/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [8 Mieczy] Amster Niezwyciężony

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
___
Forumfeller
Forumfeller
avatar

Male Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: [8 Mieczy] Amster Niezwyciężony    Czw Lis 08, 2012 7:57 pm

Personalia

Imię: Amster
Nazwisko: Arnaud
Pseudonim/zawołanie: Niezwyciężony




Cechy fizyczne

Takson: (patrz systematyka) Człek
Wiek: 45 lat
Wzrost: 169 cm
Waga: 95 kg




Statystyki (uzupełnia Demiurg!)

Siła:
Zwinność:
Wytrzymałość:
Intelekt:
Urok osobisty:




Wyposażenie
młot Mordacitas, noszony na plecach
Krotki miecz i sztylet przy pasie
Oszczednosci z ostatnich dziesieciu lat sluzby
ubrania, bardzo dobre gatunkowo, średnio strojne
zbroja płytowa - przeważnie nosi ją bez hełmu i normalnymi butami, zamiast płytowych
peleryna czarna, z herbem rodowym (pięć wilków w okręgu, z jedną przednią łapą uniesioną)




Kraina (patrz krainy)
Księstwa




Biografia
Od niemal czterdziestu lat służę łaskawie nam panującej rodzinie Bergemnonów. Prawie całe swoje życie spędziłem walcząc i mordując w ich imieniu. Przez całe dziesięciolecia
napadałem, dowodziłem, raniłem, byłem raniony, kilkukrotnie umierałem, lecz o wiele więcej razy to kogoś innego wysłałem na śmierć.
Zasługi moje i biegłość w polu zostały zauważone. W ten sposób, od lat piętnastu moje życie, przedtem spędzane w namiotach i błocie, toczy się głównie w stolicy, pośród złotych talerzy, atłasowych piernatów i zatęchłych gobelinów. Zostałem mianowany gwardzistą
przybocznym ich książęcych mości.
Przez cały ten czas nauczyłem się jednego - gardzę dworem, gardzę tymi wypacykowanymi dworzanami, dla których całym światem jest pałac, a cała reszta to tylko narzędzia do zdobycia pozycji. Gardzę intrygami, zabójstwami, zdradami i frakcjami.
Jestem Amster Arnaud, potomek starego rodu rycerskiego. A czas zawsze przeradza rycerzy w szlachciców, a szlachciców w swoją własną karykaturę. Miałem jednak szczęście urodzić się jako trzeci syn czwartego syna, więc wszystko co mi się dostało po przodkach, to herb, nazwisko i stan.
Niektórzy z nas są kowalami własnego losu. Mój był z góry znany. Zostałem giermkiem, potem rycerzem. A co było dalej - już mówiłem. Tułałem się przez pół świata, nie znajdując sobie ni domu, ni żony. Jednak w dzisiejszych czasach prawdziwych rycerzy jest coraz mniej, a los, w zamian za brak prawa do wyboru, dał mi talenty potrzebne do
sprawnego podążania ścieżką jaką dla mnie przeznaczył. Niewielu było w stanie
stawić mi czoła w boju, praktycznie nikt w szrankach. Po zduszeniu zbrojnej rebelii w Tenderholmie, kiedy odcięci od świata w jeno stu ciężkozbrojnych i najemną kompanie kuszniczą z Velbom doprowadziliśmy do poddania się dwudziestokrotnie liczniejszego wroga, nazwano mnie Amsterm Niepokonanym.
Stare czasy.
Były w moim życiu też inne okresy, kiedy czując ciężar samego istnienia, mając dość ciur obozowych i smordu gówien ruszałem w samotną podróż do nieznanych krain. Dane mi było zobaczyć nieskończone lasy Parinorskie, pełne wielkich zwierzy i eterycznych
fejów. Dane mi było pić wodę życia z wyniosłymi i nieludzkimi elfami. Najlepiej jednak wspominam wizytę na zachodzie, gdzie pod zasnutymi chmurami górami Krzaty drążyły swoje tunele.
Powiadam wam, ten lud nadal wie, jakie wartości są ważne w życiu. Są zarazem bardzo skomplikowani i bardzo prości. Naraz grubiańscy i bardzo wytworni. Przyjęli mnie między siebie jak brata i chociaż spędziłem tam nie więcej niż rok, rozpaliłem w sobie miłość do żelaza i stali. Nie w sposób wojownika, który używa metalu do zadawania ran, tylko w sposób rzemieślnika, który nadaje mu kształt i nadaje surowej materii duszę i nazwę. Tylko krzaty mają w sobie siłę dosyć wielką, by obrabiać te wielkie kawały stali, ale zarazem dosyć cierpliwości i precyzji by tworzyć z nich maleńkie mechanizmy i łączyć je w całość.
Do dzisiaj mam w swoich komnatach niewielki warsztat, a zamkowy kowal zna mnie już dobrze i przestał uważać mnie za szaleńca, jak pokazałem mu, co można zrobić z wykutych według mego wzoru elementów.
Mój nierozłączny przyjaciel, młot Mordacitas jest jednym z owoców tego zaszczepionego przez krzaty zamiłowania do metalu. W sumie nazwanie go młotem to pewne przekłamanie. To ciężka dwuręczna broń, ma półtorametrowy trzon, na którym jest osadzony nietypowy stalowy bijak - z jednej strony jest typowy dla młota, ale druga krawędź ma poziome ostrze, przypominające topór. Jest trochę lżejszy od typowych młotów dwuręcznych, ale i tak cięższy od topora. Jest w nim także ukryty mechanizm.
W bijaku od strony młota osadzony jest stalowy szpikulec. Normalnie jest on osadzony wewnątrz, tak że bez uważnej obserwacji praktycznie nie idzie go zauważyć. Jednak kiedy przesunę odpowiedni element na rękojeści, ukryta wewnątrz sprężyna (Krzaci wynalazek – stalowa spirala, która magazynuje siły nie gorzej niż drewno w kuszy), z wielką siłą wypycha szpikulec na zewnątrz. Nie znam zbroi, której nie przebiłoby coś takiego. Na wypadek jakby szpikulec ugrzązł w ciele wroga, drugim przełącznikiem mogę go odczepić od bijaka. Sprężynę można nakręcić specjalną korbą, którą wsuwam od spodu bijaka. Trzeba do tego nielichej siły.
Na dworze, na którym od dziesięciu lat przyszło mi żyć, jest on moim jedynym przyjacielem. Nie knuje, nie ma fałszywych intencji. Milczy , tak samo jak ja kiedy pełnie służbę i słyszy wszystko, w czym też dzieli mój los.
Nie wyobrażasz sobie nawet ile można się dowiedzieć będąc książęcym gwardzistą. Kiedy stoję przy drzwiach pomieszczenia, notable traktują mnie jak powietrze, wywlekając wszystkie swoje brudy. Nauczyłem się nie zwracać na siebie żadnej uwagi, pomimo płytowego pancerza w którym pełnie swoje obowiązki. Książę także nauczył się mi ufać - nigdy nie zdradziłem żadnego z jego rozlicznych sekretów, a moja obecność już parokrotnie ocaliła mu życie, kiedy zaufany, wydawać by się mogło, rozmówca okazywał się mieć ukryty w połach szaty sztylet.
Z całej rodziny zawsze najbardziej lubiłem pełnić pieczę nad młodą księżniczką - Jej rola została zdefiniowana tak samo jak moja, w chwili urodzenia - już tydzień później wiadomo było, kto zostanie jej mężem. Sama była niewinnym dzieckiem, który zamiast uczyć się zepsucia i intryg od swojej rodziny, znacznie bardziej wolał biegać na bosaka po zamkowym zagajniku i wspinać się na drzewa. Na jej dziesiąte urodziny podarowałem jej stworzony przeze mnie stalowy pierścień - nie był on nazbyt ozdobny, ale za to składał się z dwóch warstw, z których górną można było obracać w jedną stronę na dolnej, a wyżłobienia między nimi dawały przy dobrej prędkości króciutką melodyjkę. Kiedy dwa lata temu wyjeżdżała na włości swojego pana męża, spojrzała na mnie i wyciągnęła mój dar z rękawa sukni, pokazała mi go i z uśmiechem schowała. Poczułem się wtedy pierwszy raz od wielu miesięcy szczęśliwy. I stary.
Stary czuje się coraz częściej - mój włos już dawno posiwiał, a twarz poorała bruzdami zmarszczek. Dzięki dyscyplinie i codziennym ćwiczeniom mojemu ciału udało się zachować jeszcze nieco sił z młodzieńczych lat a umysł zdaje się pracować jeszcze nie najgorzej.
Teraz, minął już rok od wyjazdu księżniczki. Coraz bardziej doskwiera mi samotność, powrócił ten nieuchwytny ciężar przygniatający moją duszę. A w dodatku, od pewnego czasu mam coraz częściej uczucie, że zbliża się coś niedobrego. Bardzo niedobrego.




Koncept
Amster jest niemal archetypowym rycerzem - honorowy, szarmancki i starający się żyć z kodeksem rycerskim. Mimo że w historii skarżył się na swój z góry określony los, to jest wręcz esencją rycerza. Przy tym wszystkim jednak jest wystarczająco inteligentny by zauważyć że ideały te rozmijają się z tym jaki jest świat i tak naprawdę u innych budzą już raczej pewną pobłażliwą pogardę. Stąd biorą się jego welszmerce. Jest dosyć silnym człowiekiem, w dodatku zaprawiony zarówno w bojach jak i walce turniejowej czy pojedynkach.
Jego dawne osiągnięcia były znaczące, obrosły przy tym nieco legendom, więc jest rozpoznawalny zarówno na dworze, jak i wśród pospólstwa - może nie z twarzy, ale z imienia na pewno.

Do soula poproszę Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: [8 Mieczy] Amster Niezwyciężony    Pią Lis 09, 2012 7:36 pm

Akceptujemy, akceptujemy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[8 Mieczy] Amster Niezwyciężony
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Sprawy ważkie :: Karty Postaci-
Skocz do: