/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Adhan "Szary" Sibbri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Wto Paź 30, 2012 10:45 am

Zdecydowanie miałem dość gierek. Z lekką rezygnacją przetarłem twarz dłonią, rozmasowując zmęczone wymuszonymi uśmiechami mięśnie. Palcami przeczesałem włosy i westchnąłem ciężko.
- Ja zaś, w przeciwieństwie do was, drogi Gerhardzie, gier szczerze nie znoszę. Dlatego jeśli już muszę, wolę grać w otwarte karty, lub też wcale. - odparłem, ale bez ironii lub złośliwości. Choć raz, dla odmiany, chciałbym móc być szczery - Nie zdziwiłem się, bo i nie ma czemu. Bo to jeden człowiek na świecie zna się na magii, na astrologii czy alchemiji? Czy tak trudno spotkać kogoś, kogo wzrok dotknęły Błogosławieństwa i widzi rzeczy, które dla innych są niedostępne? Jeśliście jednym z takich szczęśliwych, to i wysłuchać waszych słów mądrości warto. A jeśliście szaleniec czy szarlatan czy inne takie, to i wówczas posłuchać was nie zaszkodzi. - zrobiłem krótką pauzę, by staruszek miał możliwość przemyśleć moje słowa.
- Nie jestem może wielkim czarnoksiężnikiem, ale nie jedną księgę w życiu żem przeczytał, co nieco o wielkich sztukach wiem, to i ciekaw jestem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Wto Paź 30, 2012 5:43 pm

- Ojej... Wybaczcie - starzec wyprostował się i oparł ramionami o stół. Wyraźnie trafiłeś na kogoś przyjemniejszego niż ostatnio.
- Jakkolwiek i tak swój ruch w tej grze wykonaliście, a więc ja mogę mój - uśmiechnął się. - Cóż więcej powiedzieć mogę... - podjął po chwili zastanowienia. - Hmmm... - zamruczał przeciągle. - Wygląda to tak jakby kto na was rzucił ciężką klątwę albo miał bardzo złe intencje względem was. To poselstwo to w jakiej dobrej sprawie? Ja wiem, że posłowi nic złego nie grozi, ale wiecie - list oddacie i "zbóje" - to słowo wyraźnie zaakcentował. - na ten przykład, ot przypadkiem, was na drogach napadną... Albo inszy czort... Potom was do stołu, choć towarzystwa szlachty nie lubię, przywołał... - po tych słowach Twój rozmówca pochylił się na chwilę w Twoją stronę i zaczął patrzeć gdzieś trochę obok, trochę nad Tobą... Potem bardzo uważnie przyjrzał się "powietrzu" po drugiej stronie Ciebie. Odchylił się z powrotem do swojej wcześniejszej pozycji.
- Jeśli nie wiecie, co w liście stoi, nie radziłbym otwierać, ale na przykład rzucić go w czorty i uciekać! - powiedział mocno. - Mógłbym też próbować aurę wyczyścić, ale śmiem wątpić, by to pomogło... Jakom się lepiej przyjrzał, pod klątwą i życzeniem śmierci czai się po prostu zła sytuacja, która zbliża się wielkimi krokami... Sądzę, że to może być ten list... No, albo się mylę, oczywista! - przez chwilę nie mówił nic, tylko znowu z dużą uwagą studiował "powietrze" dookoła Ciebie.
- Hmmm... - zadumał się znowu gładząc prawicą swoją brodę. - Macie tu gdzieś pokój albo jakie ustronne miejsce? Może spróbowałbym ten list przeczytać bez otwierania go?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sro Paź 31, 2012 10:06 pm

Wydałem z siebie przeciągłe "Hmmm", wskazujące na zastanowienie.

A było o czym myśleć. To spotkanie mogło być wspaniałą okazją... albo wielką pułapką. A cóż jeśli ten człek jest szpiegiem? Ale czyim? Z pewnością nie czyhał na mnie akurat. Misja moja nie była tak jawna, poza tym wieść o niej nie dotarłaby tu tak szybko. No i któż mógł wiedzieć że akurat tu się zatrzymam, skoro sam żem tego nie przewidział wcale? Nie, ta ewentualność nie wchodziła w grę, sam się do człeka przysiadłem, a szczególnego zainteresowania mną nie wykazywał.
Chyba że jakiś łowca okazji? Nic nie wiem o sytuacji politycznej tutaj, a nuż jakiś wielmoża mają swych ludzi po karczmach, tawernach, zajazdach, co wypatrują, śledzą, wyłapują co do kraju przybywa? Ha, na pewno mają. Ale ten tutaj na takiego nie wygląda. Taki by się wśród ludzi kręcił, słuchał co lud gada. No i z pewnością by się mniej w oczy rzucał, ten zbyt zwraca uwagę.

- Zaciekawiliście mnie, mości Gerhardzie! - powiedziałem wreszcie, ze szczerym entuzjazmem - Naturalnie, jeśliście skłonni dopomóc zagubionej duszy, to uprzejmość wasza miła jest mi i przyjmuję ją z ochotą. A choćby i po to, by zobaczyć jak chcecie to zrobić! Pójdźmy może do gospodarza, niech no mi pokój wskaże, tam się przenieść możemy, brzuchy nasycić jedzeniem, a głowy spokojniejszą rozmową!

Jako rzekłem - tak też uczynić postanowiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Lis 01, 2012 4:42 pm

[Ingerencje uzgodnione z graczem]

Gerhard ruszył w ślad za Tobą. Okazał się być naprawdę wysokim człowiekiem! Miał chyba tyle wzrostu, co z reguły elfy! Był dużo wyższy od Ciebie - i tak niesamowicie wysokiego jak na człowieka... No - ale o Twoim rodzie krążyły legendy, że w dalekich przodkach macie paru spośród dzieci gwiazd... A i do dzisiaj się mówi o takich pół-elfach, które w jakiś sposób jednak mają zachowaną płodność, więc to może nie były nawet legendy! Podobno Trocinka lubił tłumaczyć swoją porywczość i zamiłowanie do ognia elfimi korzeniami. Mówiło się też, że Lirrel był przy nim cały czas właśnie przez to bardzo odległe pokrewieństwo... "Krew z krwi!"*, jak to elfy zwykły mawiać nawet na w połowie tak szlachetnych jak oni! A kto wie czy nie nawet na tych w dużo mniejszej części... Może Gerhard właśnie był nawet bliżej z nimi spokrewniony niż, przynajmniej patrząc przez pryzmat legend, Ty?
Fakt-faktem - bujna broda i wąsiska oraz raczej typowo ludzkie rysy twarzy i ogólna "zwalistość" Twojego towarzysza (smukłym nie można było go nazwać!) przeczyły jednoznacznie temu by był po prostu - elfem. Z resztą - Księstwo Orła, jak Księstwo Zachodnie były bardzo nieprzyjemnie nastawione nawet do niziołków czy krzatów... Co tu mówić o elfach!
Karczmarz podał Ci klucz, skierował na górę i spytał co do jedzenia. Na Twoją odpowiedź, że cokolwiek uśmiechnął się tylko krzywo i zniknął gdzieś w czeluściach swojego przybytku. Weszliście z Gerhardem na piętro. To było trochę dziwne, ale staruszkowi trudno było wdrapywać się na schody! Szedł powoli i opornie. Co jeszcze dziwniejsze - nie miał zadyszki... Może to długa szata, w którą był odziany, tak krępowała jego ruchy?
Otworzyłeś pokój. Wyglądał na bardzo przytulny. Deski ścian i podłogi utrzymane były w nienagannym stanie. Na samej podłodze z kolei - jakby tego było mało - leżała niedźwiedzia skóra. Przy ścianie łóżko... Łóżko... Łoże! I to z materacem, nie żadnym siennikiem! Do tego pikowana kołdra, pewno z pierzem i duże, wyglądające na bardzo miękkie poduchy. Nagle poczułeś się niesamowicie zmęczony! Ale byś wskoczył w tę miękką pościel i zasnął!
Oprócz tego w pokoju była szafa, stół i dwa krzesła - takie jak na dole - to one otrzeźwiły Cię przypominając o liście...
- Ładnie tu - z niejakim opóźnieniem Gerhard również znalazł się w wynajętym na Bohdana pokoju.
Usłyszeliście kroki. To karczmarz. Wszedł cały zasapany niosąc parujący jeszcze gar i dwie drewniane miski z takimiż chochlami.
- Polewka dla miłościwych panów! - zawołał, skłonił się i wyszedł zamykając drzwi. Zostaliście sami...

___________________
* Tak z uwielbieniem czytam nowe karty i przygody xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Wto Lis 06, 2012 9:26 am

W pierwszej chwili poczułem trudną do odparcia chęć, by rzucić się na łóżko. Och, za długo siedziałem na grzbiecie tej odrażającej, czworonożnej poczwary na dole. Ale nie! Można chwilę poczekać. Zamiast tego, wskazałem mojemu gościowi miejsce na krześle i sam usadowiłem się naprzeciw niego, po drugiej stronie stołu.
- Spocznijcie panie. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie ten dzień był nieco za długi. - ozwałem się, przerywając panującą ciszę. - częstujcie się śmiało, pewno jesteście też głodni. .
Spojrzałem na niego i zaczekałem na reakcję. Co jak co, ale jeść przed starszym nie wypadało. Tym bardziej przed gościem! Poza tym, posiłek byłby niezłą okazją do spokojniejszej rozmowy. Na przodków, jakże nie znosiłem rozprawiać o czymś przy dużej liczbie świadków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Wto Lis 06, 2012 10:58 am

Gerhard najpierw udał się do drzwi i zamknął je na klucz.
- Wygląda, że jesteście w porządku - rzekł wtedy spokojnym głosem. - Jeśli się przerazicie, nie krzyczcie, proszę... Po tych słowach starzec odsunął się od drzwi i nagle z jego ciałem stało się coś dziwacznego: złamało się w pół na wysokości klatki piersiowej! Chwilę potem, zaś, obie jego części - i dolna, i górna - zaczęły się poruszać! Na wszelkie błogosławieństwa, klątwy i wszystko, co pomiędzy! Co to mogła być za poczwara! Poczułeś jak ciepło uderza Ci na twarz, a ręka wędruje od razu w stronę kuszy...
W końcu - oba kawałki mężczyzny wygramoliły się z szaty!
W pierwszej chwili oniemiałeś... Okazało się, że Gerhard Fuchs tak naprawdę był dwoma indywiduami! Niskimi i krępymi jednocześnie. Oba do tego były brodate, wąsate i miały długie włosy. Z tym, że kędziory jednego - górnego - były własnie siwe, drugiego płowe, by nie rzec - pszeniczne. Ten ostatni nosił też na plecach jakiś, chyba drewniany, a jednocześnie bardzo specyficzny stelarz.
Czytałeś o takich dziwolągach, studiowałeś też ryciny, na których były przedstawione! No, aleś ich jeszcze nigdy nie widział na żywo. Krzaty!
- Wybacz, Adhanie! - zawołał prawie od razu po całym przedstawieniu, ten, który przedstawił Ci się jako Gerhard. Wraz z "przemianą" naraz stał się w słowach i gestach bardziej dziarski i wyraźnie mniej dostojny.- Ale mój brat Richard*, a właściwie to Richdun, nie mógł już wytrzymać ciężaru mnie na swoich barkach - z jednej, a zapachu polewki z drugiej. Możesz nas wygonić, ale pozwól się memu bratu pożywić! Nosi mnie na sobie cały pieruński dzień!
- A - dodał jeszcze szybko. - I spokojna głowa, Adhanie! Umiemy czarować. Widziałem waszą aurę i nic nie kłamałem! Grozi wam wielkie niebezpieczeństwo!

____________________________
* czytaj przez 'ch' nie 'cz'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Pią Lis 09, 2012 8:31 pm

Krzaty. Święte Imiona, przyjdźcie z pomocą! Dobrze że nie jadłem tej polewki wcześniej, bo pomyślałbym że poczciwy gospodarz dodał do niej co nieco niekonwencjonalnych ziół.
- Niech mnie... - wymruczałem, nie bardzo wiedząc co w pierwszej chwili powiedzieć. Bo właściwie, jaka była właściwa reakcja? No dobra, ten lud nie był ostatecznie aż tak niezwykły. Zamieszkiwał świat tak samo jak ludzki rodzaj. Ale do kroćset! Żeby przebierać się za człowieka? I to stojąc jeden drugiemu na barkach?! Cóż, widać szaleństwo dotyka wszystkie świadome istoty w jednakowym stopniu.
- A czy to niebezpieczeństwo to popadnięcie w obłęd po tym, co zobaczyłem, czy też może jakiegoś innego rodzaju? Och, darujcie mi. Śmiało, częstujcie się... tylko coś dla mnie zostawcie. I cokolwiek mi grozi, darujcie mi raz jeszcze panowie, ale muszę o to spytać: cóż znaczą u licha te przebieranki? Oczywiście, mile widziani tu jesteście i prawdę mówiąc, tym chętniej wysłucham co macie do opowiedzenia.
Właściwie, robi się coraz ciekawiej. Dziwne dziewczyny biegające po lesie, zabójczynie mierzące do mnie z kusz, irytujący karczmarze a teraz krzaty-akrobaci. Jeśli pod koniec tego tygodnia nie spotkam odrodzonego Jakuba Błogosławionego, będę mógł czuć się rozczarowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Nie Lis 11, 2012 9:51 pm

- To nie wiesz, Adhanie? - zapytał "Gerhard" nalewając polewki do miski i stawiając ją na krześle. Richdun zaraz do niej podbiegł i zaczął łapczywie pałaszować.
- Przecie tak w twoim Księstwie jak i w Księstwie Orła został już dawno przyjęty Edykt Tyrreński. Pewno przed twoim urodzeniem... Przecie wiesz, że od Wielkiej Pożogi, którą nie kto inny, a Marik z Lirrelem zaczęli, najpierw elfy, a potem też i inni, jak to wy mówicie: nie-ludzie byli niemile widziani w największych Księstwach. Nawet z opieki wędrownych krzatów ludzie poczęli rezygnować, choć gospodarstwa prosperowały przy naszej pomocy! - "Gerhard" po tych słowach jakby sobie o czymś przypomniał, bo nalał polewki do drugiej miski i przyniósł Ci ją, kłaniając się lekko. W tym czasie Richdun poczęstował się kolejną michą. Zupa z szybkością błyskawicy poczęła znikać między jego brodą a wąsami.
- Kiedy Richdun je, to jeszcze powiem! - ciągnął "Gerhard", zauważywszy, ze jego brat dalej wcina. - Byliśmy jeszcze całkiem młodzi, kiedy wchodził Edykt Tyrreński, a Beniamin "Kieł" Fuchs bardzo nas sobie ulubił i był dobrym człowiekiem. Pozwolił nam tedy nadal pracować w jego domu i na polu. Kiebyśmy czego potrzebowali, skonstruowaliśmy sobie przebranie. I jako Gerhard, kuzyn Pana Beniamina, mogliśmy wychodzić poza dom czy pole, by załatwiać sprawy na mieście... No ale się umarło naszemu Beniaminowi!
Chwilę po tych słowach, kiedy "Gerhard" nabierał powietrza by rzec jakie kolejne słowa, z ust Richduna wydobyło się głośne: "Ah!". Wyraźnie się najadł.
- No! - zakrzyknął rozweselony tym faktem siwowłosy. - To do roboty! - szybko zatarł dłonie. - Pokaż nam, Adhanie, ten pieruński list!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Lis 22, 2012 10:05 pm

Edykt edyktem, pomyślałem, tak naprawdę był raczej mitem niż rzeczywistością. Już wcześniej elfy i krzaty raczej niechętnie wchodziły w kontakty z ludźmi. Zresztą, w przypadku elfów relacja była dwustronna, mało kto chciał się z nimi stykać. Poza samobójcami i idiotami którzy uważali że zdobędą chwałę pokonując jakiegoś w walce. W sumie - wychodziło że w obu przypadkach chodziło o samobójców. Rzecz była tym bardziej dyskusyjna, że wiele świątyń Świętych Imion nigdy nie zgodziło się na prześladowania innych ras. Była to jedna z wielu, być może zbyt wielu kwestii które dzieliły ten kult. Inne wiary, te bardziej zorganizowane poparły niechęć wobec obcych, niemniej trudno było ocenić czy w ciągu ostatniego dziesięciolecia ktoś na ów dyskusyjny akt tak naprawdę się powołał.
Machnąłem ręką na całą sprawę. Zamiast rozwodzić się nad historią, wydobyłem pismo dyplomatyczne. Spojrzałem na nie przez chwilę uważnie, przenosząc wzrok na mych niezwykłych gości. Ach, a teraz zabiorą mi list, mnie samego usieką jak świnię przed ucztą i tyle będę miał z mej ciekawości! Święta Mądrości, miej w opiece swe zagubione dziecko, Święta Przenikliwości, opiekunko uczonych, patrz co też przyszło twemu wiernemu rycerzowi, jak porzuca twe nauki na rzecz głupiej nierozwagi.
- Proszę, przyjacielu. - rzekłem tylko, podając pismo rozmówcy i rozsiadając się wygodniej, by po chwili sięgnąć po strawę. Jak mam umrzeć ubity przez włochatych pokurczów, mogę to zrobić chociaż z pełnym brzuchem. Mimo wszystko, przyglądałem się uważnie co czynią. A nuż czegoś się nauczę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sob Lis 24, 2012 1:29 pm

'Gerhard' przejął list i położył go na łóżku. Richdun podszedł do niego chwilę później. Obaj strzelili palcami. A potem? Potem zaczęli tańcować w koło wyrka wykrzykując dziwne frazy, które nie przypominały Ci żadnego znanego języka…
Harce i słowa ‘Gerharda’ i Richduna były tak kuriozalne, że poczułeś jak włosy na Twoim karku zaczynają się jeżyć…
W całej tej scenie było coś pradawnego, zwierzęcego, a jednocześnie mistycznego i uduchowionego… Czy oni naprawdę rzucali urok na list poselski czy raczej na Ciebie?!
Poczułeś najpierw lekki i tępy, a potem coraz mocniejszy i bardziej przenikliwy ból głowy… Powoli stawał się nieznośny! Chyba jednak przejrzałeś tych dwóch pokurczy! Czemu znów nie posłuchałeś Twej intuicji?!
Cały pokój powoli wypełniał się duszącym, śmierdzącym siarką dymem, a ci nadal tańczyli! Poczułeś, ze nie możesz się ruszać! Twoje serce zaczęło panicznie wyrywać się z piersi! Oczy szczypały i łzawiły, gardło piekło… Na Miłosierną Opatrzność! Co się tutaj wyprawiało?!
Ale zaraz! Same krzaty też chyba odczuwały negatywne skutki swoich własnych czarów… Ich taniec robił się coraz powolniejszy i bardziej pokraczny… Słowa więzły im w gardłach, zaczynały kaszleć… W końcu któryś z nich przerwał rytuał i rozpaczliwie dobył do okna. Otworzył je na oścież. Drugi chwilę później zrobił to samo z innym…
- Psia… - wydusił ‘Gerhard’ i zaczął głośno kaszleć. - …Mać! - dodał po chwili i znów się zakaszlał.
- Cóż za ścierwo! - tubalnie dodał głos, którego jeszcze nie słyszałeś - pewnie Richdun. Trudno było orzec - ledwo widziałeś ich zarysy w smrodliwej mgle, która wypełniała teraz pokój. Oba cienie zbliżyły się powoli do Ciebie.
- Klnę się na czerwoną brodę samego Hema*! - zakrzyknął ‘Gerhard’, gdy już był na tyle niedaleko, że mogłeś zobaczyć jego twarz. - Wyrzuć to pieruństwo, drogi Adhanie, i spierdalajmy jak najdalej z tego miejsca jeśli ci oczywiście życie miłe - zakaszlał się znowu.
- Prawie gada! - dodał Richdun. - Umykajmy czem prędzej! Złe moce na tym liście kładły swoje łapska!
Dym zrzedł już na tyle, że mogłeś się spokojnie rozejrzeć po pokoju… A Twoim oczom ukazał się widok straszny! W miejscu, gdzie niedawno stało łóżko, na podłodze, spoczywał teraz sam list - podłoga wokół niego była czarna, zupełnie jakby przed momentem płonęło na niej spore ognisko... Pieczęć posłannictwa z czerwonej, stała się czarna z dziwnymi, pulsującymi pomarańczowo-żółtym blaskiem żyłkami…

_________________
* Hem - w mitologii słowiańskiej według Szulca bóg, z którego wyrośli wszelcy bogowie żywiołów, wraz z tymi pomniejszymi, m.in. duchami domowymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Nie Lis 25, 2012 3:58 pm

Przetarłem oczu dłonią, w nadziei że choć trochę przestaną łzawić.
- Fascynujące... - powiedziałem z pewnym entuzjazmem. Nie to, żebym nie był zmartwiony. Po prostu całe zajście naprawdę wyglądało ciekawie. Ostatecznie, zetknąłem się z siłami nadprzyrodzonymi w działaniu!
Zbliżyłem się nieco do listu, zachowując bezpieczny dystans.
- Nie panikujmy. - mruknąłem, na tyle głośno by zostać usłyszanym. Widok był przerażający, i czułem że moje własne serce łomocze mi w piersi jakby chciało uciekać, wyrywając się z mego ciała. Mimo wszystko, zwiewanie nie wydawało mi się najlepszym wyjściem. Wcale nie ze względu na odwagę, lecz raczej na zwykły rozsądek. Jeśli ciemne siły miały coś wspólnego z pismem, to musiały być w jakiś sposób związane ze mną, z mym ojcem lub całym rodem. Lub z adresatem. W każdym przypadku źle. A list pozostawał jedynym śladem tego. Jedyną dostępną poszlaką. Jeśliby go zostawić, zapewne nie uwolniłbym się wcale od ciążącego nad całą sprawą widma, a tylko stracił jakiekolwiek źródło informacji. Poza tym... ostatecznie, tytuł Obrońcy Wiary który dziedziczyłem zobowiązywał do czegoś. Nie, żebym się nim jakoś szczególnie przejmował przez większość życia lub wtedy gdy zgłębiałem w książkach co ciemniejsze sekrety nauk tajemnych. Mimo wszystko, byłem jednak rycerzem zaprzysiężonym Świętym Imionom.

Co mówiła "Migotliwa ścieżka"?... to dzieło o nekromancji. Nie za wiele mogło w niej być na ten temat, tym bardziej że wciąż nie wiedziałem jakie to siły. Dym śmierdzący siarką... demoniczne duchy? To zupełnie inna domena. Myśl, myśl Adhanie.

- Mam pomysł. - zwróciłem się do mych krzatowych towarzyszy - O ile zechcecie mi pomóc swą magią, spróbować czegoś jeszcze. Jeśli teraz uciekniemy, nie mamy pewności czy siły które spoczywają na tym piśmie nie ruszą za nami. Ale jeśli rozszyfrujemy o co chodzi, możemy coś zdziałać. Pytanie, czy chcecie zaryzykować? Nie mogę od was tego żądać; nie znamy się nawet. Mogę tylko prosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Lis 29, 2012 5:10 pm

Krzaty popatrzyły po sobie. Chyba niespecjalnie wiedziały co robić.
- Wiesz, Adhanie - podjął w końcu 'Gerhart'. - Zależy od prośby. Nie chcę odpowiadać w ciemno. Jesteśmy bardzo pomocni, ale przekaż nam pierwej swój plan!
Richdun kontrapunktował słowa swojego brata energicznym potakiwaniem.
Tymczasem prawie cały dym wywietrzał z pokoju, a z pieczęci listu zniknęły błyszczące żyłki. Powoli też, jak Ci się zdawało, jej czarny kolor przechodził coraz bardziej, na powrót, w czerwony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Lis 29, 2012 7:14 pm

Skinąłem głową. Zdałem sobie sprawę, jak trudno będzie przedstawić mój pomysł w korzystnym świetle. Idea była niby bardzo prosta, ale właściwy dobór słów był kluczowy, by nie zniechęcić potencjalnych sojuszników. A więc delikatność, dyplomatyczny dystans, eufemizmy i unikanie potencjalnie drażliwych elementów.
- Wezwiemy z zaświatów ducha potężnego, szalonego czarnoksiężnika który nam pomoże! - wypaliłem wreszcie, zmęczony kombinowaniem nad ładniejszym sposobem powiedzenia tego. Cholera, chyba najlepszy poeta w krainie nie zdołałby powiedzieć tego tak, żeby to zabrzmiało dobrze.
Pośpiesznie wykonałem rękoma gest mający zatrzymać ich na miejscach, spodziewałem się bowiem że po takim oświadczeniu zechcą wyjść z pokoju choćby i oknem.
- Dajcie mi szansę! Wyjaśnię! - dodałem czym prędzej - Jeśli dobrze się orientuję, a jestem tego pewien, to mniej więcej w tej okolicy, zginął w swoim czasie mój przodek. Dość... ekhm... barwna postać. Powiedzmy. Ważne jest to, że jego śmierć była na tyle ważnym znaczeniem, że powinna na stałe naznaczyć miejsce swym echem. To działa jak latarnia dla dusz, mogą znaleźć takie miejsca. A że pra-pra-cośtam dziadunio miał sporą obsesje na punkcie walki z wszelkimi ciemnymi siłami, których obecność chyba nie jest wątpliwa, myślę że byłby w stanie nam pomóc.
O ile dwójka kudłaczy jeszcze nie ogłuszyła mnie ciosem w głowę i nie uciekła (co byłoby raczej objawem zdrowego rozsądku), kontynuuję.
- To nie powinno być trudne. Nie aż tak! Sama moja osoba, krew w moich żyłach wystarczy by dziadunia skusić tutaj. Wystarczy że posłużycie się magią by uchylić ciut przejścia do zewnętrza. To był w gruncie rzeczy porządny facet, wiecie? Mam wiedzę jak to zrobić, ale nie mam mocy i umiejętności. Ostatecznie, co może się stać najgorszego?
... poza przywołaniem jakiegoś upiornego monstrum z zewnętrznych krain, które zechce pochłonąć nasze dusze i ucztować na naszych rozerwanych na kawałki ciałach - dodałem w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Lis 29, 2012 10:39 pm

[manipulacje uzgodnione z graczem]

Krzaty wysłuchały do końca Twojej opowieści. Oba podrapały się w kędzierzawe łby bardzo podobnym ruchem.
- Dobra! - odparł 'Gerhard' po uprzednim skonsultowaniu się wzrokiem z Richdunem. - Nawet wiemy jak to zrobić!
Brat 'Gerharda' szybko złapał Twoją dłoń i ugryzł Cię w palec! Ale jak potężnie! Pociągnął długo, a potem wypluł na podłogę! Palec nadal krwawił...
- Dobra! - powtórzył się siwy krzat. - Tera się odsuń.
Odsunąłeś się grzecznie i usiadłeś na "swoim" krześle. Z Twojego palca ciągle leciała posoka. Szczypało jak psiekrwie! Zacząłeś ssać juchę żeby chociaż ją odkazić! Kto wie, co ten kurdupel miał w ustach...
Richdun wyciągnął ze swoich włosów jakieś kłosy - chyba zasuszonej pszenicy... 'Gerhard' zaś ze swoich liście i owoce - przypominały takie, jakie wydawał bez. Rozrzucili roślinki w krąg wokół wyplutej przez płowowłosego krzata Twojej krwi.
Do tego czasu zdążyłeś parę razy przestać ssać palec i zacząć na nowo - krew nie przestawała cieknąć... Czy ten kudłacz rozgryzł Ci jakiś mięsień czy co? Dałeś już sobie spokój - może lepiej żeby leciało. Szybciej się zasklepi...
Krzaty ponownie zaczęły tańczyć, ale już inaczej - spokojniej i bardziej... Mrocznie? Tym razem nie wykrzykiwali słów raczej je zawodziły. Przypominało to trochę wycie wiatru, trochę siąpienie deszczu, trochę znowu - odgłos jaki wydaje nastąpienie na błoto... Towarzyszyły temu jeszcze jakieś dziwne skrzeki i mlaśnięcia... Fakt - faktem - od ich tańca i "pieśni" zalatywało pustką, śmiercią i kurhanem na parędziesiąt mil... Chyba żadne inne połączenie głosu i ruchu nie oddawałoby lepiej atmosfery smentarnej...
Poczułeś jak ciarki na całym ciele. Skóra na Twoim karku tak Ci się ściągnęła, że aż poczułeś ból!
Krzaty dalej tańczyły. Ich zawodzenie stawało się coraz głośniejsze i coraz bardziej upiorne! I tak tańczyły i śpiewały, śpiewały, i tańczyły, a Ty bałeś się coraz bardziej! Aż nagle przerwały...
- Kurwa! - szpetnie zaklął 'Gerhard' tupiąc przy tym tak, że aż przez krzesło, na którym siedziałes poczułeś drgania.
- Chyba nic z tego... - dodał.
- Psy to lizały, do stu piorunów! - zawtórował mu Richdun...
Chyba coś im nie wyszło. Albo wyszło nie to, czego chcieli. Udało im się sprawić, że Twój palec przestał boleć i zasklepił się niemal idealnie... Jedyne co Cię frapowało to to, że był zupełnie czysty - a cieknąca krew powinna przecież zostawić brudne ślady, a do tego to, że strup był czarny i wyglądał jakby trochę... Trupio? Jakby zgnił? Efekt chwilę potem jednak zniknął, a czop na ranie wyglądał normalnie... Może z tą różnicą, że minęło niewiele czasu od jej otwarcia, a on przypominał co najmniej parodniowy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Nie Gru 02, 2012 8:32 pm

Akcja uzgodniona z J.O Prowadzącym, MG Swantewitem (niech nam mistrzuje po wieczność)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mimo deklaracji mych towarzyszy - coś jednak się stało. Poczułem, że coś jest zdecydowanie inaczej, a gdy spoglądałem na błyskawicznie gojący się palec zdałem sobie sprawę że nie należało to wcale do przewidzianego przebiegu rytuału.

"Czy reszta moich spadkobierców też wędruje jak żebracy z krzatami i para się nekromancją, czy to może tylko ty postanowiłeś przysporzyć naszej rodzinie większej sławy w uprawianiu mrocznych sztuk?"

Głos rozległ się w mojej głowie, a ja sam - z przerażeniem zdałem sobie sprawę że nie mam nawet kontroli nad własnym ciałem. Chciałem zerwać się z miejsca, powstać na własne nogi, krzyknąć, zrobić cokolwiek, ale wszystkie mięśnie odmawiały mi posłuszeństwa, tak, jakby jakaś obca wola przejęła władanie nad nimi.

Marik? Czy to znaczy że nam się udało?!

"Och, to zależy! Jeśli plan zakładał że chcieliście wybitnie mnie zirytować, wyrwać z błogich objęć Światła i ściągnąć na ten świat, a następnie sprawić bym cię opętał i siedział jak wioskowy głupek, śliniąc się i tocząc jałowe rozmowy samego ze sobą we własnej głowie, to przyjmij me gratulacje! Udało się wam wprost wyśmienicie! Z radością poznam następny krok w tym mistrzowskim planie! Zamierzacie wysmarować się obornikiem i biegać nago po wiosce, czy po prostu sprawdzicie czy da się przeżyć poderżnięcie sobie nawzajem gardeł?"

W księgach historycznych byłeś zdecydowanie sympatyczniejszy i mniej złośliwy, wiesz?

"Byłem w nich też złożony z liter wypisanych na papierze, a gwarantuję ci że za życia nie byłem ani płaski, ani czarny"

Haha, jeszcze trochę i pomyślę że jedyną częścią ciebie która nie umarła jest poczucie humoru! Teraz kiedy cię poznałem od razu rozumiem dlaczego nasze spotkania rodzinne przypominają stypy. Wszyscy którzy potrafili żartować już nie żyją.
"Nigdy nie byliśmy rodziną obdarzoną poczuciem humoru"

Wiesz, nie żeby przeszkadzała mi ta bezsensowna wymiana zdań, ale myślę że ci dwaj zaczynają się już trochę martwić co się z nami dzieje. Mógłbyś tak wiesz... oddać mi moje ciało? Rozumiem że możesz być zły, ale bez przesady! Odrobina nekromancji to nic złego. Człowiek który zasłynął paleniem żywcem ludzi na popiół powinien mieć jakieś wyobrażenie o moralnych odcieniach szarości

"Punkt dla ciebie. Jak ty się w ogóle nazywasz?"

Adhan

"Imię jak dla błazna"

I bardzo dobrze, bo na takowego teraz wyglądam!

Poczułem jak odzyskuję z wolna kontrolę nad członkami, moglem samodzielnie poruszać się, wreszcie mogłem mówić!

- Panowie, myślę że udało wam się lepiej niż myślicie... - wychrypiałem, ciągle pod wrażeniem.

"A w ogóle to do czego ja wam potrzebny? Widzę trzech mężczyzn w pokoju w karczmie i zaczynam się obawiać, wnuczku. Nie dość że nekromanta i sodomita sypiający z brodatymi karłami, to jeszcze trupów się zachciało? Wybacz, ale to chore nawet jak na moje standardy"

Właściwie mamy problem z... chyba z demonami. Przeniosłem spojrzenie na leżący na podłodze list, przekazując w myślach przodkowi że to o niego się rozchodzi. Jest w jakiś sposób magiczny. I wyczuwamy tam działanie ciemnych sił.

"Ciemniejszych niż te, których musieliście użyć by mnie tu ściągnąć? Och, robi się coraz ciekawiej! Poproś tych dwóch żeby się odsunęli, to spróbuję coś z tym zrobić. Albo zabiję nas wszystkich i znowu będę mieć święty spokój, jak myślisz, co będzie lepszym wyjściem?"

- Myślę, że powinniście się... nieco odsunąć przyjaciele - powiedziałem w kierunku krzatów, samemu nie będąc pewien co powinienem zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sro Gru 05, 2012 7:34 am

- Ale jak to się... udało? - zapytał Richdun patrząc na Ciebie z niemałym zadziwieniem...
- Odsunąć się, a po co?! - zdziwił się 'Gerhard' po kolejnej porcji informacji.
Coś jednak - nie bardzo wiesz, co, ale było to chyba w Twoim wyglądzie - sprawiło, że stracili ochotę do dalszych zapytań. Patrzyli na Ciebie z niejaką trwogą. Odsunęli się...
- Na Złoty Browar! - westchnął 'Gerhard' cicho. - Jego aura... Jest ogromna... Pali!
- Cichaj... Cichaj bracie! Jeszcze nam co zrobi! - usłyszałeś Richduna szepczącego do siwowłosego.
Sam nie wiedziałeś czy oni tak głośno szeptali czy Tobie się słuch wyczulił...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Gru 06, 2012 12:19 pm

Zmartwiłem się reakcją towarzyszy. Ich strach nie był moim zamiarem, chociaż właściwie powinienem martwić się chyba raczej o siebie. To we mnie siedział teraz szalony i potężny duch czarnoksiężnika z przeszłości o - potencjalnych - skłonnościach samobójczych. Swoją drogą, czy gdyby teraz posłużył się moim ciałem by spalić samego siebie, byłoby to morderstwo czy samobójstwo?

"Minąłeś się z powołaniem. Powinieneś zostać prawnikiem - to czarnoksięstwo gorsze od nekromancji, ale te rozważania pasują do niego" Usłyszałem znów głos Marika. No niech go szlag, jeszcze może czytać moje myśli.

Mógłbyś...

"Ciiii, ciiiii wnuczku. Spokojnie." - przerwał mi - "Wiesz, czym jest piromancja?"

Jak dla mnie, uzyskiwaniem wiedzy poprzez prawie pewne zaczadzenie.

Dosłyszałem w głębi czaszki jakiś charkot. Najpewniej miało być to coś na kształt śmiechu

"Istotnie. Płomienie to nie tylko zmienianie twych wrogów w pieczyste. To też wiedza. W ogniu ujrzysz wszystko, jeśli umiesz patrzeć. Albo nie. Pytanie duchów jest prostsze, bo mają ludzki rozum."

Dobrze że mi przypomniałeś. Przy rozmowie z tobą łatwo można o tym zapomnieć.

"Jak żyłem mówili mi dokładnie to samo, wiesz? Na swój sposób to potwierdza tezę że po śmierci zostajemy sobą, haha!"

Poczułem, jak mimo woli moja lewa ręka wyciąga się w kierunku tajemniczego listu. Z palce otworzyły się szeroko, po czym środkowy i serdeczny zacisnęły się ponownie.

"Powtórz za mną: Płomień był pierwszy"

Muszę? I tak robisz z tym ciałem co chcesz...

"Tak. I idzie bardzo opornie. Strasznie się bronisz, a trzeba to powiedzieć jak należy, a nie jak sepleniący idiota! Nie denerwuj mnie i powtarzaj!"

- Płomień był pierwszy... - powiedziałem już z własnej woli, czując że przynajmniej cześć mięśni znów słucha mej woli.

"Płomień będzie ostatni"

- Płomień będzie ostatni...

"Wszystko jest w płomieniach. Płomienie są prawdą"

- Wszystko jest w płomieniach. Płomienie są prawdą!

Moimi członkami wstrząsnęła kolejna porcja spazmatycznych ruchów. Usiłowałem się trzymać własnego ciała, ale czułem jak z wolna znów tracę kontrolę. Nie mogłem obronić się, ale mimo wszystko czułem że siły mego przywołanego przodka są jak gdyby słabsze. Widać opanowanie mnie kosztowało go sporo energii. A może po prostu chciał być delikatniejszy.
Druga, prawa ręka dołączyła do lewej w identycznym geście, z głębi duszy - czy mojej własnej, czy obcej nie wiem - popłynęła moc, wolnym strumieniem sącząc się przez powietrze w kierunku dyplomatycznej depeszy.

To zadziała? - spytałem Marika wykorzystując chwilę w której urok dopiero był rzucany.

"A skąd ja mam wiedzieć? Powinno. Kiedyś działało. Magia to nie niewzruszony monolit. Zmienia się z czasem, stare zaklęcia przestają działać i zaczynają działać na nowo, zmienia się ich działanie. Jeśli zadziała, to powinniśmy otrzymać wizję..."

A jeśli nie?

"A jeśli nie, to spłoniemy żywcem razem z całym budynkiem. Albo nic się nie stanie. Albo zmienimy się w wiewiórki"

Dlaczego akurat wiewiórki?

"Nie wiem, ale to byłoby zabawne. Wiewiórki są urocze"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Czw Gru 06, 2012 10:12 pm

To co "otrzymaliście" trudno było nazwać wizją...
Twoja głowa zahuczała nagle od setek umęczonych głosów! Jakbyś słyszał samo piekło albo inne równie straszne miejsce! Wycie narastało... Stawało się nie do zniesienia! Nie dawałeś rady go zdzierżyć! Czułeś, że Twój mózg zaraz eksploduje!
I jęki i lęk, który rodziły przeciążały Twój umysł kompletnie...
Marik jednak nadal utrzymywał czar - zupełnie jakby on tego nie odczuwał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Pią Gru 07, 2012 12:29 pm

Właśnie w takiej chwili, gdym najbardziej chciał krzyczeć brakło mi ust by to uczynić. Jęk mój, wykrzyczany głosem myśli mieszał się tylko z pandemonium którego doświadczałem.

Maaarrik! Skończ to, skończ to kurważ.... nie wytrzymam!

"Nie bądź dzieckiem. Idzie całkiem nieźle. Przynajmniej wiemy że działa"

Nie zwerbalizowałem kolejnych fal udręki - zmieniłem je jedynie w nieartykułowany, psychiczny jęk. Nie wiedziałem co robić i panikowałem, a ten skurwiel nic sobie z tego nie robił. Czy nie zdawał sobie sprawy co przechodzę? Czy nic go to nie obchodziło? A może to był jego plan... zmusił mnie do rzucenia zaklęcia by wygnać mą duszę i zawładnąć moim własnym ciałem?

"Módl się, durniu! Do czegokolwiek, byle długo i zawzięcie! Módl się, to da mi osłonę a tobie trochę ulgi!"

Nie przestał rzucać czaru, korzystając z mojej niedyspozycji i tego że nie byłem w stanie się bronić, przejął natomiast resztę kontroli nad moim własnym ciałem. Usłyszałem jak z ust moich własnych, lecz nie mym głosem dobiegają słowa.

- Płomień jest światłem, płomień jest wizją. W jego blasku widzę prawdę, w jego blasku jest przeszłość, w tańczącym języku ognia spisana jest księga przyszłości. Wzrok mój widzi przez płomień, przez ogień znaki czyta, przez dym na wskroś prawdę przenika.

Kolejna fala mocy przeniknęła mnie. Tak ducha, jak ciało. Gdyby mój żołądek jeszcze był mój, pewno zwrócił bym jego treść. Ale nawet tej ulgi mi teraz odmówiono. I wtedy, zgodnie ze słowami przodka, zacząłem się modlić.

Jeden li jesteś, czy jest was wielu
Bogami czy boginiami, czy poza
ziemskimi płci granicami
Jedno imię wasze, czy tysiąc...


A Marik dalej rzucał swe czary, próbując spełnić mą prośbę.

...Błogosławieniście w każdej swej postaci
Pod każdym imieniem swem
W każdym miejscu i czasie każdym
W jakim światło wasze mój ród ozłaca...


Nie wiem czy ból zelżał, ale mój umysł uspokoił się nieco. Znów odbierałem jakieś sygnały, zdołałem nawet wzbudzić w sobie ciekawość tego co robi mój przodek. Znów usłyszałem też jego słowa.

"Tak dalej, tak dalej."

I recytowałem swą mantrę dalej i dalej, czekając na kres tego wszystkiego. Czy to dobry, czy zły. Wszystko w rękach Błogosławionych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Pią Gru 07, 2012 11:27 pm

Nie wiedziałeś, jak Ci się to udało, ale wytrzymałeś... Wytrzymałeś wzmagający się jazgot, który stał się jeszcze bardziej przerażający, kiedy pieczęć zaczęła drżeć... Narastające wycie doprowadzało do utraty resztek sił fizycznych... Nie tylko mentalnych... Nawet Twój wzrok stał się jakiś mętny... Nawet Twoje ciało przestało normalnie odczuwać nacisk ubrania i swój własny ciężar...
Pieczęć drżała coraz szybciej, a jęki stawały się coraz głośniejsze, coraz bardziej żałosne! Aż do szaleństwa! Aż do kompletnej utraty zmysłów!
I wtedy...
Pieczęć pękła...
Wydostało się z niej dziwaczne monstrum, które wyglądało jak pozlepiane z sześciu nagich, wychudzonych i umęczonych ludzi... Znaczy głów miało sześć - nóg tylko pięć, rąk za to chyba ze dwa tuziny. Do tego całe było powykrzywiane, niby starzec z ciężkim artretyzmem...
Spojrzało na Ciebie i czułeś, że też Marika w Tobie...
Zacharczało i zajęczało, jakoś tak po zwierzęcemu... Nie bardzo chyba wiedziało, co zrobić... Patrzyło na Ciebie jednocześnie jak na potencjalną ofiarę, ale i na Marika - jak na groźnego drapieżnika... Wyglądało właśnie - jakby wahało się między atakiem a ucieczką...
- Co to za licho? - zapytał głośno Richdun.
I wtedy... Wtedy ruszyło z dzikim rykiem prosto w jego stronę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sob Gru 08, 2012 10:41 am

Co ty zrobiłeś?! Co to jest?!

Zawołałem w mym umyśle z przerażeniem, ale ze strony Marika odpowiedział mi tylko szaleńczy śmiech - i poczułem jego radość, upiorną i wzbierającą gorącą falą przez całe moje ciało które teraz dzieliliśmy. Wesołość w upiorny sposób przepełnioną okrutną nienawiścią, na której widniał cień strachu, tłumiony uwolnionym gniewem. On się cieszył - nie z zagrożenia, nie z ryzyka śmierci, ale z możliwości starcia się z demonem!
Uświadomiłem sobie grozę sytuacji: przecież to był człowiek, który swoje życie poświęcił obsesyjnej walce z rzeczywistymi, czy też wyimaginowanymi demonami. A teraz jakiś stał przed nim, a on miał szansę wyładować na nim całą swą wrogość, swój żal i tęsknotę.

"On spłonie!" - dobiegł mnie wreszcie jego wewnętrzny głos - "Spłonie!".

Poczułem naprężające się mięśnie, nogi ugięły się lekko jak w gotowości do skoku, ale nie ruszyliśmy się z miejsca. Wyciągnęliśmy ręce przed siebie, otwierając obie dłonie. Na naszej twarzy igrał tylko złośliwy grymas, który przy odrobinie dobrej woli i wyobraźni mógłby uchodzić za uśmiech - ale nie mój, tylko Marika.

"Wiesz wnuczku..." - znów przemówił, a jego głos był czystą pasją. Czułem że znów zbiera swą magię i zastanawiałem się jak wiele jego szaleństw jeszcze mój organizm zdoła znieść - "... ludzie mówią o płomieniach piekieł, o demonach zrodzonych z ognia... ale to nieprawda. Płoną jak wszystko inne. Tak cudownie, gorąco, krzycząc pod niebiosa o litość która nie nadchodzi! Wszędzie te łatwopalne materiały! Haha!"
W tym momencie nie wiedziałem już kogo lękam się bardziej - straszliwej, bluźnierczej bestii która wypełzła na świat na nasze nierozsądne wezwanie, czy mego własnego przodka. Ale odwrotu już nie było. Nasza rozmowa toczyła się z prędkością lotu myśli, nie zajęła więcej niźli mgnienie oka ale by uratować krzata trza było działać szybko.

Nie było miejsca na opór. Tylko nadzieja że da się coś zrobić. Wspólną wolą, jednym głosem woli dwóch duchów nasze usta wypowiedziały tylko słowo: - Płoń!
Reszta była myślą, wizualizacją zrodzoną przez umysł. Jak ciepło gromadzi się, puchnie, przeradza z iskierki w płomień i pochłania wszystko wokoło sycąc swój głód. Od środka, od samego wnętrza tej abominacji.
Wywołanie płomieni na zewnątrz spaliłoby i Richduna, i karczmę, i nas wszystkich. Ale plan Marika był dobry - rozpalić same trzewia szkarady, zmienić ciało w pokarm dla ognia, wypełnić jej członki bólem, spalić od wewnątrz. Pewnie by jej to nie zabiło, nie od razu. Ale nawet stworzenia z piekieł czują ból, nawet one gdy są w tym świecie muszą podlegać jego prawom.
Zdałem sobie sprawę, że to co było jednym słowem, przerodziło się w mantrę; jednostajnie syczałem przez sęby "Płoń! Płoń! Płoń!". I nie wiedziałem już czy ogień trawi wroga czy mnie samego, bo wszystkie me członki wypełniały się z wolna żarem ponad wyobrażenie, zrodzonym z magii żywiołu, gorącem które oddawałem wrogowi w każdej sekundzie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sob Gru 08, 2012 12:50 pm

Stwór jeszcze sporo przed dobyciem do Richduna zaczął się wyraźnie "łamać"... Jego kroki stawały się coraz bardziej koślawe, on sam wykrzywiał się coraz bardziej...
W pewnym momencie zatrzymał się i znowu zaczął jazgotać! Podobnie jak wtedy, kiedy próbowaliście z Marikiem zajrzeć do listu. Wycie przeszło w pisk... Ciała wybałuszyły oczy i powykrzywiały się w bolesnych spazmach... Jedno z nich odwróciło się w Twoją stronę i zajęczało, przeraźliwym, umęczonym ludzkim głosem:
- Co robisz? Czło... - zachłysnęło się własnym bólem. - Człowieku! Ranisz nas! Ra-nisz!!! Już wystarczają... co... CIERPI... MY!!! PRZESTAŃ!!!
Pozostałe ciała poszły za przykładem swojego towarzysza. Cała bestia odwróciła się do Ciebie i błagalnymi głosami poczęła jęczeć, byś nie dostarczał jej większych katuszy! Skamlała, piszczała, płakała, wyła...
Poczułeś, że nie możesz... Po prostu nie możesz tak krzywdzić cierpiących istot! Że nie jesteś w stanie zadawać tym biednym, już i tak spaczonym mocą piekielną LUDZIOM jeszcze większego cierpienia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Sob Gru 08, 2012 4:07 pm

Na wszystko co święte, przestańmy! - jęknąłem w duchu, mając cichą nadzieję że Marik posłucha, ale był niechętny. Czułem jego wahanie. Cieszyły go te jęki, ten ból który w otrzymywał w zamian za palący żar, wywołany jego magią. Czułem jednak jego wahanie.

"One kłamią! Zawsze kłamią! Jeśli przestaniemy zabiją nas!"

Ale to... coś... to ludzie

"Aaaaaaaaagrrrrrrrrrrrrrrrrr!" ryknął gniewnie; najwyraźniej jakaś jego wewnętrzna bariera pękła. Ale magiczny nacisk zelżał, czułem jak czarnoksięskie ciepło opada nieco, zaklęcie choć ciągle było znacząco osłabło. "Spętamy ich! Słowem i prawem! Mówmy razem..." - i znowu, nasze umysły grały jak jedno. Nie byłem w stanie oddzielić które myśli są me własne, które jego. Wspomnienia, urywki wyrwane z księgi przeszłości mieszały się ze sobą. Nasi ojcowie i matki, przyjaciele i wrogowie, miejsca i czasy. Wszystko przypominało pergamin podarty w strzępy i zgarnięty na stertę kocimi igraszkami.

- Przysięgaj! - usłyszałem swój własny dwójgłos - Przysięgnij nam posłuszeństwo! Zrób to, albo zadamy ci ból o tysiąckroć gorszy! - słowa brzmiały pewnie, niezachwianie, stanowczo. To był rozkaz, albo raczej ultimatum nie znoszące sprzeciwu. Ale była w nim nadzieja na wybawienie od dalszych mąk dla pokraki, i na zbawienie naszych własnych dusz od grzechu okrucieństwa. Demony... podobno musiały być wierne swym słowom, choć nigdy nie było wiadomo do końca. Jedni twierdzili że to bujda, inni że prawda, acz że wykrzywiają one wolę swych panów tak, by zawsze obracała się przeciw nim samym. Marik chyba jednak wierzył w skuteczność tego...a może to byłem ja sam? A może byłem nim. Gdzież była teraz granica między nami?

Mariku? - pomyślałem - Tak? - odparł mi myślogłos, lecz mój własny. Jak gdyby już jeden duch tylko, o dwóch obliczach obracających się jak wirująca moneta zamieszkiwał tylko me ciało. I w odpowiedzi rozpoznałem też samego siebie. Czy moja świadomość rozpływała się? A kimże byłem ja... Adhanie? Jesteś tam? Mariku? Którym z nas jestem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Swantewit
Administrator
avatar

Male Dołączenie : 22/06/2012
Wiek : 25
Skąd : Łomża

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Nie Gru 09, 2012 12:00 am

- Nie mogę! - zawyły głowy poszestnie.
- Nie jestem demonem! - odpowiedziała jedna.
- Jestem grzesznikami! - dodała druga.
- Egoizm... Egoizm... Egoizm... - zawyła trzecia.
- Myślałem tylko o sobie... - dodała smutno czwarta. - Tylko o sobie... Tylko o sobie...
- A teraz muszę o innych! - wrzasnęła piąta.
- Odpierdolcie się ode mnie! Mam dość waszych kaprawych ciał! - dodała szósta.
Dwa tuziny rąk zafurkotały... Bestia zaczęła samą siebie okładać! Kopać! Gryźć! Krew bryzgała dookoła... Coś chlapnęło głucho o podłogę - to była ręka...
- Chcę być sam! Mam was dość!
- Nienawidzę ludzi! Nienawidzę!
- Odejdźcie! Odejdźcie ode mnie!
- Jestem sobą! Jestem sobą! Nie innymi! - przekrzykiwały się głosy paskudztwa.
Wtedy w stronę monstrum, zdecydowanie, ruszyli Richdun i 'Gerhard'. Ten pierwszy wyciągnął ze swojej brody żelazny, cały w ornamentach znak krzyżowców, 'Gerhard', zaś, zaczął recytować:
- A czegoż potrzeba dla duszy,
Aby uniknąć katuszy?
Mamy tu garniec polewki!
I złota pełne sakiewki!
Mów, czego trzeba dla duszy,
Aby się dostać do nieba?
Bestia na te słowa zaczęła się cofać od brodaczy wlepiając w nich lekko przerażone oczy.
- Wolności!
- Odpoczynku od nich…
- Samotności.
- Więcej miejsca!
- Nie pytam czego dla ciała
A czego trzeba dla ducha
Mamy tu ludzi bez mała
Każden z nas też cię wysłucha
Jeśli pożądasz rozmowy…
- Nie chcę! Mam dosyć!
- Mam dosyć ludzi!
- Nie!
- Oni są moją karą!
- Gdy nic tobie nie pomoże,
Idźże sobie precz, nieboże.
A kto prośby nie posłucha,
W Imię Ojca, Syna, Ducha.
Czy widzisz Pański krzyż?
Nie bierzesz jadła, napoju?
Zostawże nas w pokoju!
A kysz, a kysz!
W czasie, gdy ‘Gerhard’ recytował, Richdun wycelował krzyżem w bestię. Ta zaś z przerażaniem w oczach zaczęła się cofać. Krzaty ruszyły w jej stronę. ‘Gerhard’ skinął też na Ciebie. Obaj brodacze nabrali powietrza w płuca, najwyraźniej teraz mieli wymówić jakąś magiczną formułę, a siwowłosy zapraszał Cię, byś Ty również im pomógł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://8mieczy.rpg-board.net
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   Pon Gru 10, 2012 10:25 pm

Gdy spoglądałem na pokraczne stworzenie, wiedząc czym jest, dopadł mnie nagły smutek. Czy ja sam nie byłem teraz czymś takim? Kim ja właściwie byłem? Duchowym odpowiednikiem tych stopionych ciał, duchami który stał się jedną duszą. Czy można się jeszcze rozdzielić? One mogłyby. Mogłyby, gdyby tylko zrozumiały swoje błędy. Piekło to nie miejsce, to stan w jakim ktoś może się znaleźć. Ich zbawieniem jest zrozumienie i zaakceptowanie ich kary, ale cierpienie wywołuje w nich tylko większą nienawiść, a tym samym mniejszą skłonność do tego by to pojąć. Gubi ich własna ignorancja.
Skąd ja to wiem? Czy to ja-Marik czy ja-Adhan? - pomyślałem. Nie byliśmy jednak całkiem jednością. Czułem rysę na mej duszy która kiedyś coś rozdzielała. Może gdy sam zrozumiem, również odzyskam to co moje?
Przywołałem sam siebie do porządku. Przede mną stało jeszcze jedno wyzwanie tej nocy.
Byłem... oboje byliśmy - w pewnym sensie - kapłanami naszej wspólnej wiary. Święte Imiona nie przykładały wielkiej wagi do losów pośmiertnych w takim stopniu jak inne religie, ale czy moim obowiązkiem było dać im ulgę? A może nadzieję? Czego im tak naprawdę trzeba?

Jeszcze raz zebrałem w sobie swą moc (którego z nas, którego z nas?) - tym razem nie by palić, lecz by odesłać to coś... tylko gdzie? Znów w krainy piekielne, by cierpieli dalej w ciemności własnych zdrożnych myśli?

Litość pobłogosławiła me oczy
Łaska zwróciła je na was
W szepcie Świętych Imion
Niech dusze wasze znajdą ukojenie

Niech Odwaga zawsze będzie z wami
Byście mogli spojrzeć ku sobie bez lęku
Niech Mądrość kieruje wasz wzrok
Byście ujrzeli to, coście winni
Niech Skromność was strzeże
By nie pochłonęła was duma
Niech błogosławieni dadzą wam siły
byście wybaczyli sobie samym


Wypowiedziałem w myślach me życzenia, me modlitwy za udręczone dusze, wplatając je delikatnie w magię krzatów. Poddałem się jej na tyle, by wzmocnić ich działania. Z jakiegoś powodu jednak trzymałem minimalny dystans by móc się wycofać z działania uroku gdyby miał się on zwrócić przeciw mnie.
Któregoż z nas to paranoja popycha mnie do takich myśli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Adhan "Szary" Sibbri   

Powrót do góry Go down
 
Adhan "Szary" Sibbri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szary Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Systemy autorskie :: Ósemka Mieczy :: Przygody-
Skocz do: