównach i wśród jajek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Bloo

avatar

Male Dołączenie : 27/10/2012
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Pon Lis 05, 2012 2:33 pm

Obudził się nasz Zygfryd w sianie, kurzych gównach i wśród własnoręcznie rozbitych jajek, które teraz wraz ze skorupkami tworzyły malowniczą mozaikę na jego plecach. Zygi, jak mawiała na niego świętej pamięci mamusia, z pewnością zachwyciłby się stworzonym arcydziełem gdyby nie jeden mały problem. Nie mógł zobaczyć swoich pleców, a na pewno nie bez lustra. Dlatego też zachwytu nie było, a zamiast tego tylko poranne pomrukiwanie i ziewnięcia.
Ruszać trza dalej - pomyślał i ruszył. Lecz wpierw wyczarował ŁAŃCUCH METROWEJ DŁUGOŚCI i przypiął swój nowy domek do pobliskiego drzewa. Świrów nie brakuje, ktoś mógłby mu podpierdolić jego kurnik! A cóż to byłaby za strata, tyle wspaniałych chwil tam spędził. Jak już mówiłem, ruszył i to całkiem żwawo, w ciągu dwóch dni pokonał 20 metrów. Ah! Zapomniałem wam powiedzieć, od 13 do 19 każdego miesiąca starzec poruszał się ślimaczym tempem, aby oddać hołd wszystkim mięczakom świat. Trzeciego dnia podróży...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Pon Lis 05, 2012 5:14 pm

BEEEEEEEEP <dźwiek brzęczka>

Przypięcie łańcuchem kurnika do drzewa i pójście sobie precz nie czyni łańcucha w żaden sposób istotnym dla fabuły.

niestety, karna karta dla Bloo, z możliwością odwołania od decyzji w ciągu najbliższych 48 godzin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Pon Lis 05, 2012 10:41 pm

I żeby nie było - to co napisal Bloo pozostaje w mocy - karą będzie najwyżej dodatkowa karta, więc kolejny gracz może pisać dalej Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Czw Lis 08, 2012 8:24 pm

Wygląda na to, że Kuna traci kolejkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Pią Lis 09, 2012 7:15 pm

Trzeciego dnia podróży zbudził się okropnym bólem pleców. W miejscu, w którym widniała jeszcze wczoraj mozaika z jajek, teraz dymił się tatuaż wypalony w skórze. Trochę swędziało, przez co Zygryd poczuł jeszcze znaczniejszą potrzebę uzyskania dostępu do lustra i oglądnięcia się od drugiej strony. Możliwe, że znów paplał przez sen i wezwał jakiegoś demona, którego zapieczętował sobie w znaku na plecach. Cóż, najwyżej wyrośnie mu dodatkowa para czerwonych rąk. Sam tatuaż zaś przedstawiał coś na kształt czarcich pośladów.
Nieuchronnie zbliżał się koniec ślimaczego tygodnia. Niedługo będzie musiał wstać i ruszyć w drogę chwacko i z planem. A to mu się nie uśmiechało. Przez rzadki lasek wciąż widział swój kurnik uwiązany do drzewa łańcuchem. Na jego daszku siedziało parę kur z kogutem, które tęsknymi oczętami wpatrywały się w jego tułaczkę. Kiedy tylko złapał ich wzrok, czuł rozpacz łapiącą go za serce. Musiał jednak kierować się w swoją stronę...
Tak też po 7 godzinach i 5 metrach zarządził sobie postój na siku. Obsikał sobie dłoń, gdy puszczę przeszył donośny gdak - taki od kury. Zobaczył zamaskowanych zbirów rabujących kurnik. Kopali biednego koguta i gwałcili kury na jego oczach. Parę sekund siłował się z obowiązkiem oddania hołdu ślimaków. Srać to - stwierdził i ruszył biegiem w stronę kurnika. Na miejscu upitolił czerep pierwszemu łotrowi. Drugi widząc zbliżającego się Zygfryda, wziął pod pachę trzy kury i zaczął zwiewać.
- Cóż za ZUCHWAŁA KRADZIEŻ DROBIU! - Podsumował całą akcję ratunkową, gdy wycierał mózg drugiego złodzieja z buta. Rozpoznał zbirów po naszywce na piersi - pośladki z anielskimi skrzydłami. Znał go skądś. Instynkt podpowiedział mu, że miało to jakieś powiązanie z Półtajnym Stowarzyszeniem Kradzieji Drobiu. Spojrzał na swoją niedoszłą trasę wędrówki. Uznał, że nie ma sensu kontynuować tygodnia ślimaczenia. Będzie musiał zmienić wyznanie. Wpierw jednak przydałoby się porachować z Półtajnym Stowarzyszeniem Kradzieji Drobiu, którzy śmieli tknąć jego zacne kurczaczki.

[Przepraszam za podwójne przekroczenie czasu nieobecności. >: Ostatni raz, jeśli można, bez kary.]
[Zdążyłeś przed kolejnym graczem, więc luz - ___]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Nie Lis 11, 2012 1:13 pm

A czegóż potrzebował coby zmiażdżyć raz na zawsze tych nędznych podbieraczy podrobów?
Ano przede wszystkim wiadra żywych śledzi, beczki kiszonych ogórów, wozu ze złamaną osią, dwóch pęt kiełbas, hubki, krzesiwa, siarki i smoły a do tego soczystej grochówy i piętnastu i pół garści biedronek!
Tako też wyruszył po pierwszy z magicznych przyborów - wiadro żywych śledzi! Pamiętał jednak, ze w magicznej formule, którą sam wymyślił, istniała jeszcze potrzeba by to było Wiadro Żywych Śledzi, a nie zwykłe wiadro żywych śledzi. Tedy musiał przygotować czary zwiększające szacunek i wielkoliterowstwo. Takoż uczynił. Następnego dnia zaś ruszył do pobliskiego miasta portowego (sam nie wiedział,ze takie tu jest. Kierował się swoim Instynktem.), które okazało się być nie tylko miastem portowym, ale Królewskim Miastem Portowym. Sama szacowność tego miejsca wskazywała na to, że bardzo możliwe, że nie będzie musiał używać przygotowanych czarów, że po prostu znajdzie Wiadro Żywych Śledzi.
W najbliższym sklepie - Ryby Z Kutra, znalazł tylko Bukłak Zdechłych Dorszy i nic innego podobnego. W kolejnym, Skrzynkę Wędzonych Fląder, ale to też go nie urządzało. W jeszcze następnym Kabaret Śpiewających Mintajów...
I kiedy stracił już całą nadzieję - oto pojawił się przed nim ostatni sklep - najbrzydszy i najbardziej zapuszczony. Wielkie Litery na Wielkiej Tablicy przed sklepem mówiły jednak jasno: Dziś W Sprzedaży Wiadro Żywych Śledzi!
Ruszył tedy Zygfryd dziarskim krokiem do sklepu wierzei. Otwarto mu.
- Poproszę Wiadro Żywych Śledzi! - zakrzyknął.
- Nie Ma! - odrzyknął mu sprzedawca. - Właśnie wyniósł ostatnie stary żebrak Sam!
- A gdzie poszedł?
- Przed siebie.
- Aha!
Zygfryd wyszedł tedy ze sklepu i ruszył przed siebie. Wkrótce znalazł starego żebraka Sama! Ten zabijał jego Żywe Śledzie i wrzucał je z powrotem do Wiadra!
- Oddawaj śmierdziuchu! - wrzasnął Zygfryd.
- Bleuhulbul! - odkrzyknął stary żebrak Sam. Biedny - miał ciężką afazję...
- Oddaj mówię! - podniósł Zygryd po raz drugi głos.
- Blyyyy! - usłyszał tylko w odpowiedzi. Zdjął więc but i rzucił w starego żebraka Sama. Ten zrobił zwinny unik. Zygfryd napluł wiec na niego. I stary żebrak Sam umarł. Bo Zygfryda ślina była trująca. Nie mył zębów od kiedy się urodził!
Wtedy też Zygfryd wziął Wiadro Żywych i Martwych Śledzi i odprawił nad nim modły. I wskrzesił zabite przez starego żebraka Sama śledzie. I w ten sposób uzyskał pierwszy składnik potrzebny mu do unicestwienia Półtajnego Stowarzyszenia Kradziei Drobiu - Wiadro Żywych Śledzi. Na wszelki wypadek rzucił na nie jeszcze przygotowane wcześniej czary, by literki w drodze po kolejne przybory magiczne nie pozmieniały się.

[Zachowałem oryginalną pisownię z karty :*]
[Która to była zamierzona i miała na celu coś właśnie takiego Smile :* :> - ___]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Czw Lis 15, 2012 7:49 pm

ponieważ Bloo napisał że go nie ma, Kolejka przechodzi dalej.

Ale żeby nie czuł się pokrzywdzony (w końcu napisał że go nie będzie), to jego karna karta zostaje niniejszym Anulowana (chociaż, jak chce, może jej użyć zamiast jednej z dwóch które mu pozostały, tak na pocieszenie)

Go go go Kuna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuna

avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Wto Lis 20, 2012 10:48 pm

Zadowolony z udanego rzucenia zaklęcia, wrzucił wiadro na głowę - jako że do tego właśnie ono służyło. Otóż Wiadro Żywych Śledzi było artefaktem jeszcze z czasów, gdy w jego ojczystym kraju panowała komunia, gdzie każdy obywatel był zmuszany do chodzenia w białych, prostych sukienkach, a jedzenie, zamiast na kartki, dostawało się tylko po uprzednim uklęknięciu i wypowiedzeniu zawiłej formułki z rozwartymi ustami. Miało ono powiązanie z pewnym wędrownym czarownikiem, który podróżował na nartach wodnych, a gdzie tylko się pojawił, odprawiał wielkie bale z fontannami niekończących się śledzi. Próbowano go unicestwić, choć mimo ścinania mu głowy, i tak regularnie co 3 dni organizował nową imprezę. Pewnego razu jednak znalazł się mało sławny facet o tej-samej-co-on-sam orientacji seksualnej, kochający się głównie w długowłosych studentach kierunków humanistycznych oraz nieżonatych 30-latkach. Jako że ci pierwsi przeważnie byli krótkimi romansami, tak ci drudzy stanowili już wyzwanie. Jednak na jednym z wielu melanżów organizowanych przez wspomnianego wcześniej czarownika, owy gejuch chcąc poderwać organizatora, cmoknął go w nos, co wywołało reakcję zwrotną pięść-twarz. Z tego wywiązała się bójka pomiędzy trupą czarownika, a gospodarzami. Czarownik zginął zabity śledziami - swoim własnym darem. Jego ciała na następny dzień jednak nie znaleziono, tak samo jak i śledzi. Ponoć jeden z jego adeptów pozbierał je wszystkie do wiadra wraz z ciałem mistrza i wymieszał.
Historię o tym artefakcie Zygfryd przypomniał sobie w chwili, gdy włożony na głowę przedmiot natchnął go(bo takie były jego magiczne właściwości). Natchnienie stopniowo wzrastało. Wiadro było jedynie napędzane pradawną mocą, kiedy resztę robiły śledzie. Jako że mimo śmierci i tak były żywe, zdołały utrzymać się dna Wiadra. W trakcie machania płetwami, dusząc się, ocierały nimi o łeb Zygfryda. Wywoływało to przepływa wspomnianej energii, zwiększającej natchnienie w sercu bohatera.
Nie dawało to jednak większych rezultatów, dopóki tarcie nie spowodowało zapalenia się bujnych włosów Zygfryda. Dym ulatywał z wiadra i okrążał je, tworząc czarno-czarne obrazy. Pokazywały się one coraz to wyraźniejsze. W końcu bohater zrzucił Wiadro z głowy, by krzyknąć: - Eureueka!- Bo właśnie otrzymał wizję o kolejnym artefakcie, którego moc będzie mu potrzebna w walce z Półtajnym Stowarzyszeniem Kradziei Drobiu. Wiadro Żywych Śledzi wbrew temu co wcześniej myślał, było jednak bardzo cenną bronią. Choć swą pełną moc ujawniało jedynie dymiące się wiadro. Z nową wiedzą, obrał kolejny cel - Myasto Martvih Meunszczysn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 26
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   Nie Gru 02, 2012 10:22 am

Ja chyba reżygnujem ż gry :<
W dwi osoby to bez sensu, a poza tym przkroczylem dawno limit 48 godzin xD

Kuna wygryffa :*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Napiszmy sobie baśń TEST   

Powrót do góry Go down
 
Napiszmy sobie baśń TEST
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Test Pinokio
» Recepcja
» ej też sobie zrobię!
» W jakie zwierzę zamieniałbyś się jako animag?
» O sobie!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Kochać wszystkich ludzi?... :: Znajomych masz tylko w necie! :: Gry (re)socjalizacyjne-
Skocz do: