/suty/ Jesteś brzydki a szkielet ma 206 kości! /suty/
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [Ósemka] Leo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Valaenor
W Trybie Sesyjnym
avatar

Male Dołączenie : 27/08/2012
Wiek : 25
Skąd : Konstancin-Jeziorna pod W-wą

PisanieTemat: [Ósemka] Leo   Pią Maj 24, 2013 9:04 pm

System
8 mieczy

Personalia:::

Imię: Leo
Nazwisko:

Cechy fizyczne:::

Takson/Rasa (zależne od systemu): Człowiek
Wiek: 21 lat
Wzrost: 176cm
Waga: ok 72kg
Wygląd: Wychowanie pośród lesistych gór i otwartych stepów ukształtowało go na mocno zbudowanego,
bardzo szczupłego młodzieńca o niepozornej muskulaturze (jak się ktoś nie przyjrzy wygląda na dość barczystego chudzielca).
Skórę wiatr i słońce uczyniły ciemniejszą niż u większości ludzi, włosy niesforne, rozwiane, koloru węgla sterczące na wszelkie strony jak lwia krzywa,
na skroniach i czubku głowy nieco krótsze (ale nadal tak dobre ~10cm), i im bliżej karku tym dłuższe. Uszy nietypowe, nieco podłużne w kształcie,
i szpiczaste na końcach, choć dalko im do elfich, na myśl przywodziły kształ kocich uszu, ale to tylko lekkie wrażenie...
Za to oczy, o tęczówkach złotej barwy, z normalną źrenicą... dopóki nie zaczną nim targać zywsze emocje...

Statystyki (uzupełnia MG!)

(przykładowe, dla oryginalnego systemu 8mieczy)
Siła:
Zwinność:
Wytrzymałość:
Intelekt:
Urok osobisty:



Wyposażenie:
Jego własność stanowią łuk z kołczanem strzał o różnych grotach pochodzenia naturalnego, do różnych celów, odzienie sporządzone ze skór zwierząt, sakwa ziół, naszyjnik z amulatów zwierzecych (rogi, kły, pazury, racice etc.), długi nóż wykonany
z dziwnego kamienia (czarny, błyszczący, twardszy od stali i odporny na kruszenie. Nie wiadomo w jaki sposób został wykonany. To jeden z reliktów odnalezionych przez plemię) , i drugi z tego samego materiału, krótszy.


Kraina: Wyjdzie w praniu gdzie zawędruje.



Biografia:
Kim jest Szaman? Szaman to mądrość plemienia, Szaman rozmawia z duchami które, niewidoczne dla zwykłych ludzi, nawiedzają osadę, czasem nie przynosząc niczego, czasem choroby i smutki, a czasem błogosławieństwa.
To Szaman te duchy przepęda, rozmawia, negocjuje z nimi albo prosi by pozostały i wspierały plemię. Szaman to ten który Słyszy i Widzi. Ale też Szaman leczy choroby ciała, przyjmuje porody i żegna zmarłych, orzeka o zdatności wody i jedzenia, wyznacza czas zbiorów i siania.
Szaman to ten który posiada mądrość zarówno Ludzi jak i Duchów.
Szamanem nie można sie stać, nawet po wielu latach medytacji, ćwiczeń i innych praktyk, po latach nauki i wyrzeczeń... Szamanem trzeba się urodzić... urodzić się z dwiema duszami.

***

W ziemiance było wyjątkowo świeżo. Specjalnie na tę okazję odsłonięto wszystkie otwory i ognisko rozpalono małe, z dala od legowiska ciężarnej. Na świat miał przyjść wnuk Szamana. Poród odbierał on sam, w asyście jednej ze swoich żon, tej, która była spokrewniona z tym, co miało przyjść na świat.
Od kilku godzin z namiotu dobywały się przeraźliwe wrzaski rodzącej w bólach, mimo wywarów uśmierzających Eikanee. W końcu jej cierpienia dobiegły końca, i ucichły rady i polecenia starego szamana. Dziecię wysuneło się całkiem z łona matki na dłonie szamana, który spojrzawszy w oczy dziecka ujrzał w każdym inną duszę.
W tej chwili uświadomił sobie, że oto trzyma na swoich dłoniach nie zwykłe dziecko, ale swojego wnuka - dziecię o olbrzymim potencjale szamańskim...

***

- Co się dzieje, gdzie ja jestem, kim jesteś, kim ja jestem?
- Zamilcz na chwilę, ludzkie szczenię, wszystkie odpowiedzi przyjdą z czasem. Od tej chwili jesteśmy jednym. Jestem Silva, Duch Pana Zwierząt, Złotooki Lwi król. Jestem Twoim Duchem opiekuńczym, w momencie Twojego zaistnienia, zostaliśmy związani nierozerwalnym paktem. Jestem zawsze przy Tobie, mały...


***

Kilkuletni chłopiec biegł ile sił w nogach przez las. zupełnie nie przejmował się zadrapaniami na kolanach czy rozdartymi ubraniami - przecież mama zszyje... Uważny obserwator dostrzegłby też, że nieopodal malca, nieco w bok biegnie mały puchaty zając w kolorze rdzy. Ktoś kto nie znał tego młodego zucha nawet nie pomyślałby że to wyścig... przecież człowiek nie może się ścigać z zającem, nie takie dziecko.
Tylko że to nie było normalne dziecko... Lwiątko z Wahpekute. Wnuk Szmana, dziecko o duszy Lwa.
Pogoń trwała w najlepsze jeszcze 20 minut, aż malec i zając dotarli na odsłonięte wzgórze. A skończyła się, bo tam młody skoczył nagle w bok i ucapił pędzącego zająca za uszy... Ten tylko wydał z siebie serię pisków, po czym Leo upuścił go na ziemię.
- Znowu wygrałem, Tike! Jestem coraz szybszy, wiesz?
Zając zaparskał i pokichał kilka razy.
- Takiś pewny? to zobaczymy jak dorośniemy obaj!!
Czerwonawa łuna oświetliła czubki drzew dookoła polany. Słońce miało się już ku zachodowi.
Leo, wracajmy do wioski, Eikanee będzie się niepokoiła!
Oj Silvaa!! Przecież wie, że nie jestem sam! Jestem z Królem Zwierząt!
Ale sam nadal jesteś jeszcze szczenięciem. Jeszcze nawet nie masz własnego łuku a noża nie wziąłeś! Jak obroniłbyś się przed niedźwiedziem?
Powiedziałbym mu żeby odszedł, o!
A przed istotą? Ludzie nie są moimi poddanymi, mogliby chcieć Cię skrzywdzić
No niech Ci będzie... może masz rację...
Dobre szczenię... Biegnij do domu. ale najszybciej jak potrafisz!! I spróbuj w biegu zerwać gałązkę głogu, jagody, liście szałwi i lipy. bez zatrzymania. Jak Ci się uda, opowiem Ci coś
Ha! Wyzwanie!! Szykuj juz opowieść!!
Przerywając trwającą kilka chwil ciszę na leśnej polance Leo zerwal się nagle do biegu w kierunku wioski, w oddali wyły wilki...

***

- Nie, nie, nie, nie, NIE!!! Meki, Taro, Zeke, Leo. Ćwiczycie razem. Trzech na jednego. I pamiętajcie na Wielkiego Ducha, nie macie się pozabijać, tylko ćwiczyć walkę!! - stary szaman usiadł przed chatką. i patrzył na młodzieńców. Rośli w oczach, a Leo coraz bardziej zasługiwał na swoje imię... Przypominał młodego lwa. Jedyny probem leżał w tym że młody brał wszystko zbyt poważnie, a jednocześnie był strasznie beztroski...
Trzech wyrostków stało na przeciw szczupłego nastolatka. Byli mniej więcej w tym samym wieku, czyli liczyli sobie 16 wiosen. Wyrostek stał wyprostowany, lekko bokiem do tamtej trójki, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała. Nie miał broni. Za to jego przeciwnicy trzymali każdy stępioną drewnianą włócznię...
Zaatakowali równocześnie. Byli dobrze zgrani, w końcu ćwiczyli to już od kilku lat, tak jak strzelanie z łuków, oprawianie skór i tropienie... We wszystkim zawsze najlepiej wypadał Leo, ale nikogo to nie dziwiło. Nierzyczliwi mówili że to półzwierzę... Równocześnie, dwaj stojący po bokach uderzyli płasko, jeden na wysokosci kolan, drugi wysoko obok ramienia. Byli szybcy. drzewce minęły Leo o włos, kiedy skoczył dłgim szczupakiem między długimi drągami. Przeleciał między nimi i przetoczył się po ziemi w kierunku trzeciego przeciwnika. Ale on był n to przygotowany. Pchnął błyskawicznie w momencie kiedy Lwiątko kończył przetoczenie. drąg mignał Leo w polu widzenia. Odruch, instynkt, głoa w lewo, odbić przedramieniem. Mało brakowało a czubek drąga walnąłby Lwiątko w skroń. Zsunął przedramię po drzewcu, uchwysił je tuż obok końca i pociągnął, wybijając tamtego z równowagi. Przeciwnik nie dał się zaskoczyć, przeskoczył nad Leo i razem z kompanami staneli z trzech stron, równomiernie otaczając samotnego młodzieńca. uderzyli jednocześnie, dwa ciosy chybiły ale jeden trafił... koniec drewnianego kija zawadził o skroń Leo, zadudniło mu w czaszce i przez chwilę stracił kontakt z rzeczywistością... Czegoś takiego stary szaman jeszcze nie widział... Przemiana zaszła momentalnie... ciało jego wnuka pokryła krótka, lśniąca sierść barwynocnego nieba, grzywa, w którą przekształciły się włosy na głowie Leo, była jak z obsydianu, a biegła od niej pręga tej samej barwy przez grzbiet aż do ogona, który wyrósł u dołu pleców Leo... Nogi zmieniły się na kształt kocich tylnych łap, sylwetka spotężniała i nieco urosła, twarz stała się niemal dokładnie lwim łbem...
Wydał z siebie głośny ryk i skoczył na przeciwników... Rozmazując się od prędkości wskoczył tylnymi łapami na ramiona pierwszego z brzegu napastnika i solidnym kopnięciem pozbawił go przytomności, natychmiast odbił się z ramion tamtego, przewracając go na ziemię i uderzeneim pazurzastej łapy jeszcze w locie posłał na ścianę ziemianki kolejnego przeciwnika. Trzeci próbował zaśłonić się kijem. Z powodzeniem powstrzymał pierwszy atak, ale nawet nie zorientował się, kiedy spadł drugi cios. ale on nie osunął się na ziemię, bo bestia z dzikością w oczach złapała go za gardło rozrywając skórę, i na szczeście tylko skórę na karku, pazurami.
W tej własnie chwili zwierzołak znieruchomiał i opadł bezwłasnie na ziemię powracając do ludzkiej postaci. Za paskiem zatknięty miał stalowy nóż w pochwie...

***

Leo. Leo, durniu obudź się! Ile razy Ci powtarzałem, nigdy nie pozwól sobie na utratę przytomności!Skończony idiota!! Chciałeś wiedzieć co będzie? To już wiesz! Jak tylko utracisz przytomność równowaga w Twoim ciele się zachwieje i przemienisz się w bestię zrodzoną z Twojego ciała i mojej mocy!! A jeżeli Twoja dusza będzie wyłączona, to bestia będzie szalała kierując się pierwotnym instynktem! Całe Twoje zasrane szczęście że miałeś ten nóż.
Ale co się stało, Silva? Rozumiem co mi powiedziałeś, ale czemu moje ciało omdlało? Nie widzieliśmy nigdy zeby zwierzołak mdlał ot tak sobie, zwykle szalały aż ktoś je zabił albo oddzielił dusze bestii.
Po pierwsze, nie ma w Tobie duszy bestii. Niezależnie od mojej postaci, nie jestem dzikim duchem zwierzęcia. po prostu taką formę i Moc otrzymałem po przejściu od zycia do smierci, bo odpowiadały mojej przeszłości za życia. Powinieneś to wiedzieć, nieuku. A po drugie: Twoje ciało zostało przepełnione moją mocą i zaczęło z niej korzystać... A pakt jaki zawarliśmy pozwala na to, pod jednym warunkiem: Nie będziesz używał ani posiadał narzędzi ani broni wytworzonych z przetworzonych złóż Matki Ziemi! Jezeli złamiesz tę zasadę ponownie, konsekwencje będą duzo poważniejsze.
Czyli zemdlałem, bo miałem za paskiem nóż z przetopionego i przekutego żelaza?
Dokładnie. Im więcej razy złamiesz pakt, tym cięższe będą konsekwencje.
Rozumiem... To będzie nieco upierdliwe...
Nalezy Ci się dzieciaku. Nie mysl sobie, że Szaman ma tylko Ułatwienia. W przeciwieństwie do tak zwanych czarodziejów nie stworzysz czegoś z niczego, możesz tylko kontrolować z pomocą duchów istniejący świat... Czarodziej morze cisnąć Ci ogniem w twarz z rękawa, Ty musisz mieć źródło, zeby z niego korzystać.
Ale mam nadzieję, że oprócz wiecznego opieprzania mnie i niańczenia zamierzasz mi pomagać? Nie mogę przecież stawać się ebzrozumną bestią...
To trzymaj się zasad. A z mojej mocy i wiedzy skorzystasz nie raz... Jeśli będziesz chciał, możesz się w dowolnej chwili zmienić w to, co przed chwilą. ale dopóki nie stracisz przytomności, będziesz zawsze miał kontrolę. ale uważaj na silne emocje... One też mogą zmienić równowagę dusz...
No jak miło że mnie informujesz o tym na czas!!
Kazdy szaman musi sam to odkryć. Kazdy musi uczyć się siebie bez pomocy innych, Ścieżka Szamana jest niełatwa i wymaga wielu poświęceń...
Oj daj mi już spokój, lewie żyję...


***

Leo Właśnie czyścił strzały i przygotowywał łuk do polowania, które miało odbyć się za kilka dni, kiedy do jego wyczulonych zmysłów dotarły dziwne bodźce. Nieznany zapch i głosy. Ktoś się zbliżał, a plemię przygotowywało się do jesiennego polowania, i wszyscy byli zajęci pracą.
Kilka godzin później obcy siedzieli w kręgu z radą starszych. Przedstawili się jako członkowie stoważyszenia naukowego zbierającego opowieści o innych kulturach, zwłaszcza plemiennych i szamańskich. Rozmawiał z nimi głównie stary szaman, Czarne Pióro, póki co on pełnił funkcję szamana wsi, mimo, że ejgo wnuk był już przyuczony. Przybysze przez kilka dni oglądali wioskę, totemy poszczególnych rodzin, totem szanama oraz Dom osady, czyli zawiniątko zawierające święte przedmioty patrona wioski, mające chronić osadę przed niebezpieczeństwami. Kiwali głowami i zadawali mnóstwo pytań, o zwyczaje plenienia, o szamana, o zbliżające się łowy. Zostali zaproszeni do uczestnictwa w łowach, żeby mogli obejrzeć je osobiście. Podziękowali i powiedzieli, że nie mogą niestety bo kierują się ku następnemu plemieniu, a muszą je jeszcze odnaleźć, i w przeddzień łowów wyjechali z osady. Leo wraz z młodymi mężczyznami udali się tego samego dnia w step by odanaleźć stada. Dzień lub dwa później mieli do nich dołączyć starsi mężczyźni i kobiety z dziećmi, wśród nich przyszła żona Leo, Dziewczyna, która się już zgodziła, i tylko własnoręcznie upolowany Wapuku dzielił go od prawa do założenia rodziny. Za dwa tygodnie mieli założyć wspólny namiot. Przynajmniej tak myśleli..

***

Młody mężczyzna klęczał w ciemnym namiocie. Na dwóch posłaniach pod ścianą leżały dobrze znane mu postacie. Na kolanach trzymał zimną już głowę Nocnego Nieba, swojej ukochanej. Na posłaniu obok ledwie oddychał stary szaman Czarne pióro, dziadek Lea. Jego życiu nie zagrażąło niebezpieczeństwo, ale odniósł poważne obrażenia, opadł z sił... i stracił swojego Opiekuna. Został pochłonięty przez napastnika. To się stało dwie noce po odjeździe zwiadowców. Ich niedawni goście powrócili niosąc ogień i żelazo. Z kobiet starców i dzieci wymordowali dwie trzecie, mniej więcej po równo. Skradli Dom Osady, a jeden z nich zaatakował Szamana. z nim tez był duch, najwyraźniej jakoś wcześniej ukryty. Ten napastnik nie był szamanem, mimo iż towarzyszył mu potężny Mroczny. Czarne Pióro nie słyszał nigdy o czymś takim. to musiało być coś nowego lub z dalekich stron... Dał się zaskoczyć, i jego Opiekun z nienacka schwytany został schwytany i pochłonięty przez demona. Bo to nie mógł być zwykły duch. A silva rozpoznał mroczne ślady tego ducha. Niemal nie wpadł w szał pociągając za sobą kolejne ofiary. W zgliszcach pozostałych po części chat odnaleziono brosze od płaszca, najwyraźniej któryś z napastników musiał ją zgubić, bo wszyscy "Goście" mieli takie przy róznych cześciach garderoby. Na ażurowym walnym dysku dwa splecione ogonami węże syczące na siebie.
- Leo - wychrypiał cicho szaman. - Musisz zabić tych żłodziei Dusz... - ledwie wypowiedziął te słowa a zaniósł się potwornym suchym kaszlem - i... i jesli Ci się uda odzyskać Dom osady...
- Ojcze, nie mogę Was teraz zostawić! Musimy odbudować osadę, odnowić plony...
- Nie. Musisz powstrzymać ich za wszelką cenę, inaczej ucierpi wiele wiele wiosek... Oni zbierają Domy... Nie mam pojęcia dlaczego, ale boję się że chcą je jakoś wykorzystać, to przedmioty o potężnych duszach, mają wiele Mocy...
- ale dziadku... co z
- Nami się nie przejmuj. Damy sobie radę, za kilka dni odzysam dość sił by kierować ludźmi... Znajdź ich. i odzyskaj nasz Dom...
- dobrze, mądry Szamanie. Zrobię jak wskazałeś - Leo skinął głową dziadkowi, ucąłował martwe czoło ukochanej i wyszedł. Jego źrenice były pionowe.
Dwie godziny później rzucał ostatnie spojrzenie osadzie. Wyruszał na łowy, i nie wiedział o tym, że mia z nich nigdy juz nie wrócić do domu...


Koncept: został przedstawiony prowadzącemu - Soulowi Jeżeli ktoś ma jakieś ale albo pytajniki, polecam PW Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soulforged
Kabał Czedara
Kabał Czedara
avatar

Dołączenie : 23/06/2012

PisanieTemat: Re: [Ósemka] Leo   Nie Maj 26, 2013 9:10 pm

Akceptujemy.

Link do przygody
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[Ósemka] Leo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ósemka Mieczy :: Sprawy ważkie :: Karty Postaci-
Skocz do: